Spis treści
Konfederacja: System kaucyjny do kosza
Wojna o system kaucyjny nabiera tempa. W niedzielę Sławomir Mentzen poinformował, że Konfederacja złożyła projekt ustawy zakładający jego likwidację. Polityk nie zostawił na obecnych rozwiązaniach suchej nitki.
– Od początku byliśmy przeciw temu idiotyzmowi – napisał Mentzen w mediach społecznościowych. Dodał, że ma nadzieję, iż posłowie, którzy wcześniej poparli wprowadzenie systemu, tym razem zagłosują za jego likwidacją.
Podobne stanowisko przedstawił rzecznik Konfederacji Wojciech Machulski. Jego zdaniem system zamiast ułatwiać życie, tylko je komplikuje.
– Moim zdaniem on się nie sprawdza. Chciałbym, żeby państwo przestało po prostu utrudniać życie na każdym kroku obywatelom – mówił w programie „Graffiti” na antenie Polsat News.
Kolejki przed butelkomatami i koszty dla sklepów
Politycy Konfederacji wskazują przede wszystkim na problemy, z którymi mają mierzyć się klienci i przedsiębiorcy. Chodzi m.in. o kolejki przed automatami przyjmującymi butelki i puszki oraz szybko zapełniające się urządzenia.
Konfederacja przekonuje również, że system jest kosztowny dla handlu. Sklepy o powierzchni powyżej 200 mkw. muszą być przystosowane do obsługi systemu. Jak wskazuje Machulski, samo dostosowanie sklepu może kosztować od 5 do 15 tys. zł. Do tego dochodzi powierzchnia zajmowana przez butelkomaty.
Dla sklepów, które i tak zmagają się z rosnącymi kosztami działalności, to kolejny wydatek.
"Polska może recyklingować bez kaucji"
Politycy Konfederacji przekonują, że osiągnięcie unijnych celów dotyczących recyklingu jest możliwe także bez systemu kaucyjnego. Ich zdaniem Polska wydała na jego przygotowanie zbyt dużo pieniędzy.
Machulski sugerował również, że za wprowadzeniem systemu mogły stać interesy firm zajmujących się jego obsługą. Jak mówił, obecnie działa przy nim osiem podmiotów, co jego zdaniem jest sytuacją wyjątkową na tle innych państw Europy.
Minister ostrzega przed likwidacją
Resort klimatu nie zamierza jednak łatwo oddać pola. Minister Paulina Hennig-Kloska zwraca uwagę, że system kaucyjny to już nie tylko sama kaucja doliczana do ceny napoju.
Powstała cała infrastruktura, działają punkty odbioru opakowań, a operatorzy zajmują się przepływem butelek, puszek i pieniędzy. Likwidacja systemu oznaczałaby więc nie tylko usunięcie kaucji z cen produktów.
Według minister konsekwencje mogłyby ponieść przede wszystkim samorządy i mieszkańcy.
Więcej śmieci i wyższe rachunki?
Hennig-Kloska ostrzega, że po likwidacji systemu butelki i puszki mogłyby ponownie masowo trafiać do odpadów zmieszanych, a część z nich do lasów, parków, rzek i jezior.
– Więcej butelek i puszek w lasach, parkach, rzekach i jeziorach – argumentuje szefowa resortu klimatu.
Na tym jednak nie koniec. Jej zdaniem samorządy mogłyby mieć problemy z osiąganiem wymaganych poziomów recyklingu. To z kolei mogłoby oznaczać wyższe koszty gospodarki odpadami, a w konsekwencji wyższe opłaty ponoszone przez mieszkańców.
Kto zapłaci za likwidację systemu?
Minister wskazuje jeszcze jeden problem. System już kosztował niemałe pieniądze, a przedsiębiorcy zainwestowali w jego uruchomienie i infrastrukturę.
Jeśli teraz zostałby zlikwidowany, mogłaby pojawić się konieczność wypłaty odszkodowań firmom, które poniosły wydatki związane z jego stworzeniem. Zdaniem Hennig-Kloski rachunek za takie odszkodowania ostatecznie mógłby zostać pokryty z pieniędzy podatników.
Polityczny spór jest więc coraz ostrzejszy. Konfederacja przekonuje, że system kaucyjny to kosztowna i niepotrzebna biurokracja. Ministerstwo odpowiada, że jego likwidacja może oznaczać więcej śmieci i wyższe rachunki. O tym, czy system pozostanie, zdecyduje ostatecznie parlament.
Polecany artykuł: