Spis treści
Singiel może pożyczyć prawie pół miliona
Lipiec przyniósł dobrą wiadomość dla osób kupujących mieszkanie w pojedynkę. Singiel zarabiający około 6 tys. zł netto miesięcznie mógł liczyć średnio na 447,3 tys. zł kredytu mieszkaniowego. To aż o 4 proc. więcej niż miesiąc wcześniej.
Jeszcze lepiej sytuacja wygląda w porównaniu z początkiem ubiegłego roku. Obecna zdolność kredytowa singla jest aż o 18 proc. wyższa niż w styczniu 2025 r.
Nie jest to jednak wyłącznie zasługa banków. Liczy się również to, jakie mieszkania są aktualnie wystawiane na sprzedaż.
– Nawet niewielka zmiana zdolności kredytowej może wywołać bardzo duże zmiany w dostępności mieszkań dla singli – zauważa Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.
W Krakowie wybór urósł aż o 75 proc.
Dane pokazują to szczególnie dobrze w największych miastach.
W Krakowie liczba mieszkań mieszczących się w budżecie przeciętnie zarabiającego singla wzrosła z około 400 do 700 lokali. To skok aż o 75 proc.
W Warszawie oferta zwiększyła się z około 900 do 1,2 tys. mieszkań, czyli o 42 proc. We Wrocławiu wzrosła o 29 proc., a w Poznaniu o 25 proc.
Największy wybór nadal mają jednak single w Łodzi oraz na terenie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. W obu przypadkach mogą wybierać spośród około 6 tys. mieszkań.
Pary też dostały od banków więcej
Na poprawę mogą liczyć również bezdzietne pary. Gospodarstwo domowe z dochodem około 8 tys. zł netto mogło w lipcu liczyć średnio na 555,9 tys. zł kredytu. Miesiąc wcześniej było to 550,1 tys. zł. To wzrost o 1 proc.
W Warszawie liczba mieszkań dostępnych dla takiej pary zwiększyła się aż o 10 proc. – z 3,6 tys. do 3,9 tys. lokali. W Poznaniu wzrosła o 7 proc., a w Krakowie o 5 proc.
Nie wszędzie było jednak lepiej. W Łodzi oferta skurczyła się o 3 proc., a w Trójmieście o 2 proc.
Dlaczego? Bo większa zdolność kredytowa nie gwarantuje większego wyboru. Jeśli deweloperzy wystawiają głównie droższe lokale, dodatkowe tysiące złotych zdolności mogą niewiele zmienić.
Rodziny z dziećmi mają powód do niepokoju
Najgorzej wygląda sytuacja rodzin z dzieckiem. Dla gospodarstwa 2+1 z dochodem około 10 tys. zł netto średnia zdolność kredytowa spadła w lipcu z 636,9 tys. do 631,9 tys. zł. To tylko 1 proc., ale jest to już trzeci miesiąc z rzędu, kiedy możliwości kredytowe tej grupy maleją.
Jednocześnie kurczy się liczba mieszkań, na które rodziny mogą sobie pozwolić.
W sześciu z siedmiu analizowanych metropolii oferta była w lipcu mniejsza niż miesiąc wcześniej. W Łodzi i Trójmieście spadła o 4 proc., a w Warszawie i Wrocławiu o 2 proc.
Wyjątkiem okazał się Poznań. Tam liczba mieszkań dostępnych dla rodzin wzrosła z 5,1 tys. do 5,3 tys.
Jest jednak i dobra wiadomość dla rodzin
Mimo pogorszenia sytuacji rodziny nadal mają większy wybór niż single czy bezdzietne pary.
W Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii rodzina 2+1 mogła wybierać spośród około 9 tys. mieszkań. W Łodzi było ich blisko 8,8 tys., a w Warszawie ponad 6 tys.
Problem polega na tym, że ten wybór z miesiąca na miesiąc się kurczy.
– O ile sytuacja singli i bezdzietnych par systematycznie się poprawia, o tyle dla rodzin z dzieckiem kurczy się oferta mieszkań pozostających w ich zasięgu finansowym – podsumowuje Marek Wielgo.
Bank może pożyczyć nawet 130 tys. zł więcej
Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Nie każdy bank wyliczy klientowi taką samą zdolność kredytową.
W lipcu singiel mógł dostać w jednym banku niespełna 370 tys. zł, a w innym blisko 500 tys. zł. Różnica sięga więc około 130 tys. zł.
W przypadku rodziny 2+1 rozpiętość była jeszcze większa – od około 564 tys. zł do blisko 700 tys. zł.
To pokazuje, że przed zaciągnięciem kredytu warto porównać oferty kilku banków. Trzeba jednak uważać, bo bank, który pożyczy najwięcej, niekoniecznie zaoferuje najtańszy kredyt. Wyższa kwota może oznaczać również wyższe koszty finansowania.
Polecany artykuł: