- PSL składa projekt ustawy, aby podnieść kwotę wolną od podatku do 60 tys. zł, realizując obietnicę wyborczą KO.
- Propozycja zakłada stopniowe wprowadzanie zmian w ciągu trzech lat oraz wprowadzenie emerytury bez podatku.
- Rząd Donalda Tuska jest pod presją, choć Ministerstwo Finansów studzi zapał, wskazując na brak środków.
- Czy projekt PSL ma szansę na realizację, czy trafi do "zamrażarki"?
Ludowcy mają konkretny pomysł, jak zrealizować jedną z najgłośniejszych obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej. Chodzi o to, żeby nie robić rewolucji w budżecie państwa z dnia na dzień, ale rozłożyć podwyżkę w czasie. Poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, Marek Sawicki wyjaśnił, że zmiana miałaby wejść w życie stopniowo, w ciągu trzech lat.
Polecany artykuł:
Jak to ma wyglądać w praktyce? Projekt zakłada, że w pierwszym roku po wejściu w życie ustawy, próg wzrósłby z obecnych 30 tys. zł do 35 tys. zł. W drugim roku byłoby to już 45 tys. zł. Zgodnie z projektem Polskiego Stronnictwa Ludowego, docelowa kwota wolna od podatku w wysokości 60 tys. zł zaczęłaby obowiązywać w trzecim roku. Marek Sawicki ujął to wprost:
„Chcemy zrealizować jedną z obietnic Koalicji Obywatelskiej oraz premiera Donalda Tuska i wprowadzić kwotę wolną od podatku do 60 tys. złotych. Chcemy to rozpisać na trzy lata: w pierwszym roku będzie to 35 tys. zł, w drugim 45 tys. zł, a w trzecim 60 tys. zł”.
Taki harmonogram ma dać finansom publicznym czas na dostosowanie się do mniejszych wpływów z podatku PIT. Jednocześnie dałoby to Polakom sygnał, że obietnica jest w trakcie realizacji.
Emerytura bez podatku. I co jeszcze?
Podniesienie kwoty wolnej to niejedyny pomysł, jaki ludowcy chcą przeforsować w Sejmie. Ich projekt nowelizacji ustawy o PIT zawiera dwa inne, równie ważne dla wielu Polaków rozwiązania. Pierwszym z nich jest wprowadzenie emerytury bez podatku. Choć poseł Marek Sawicki nie zdradził szczegółów tego mechanizmu, sama zapowiedź jest bardzo konkretna.
Projekt Polskiego Stronnictwa Ludowego zakłada wprowadzenie emerytury bez podatku, co w praktyce oznaczałoby, że seniorzy otrzymywaliby świadczenie w pełnej kwocie brutto. To postulat, który regularnie powraca w debacie publicznej i dla wielu emerytów byłby odczuwalną podwyżką comiesięcznych wpływów.
Drugim, nieco bardziej tajemniczym elementem projektu, jest powiązanie programu 800+ z kwotą wolną od podatku. Na tym etapie nie wiadomo, co dokładnie kryje się za tym hasłem. Poza zmianami podatkowymi ludowcy zapowiedzieli również złożenie osobnej ustawy, która ma zablokować likwidację spółdzielni mieszkaniowych. To pokazuje, że partia przygotowała cały pakiet propozycji, którymi chce się zająć Sejm.
Co na to rząd Donalda Tuska?
Inicjatywa Polskiego Stronnictwa Ludowego to nic innego jak wywieranie presji na koalicjantów i przypomnienie o jednej z najważniejszych obietnic. Podniesienie kwoty wolnej do 60 tys. zł było jednym ze „100 konkretów” Koalicji Obywatelskiej. Sam premier Donald Tusk wielokrotnie zapewniał, że jest zdeterminowany, by tę zmianę wprowadzić. Mówił o tym jeszcze w maju ubiegłego roku.
„To jest moja twarda obietnica, że do końca tej kadencji – nie powiem, czy w przyszłym roku. Nie możemy przekroczyć pewnej granicy, bo stracimy środki europejskie (...). Ale kwota wolna od podatku, to nie jest zobowiązanie wynikające z tej kampanii, ja mówię o tym od lat i jestem absolutnie zdeterminowany”.
Jednak od tamtej pory ton rządu stał się znacznie bardziej ostrożny. Kluczowe okazały się słowa, które padły z ust ministra finansów Andrzeja Domańskiego pod koniec lipca. Stwierdził on, że na tak dużą zmianę po prostu nie ma pieniędzy w najbliższym czasie. Rząd Donalda Tuska podtrzymuje obietnicę, ale minister finansów Andrzej Domański studzi zapał, wskazując, że wyższa kwota wolna od podatku nie zmieści się w budżecie na 2026 r. Mimo to zapewnił, że jego resort pracuje nad tym, by obietnica została w przyszłości zrealizowana.
Sytuacja jest więc patowa. Z jednej strony PSL chce już teraz rozpocząć proces legislacyjny, nawet jeśli miałby być rozłożony na lata. Z drugiej – Ministerstwo Finansów jasno komunikuje, że finanse państwa na to nie pozwalają. Najbliższe tygodnie pokażą, czy projekt ludowców trafi do sejmowej „zamrażarki”, czy też rząd znajdzie sposób na pogodzenie obietnic wyborczych z trudną rzeczywistością budżetową.
