- GIF Łukasz Pietrzak uspokaja, że Polska ma zapasy leków na 4 miesiące, ale lista zagrożonych brakiem dostępności zawiera ponad 280 pozycji.
- Leki trafiają na listę antywywozową, by zapobiec ich eksportowi z Polski, gdzie ceny są niższe, oraz z powodu decyzji biznesowych producentów.
- Uzależnienie od importu substancji czynnych z Azji i wysoka koncentracja na rynku hurtowym to kluczowe zagrożenia.
- Jakie strategie wdraża Polska, by zapewnić bezpieczeństwo lekowe i czy uda się uniknąć przyszłych braków?
Polska dysponuje znacznymi zapasami leków, które wystarczają na ponad cztery miesiące, co stawia nas w dobrej pozycji na tle innych krajów. Taką informację przekazał PAP Główny Inspeektor Farmaceutyczny Łukasz Pietrzak, uspokajając tym samym obawy dotyczące dostępności preparatów w aptekach. Jednak na tzw. liście antywywozowej znalazło się ponad 280 leków, co budzi pytania o przyszłość polskiego systemu farmaceutycznego. Pietrzak podkreśla, że wspomniana lista ma charakter prewencyjny i nie oznacza bezpośredniego kryzysu, lecz wskazuje na potencjalne ryzyka. System monitorowania obrotu lekami, którym dysponuje Inspektorat, pozwala na bieżąco śledzić drogę każdego produktu od producenta aż po sprzedaż w aptece. Dzięki temu możliwe jest realne ocenienie poziomu zabezpieczenia lekowego kraju.
Decyzje producentów uderzają w dostępność leków
Inspektor Farmaceutyczny wskazuje, że problemy z dostępnością części preparatów wynikają głównie z decyzji biznesowych producentów, a nie z niewydolności systemu. Przykładem są niektóre insuliny wycofywane z rynku, gdy firmy koncentrują się na nowszych terapiach. W takich przypadkach leki trafiają na listę antywywozową, aby ograniczyć ich eksport do krajów, gdzie osiągają wyższe ceny. Choć skala braków jest dziś mniejsza niż kilka lat temu, rynek pozostaje wrażliwy na nagłe wzrosty popytu i zakłócenia.
Lista obejmująca ponad 280 leków ma charakter prewencyjny i nie oznacza automatycznie braków w aptekach. Jej celem jest zabezpieczenie rynku przed sytuacją, w której tańsze w Polsce leki byłyby masowo wywożone za granicę. Niższe ceny w kraju sprawiają, że eksport staje się opłacalny, co mogłoby prowadzić do niedoborów dla polskich pacjentów.
Największe zagrożenie: uzależnienie od importu
Mimo stabilnej sytuacji i zapasów leków na ponad cztery miesiące, system pozostaje podatny na zakłócenia. Kluczowym problemem jest uzależnienie od importu substancji czynnych, które w większości produkowane są w Azji. W razie kryzysów globalnych może to przełożyć się na realne braki w aptekach.
Dodatkowym ryzykiem jest koncentracja rynku dystrybucji. Choć działa około 400 hurtowni, kilka największych odpowiada za większość dostaw. Ewentualne problemy jednego z tych podmiotów mogłyby poważnie zakłócić dostawy leków do aptek w całym kraju.
Co zrobi państwo, by nie zabrakło leków?
Państwo pracuje nad wzmocnieniem systemu, m.in. poprzez przygotowanie strategii lekowej na lata 2026–2031. Zakłada ona rozwój krajowej produkcji, lepszą koordynację rynku oraz zwiększenie bezpieczeństwa dostaw. Kluczowe będzie powiązanie produkcji z realnym popytem i ograniczenie zależności od zagranicy.
Eksperci podkreślają, że najważniejsza jest współpraca instytucji i szybkie reagowanie na zagrożenia. Na dziś sytuacja jest stabilna, ale w dłuższej perspektywie bezpieczeństwo lekowe będzie zależało od skutecznego wdrożenia zmian.