Spis treści
Kierowcy, szykujcie portfele
Majówka się skończyła i kończą się też niższe ceny na stacjach. Miłosz Motyka, minister energii ogłosił nowy cennik, który zacznie obowiązywać we wtorek. I nie ma dobrych wieści dla kierowców. Będzie drożej.
Za litr popularnej „95” zapłacimy maksymalnie 6,49 zł. Z kolei benzyna „98” dobija już do 6,99 zł za litr. Jedyna dobra wiadomość jest taka, że diesel stoi w miejscu. Jego cena maksymalna we wtorek wyniesie 7,31 zł.
Państwo ustala, ile zapłacisz
Wyższe ceny to nie przypadek ani decyzja stacji paliw. Maksymalne ceny paliw ogłasza codziennie resort energii. I są one święte dla właścicieli i ajentów stacji. Nikt nie może ich przekroczyć.
Jeśli ktoś spróbuje, może słono zapłacić. I to dosłownie.
Nawet milion złotych kary
Sprzedaż paliwa powyżej ustalonej ceny to poważne naruszenie. Kara może wynieść nawet do 1 miliona złotych.
Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa i – jak zapowiadają urzędnicy – nie będzie pobłażania w tej kwestii.
Skąd te ceny? Jest wzór
Skąd te ceny? - dopytują kierowcy, którzy nie wiedzą dlaczego jednego dnia płacą mniej, a drugiego więcej za tankowanie auta. Kwoty nie biorą się z sufitu. Państwo wylicza je według konkretnej formuły. W grę wchodzi cena hurtowa paliwa, podatki, opłaty i stała marża dla stacji.
Efekt jest taki, że kierowca widzi tylko to, ile zapłaci przy dystrybutorze.
Tanio już było? Kierowcy mają obawy
Choć podwyżki są niewielkie, trend dla kierowców jest jasny. Po majówce ceny paliw idą w górę. A to oznacza, że tankowanie coraz mocniej uderza po kieszeni.
I nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało być taniej.
Polecany artykuł: