- Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach przyczynił się do powstania Międzynarodowego Centrum Kongresowego i stworzył ponad 30 tys. miejsc pracy, zmieniając miasto w ośrodek biznesowy.
- Turystyka biznesowa generuje dla lokalnej gospodarki ponad 340 mln zł rocznie, umacniając wizerunek Katowic jako atrakcyjnego miejsca dla dużych wydarzeń.
- Wyzwania dla Katowic i metropolii to konieczność zapewnienia wkładu własnego do projektów unijnych oraz potrzeba silniejszej integracji metropolitalnej.
- Prezydent Krupa uważa dwukadencyjność samorządowców za błąd, który może spowalniać rozwój, wskazując, że wyborcy powinni mieć pełną swobodę wyboru.
Maria Olecha-Lisiecka: – Jesteśmy na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach. Panie Prezydencie, jaki wpływ miał Kongres na rozwój miasta?
Marcin Krupa: – Miał ogromny wpływ – wyznaczył kierunek rozwoju. Pierwsze edycje rozproszone po mieście pokazały potrzebę stworzenia jednego miejsca, stąd powstanie Międzynarodowego Centrum Kongresowego. Dzięki Kongresowi przyjechali decydenci i biznes, co pozwoliło rozwinąć sektor usług i stworzyć ponad 30 tys. miejsc pracy. Katowice, podobnie jak Kongres, dynamicznie się rozwijały i dziś dyskusje obejmują już także geopolitykę.
– Turystyka biznesowa kiedyś była nowością, dziś jest standardem.
– Zdecydowanie. To ważny motor gospodarki miejskiej. W ubiegłym roku odbyło się ok. 8 tys. wydarzeń, które przyniosły ponad 340 mln zł dla lokalnej gospodarki. Katowice stały się bardzo atrakcyjne dla organizatorów dużych wydarzeń.
– Czy mierzycie wpływ Kongresu na wizerunek miasta?
– Nie wprost, ale widać to po poprawie opinii i rosnącym zainteresowaniu inwestorów. Dawniej Katowice odstraszały, dziś są miejscem inwestycji wielu firm. To efekt długofalowy i wielowymiarowy.
– Jakie wyzwania stoją przed Katowicami i metropolią w kontekście środków unijnych?
– Kluczowy problem to wkład własny. Silniejsze miasta sobie radzą, mniejsze mają trudniej. W przyszłości dofinansowanie będzie niższe, więc trzeba będzie więcej środków własnych. Potrzebujemy też silniejszej integracji metropolii, by działać jak jeden organizm i skuteczniej przyciągać inwestorów.
– Czy metropolia powinna działać jako jeden organizm?
– Tak, to konieczne w dzisiejszych realiach szybkich decyzji biznesowych.
– Jak Pan ocenia dwukadencyjność samorządowców?
– Uważam ją za błąd i ograniczenie demokracji. Wyborcy powinni decydować. Rotacja i tak istnieje – w ostatnich wyborach zmieniło się ok. 40% włodarzy. Dwukadencyjność może spowolnić rozwój, bo inwestycje są długofalowe.
– A jeśli przepisy się nie zmienią – co dalej?
– Prawdopodobnie pozostaną. Po zakończeniu kadencji mogę wrócić na Politechnikę Śląską. Rozważam też inne możliwości, np. w biznesie.
– Polityka ogólnokrajowa?
– Kusi, ale nie jestem pewien, czy chcę działać w obecnym klimacie parlamentarnym. Brakuje normalności, a obraz polityki nie jest najlepszy. Powinniśmy raczej skupiać się na sukcesach kraju niż na sporach.