Spis treści
Rodziny wpadają w mieszkaniową pułapkę
Branża nieruchomości rządzi się swoimi prawami. Jeszcze kilka lat temu młode małżeństwa najpierw zakładały rodzinę, a dopiero później myślały o większym mieszkaniu.
Dziś coraz częściej kolejność jest odwrotna. Powód jest prosty, bowiem dzieci mogą znacząco obniżyć zdolność kredytową i zamknąć drogę do wymarzonego lokum.
Dzieci zabierają nawet 415 tys. zł kredytu
Eksperci Rankomat wyliczyli, że rodzina osiągająca 12 tys. zł netto miesięcznie już po narodzinach pierwszego dziecka traci około 95 tys. zł dostępnego kredytu hipotecznego.
Z kolei przy dwójce dzieci różnica rośnie do 245 tys. zł, a przy trójce aż do 415 tys. zł.
Bank liczy każde dziecko
Skąd się biorą tak duże różnice? Banki oceniają nie tylko wysokość zarobków, ale także wydatki związane z utrzymaniem całego gospodarstwa domowego. Im więcej osób na utrzymaniu, tym mniejsza zdolność kredytowa.
Eksperci nie mają wątpliwości, że właśnie dlatego wiele par próbuje kupić mieszkanie jeszcze przed narodzinami pierwszego dziecka. Nie chodzi już tylko o życiową stabilizację, ale przede wszystkim o czystą kalkulację finansową.
Szczególnie trudna sytuacja dotyczy rodzin wielodzietnych. Potrzebują większego mieszkania, ale jednocześnie banki są skłonne pożyczyć im znacznie mniej pieniędzy.
Tańsze kredyty nie rozwiązują problemu
Ostatnie obniżki stóp procentowych poprawiły sytuację kredytobiorców. Główna stopa referencyjna spadła w ciągu roku z 5,75 proc. do 3,75 proc., dzięki czemu raty kredytów zmniejszyły się nawet o ponad 500 zł miesięcznie przy zobowiązaniu na 450 tys. zł.
Na rynek wrócili chętni na hipoteki. Według danych Biura Informacji Kredytowej liczba osób składających wnioski o kredyt mieszkaniowy wzrosła w kwietniu o niemal 19 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Problem w tym, że mieszkania wciąż są bardzo drogie.
Kilka metrów mniej za tę samą pensję
W największych miastach ceny mieszkań osiągają rekordowe poziomy. W Warszawie średnia cena nowego mieszkania zbliża się już do 20 tys. zł za metr kwadratowy. W Gdańsku przekracza 18 tys. zł, a w Krakowie wynosi ponad 17 tys. zł.
To sprawia, że nawet niewielki spadek zdolności kredytowej oznacza utratę kilku, a czasem nawet kilkunastu metrów kwadratowych mieszkania.
Oto jeden z przykładów. Para zarabiająca 8 tys. zł netto miesięcznie może liczyć średnio na kredyt przekraczający 515 tys. zł. Jeśli pojawi się dziecko, zdolność kredytowa spada do około 400 tys. zł.
W praktyce oznacza to, że bezdzietna para może kupić w Warszawie mieszkanie o powierzchni około 32 metrów kwadratowych. Rodzina z jednym dzieckiem musi zadowolić się lokalem mającym zaledwie około 25 metrów.
800 plus może pomóc najbogatszym
Ciekawie wygląda sytuacja rodzin osiągających wyższe dochody. Przy zarobkach rzędu 11 tys. zł netto różnice w dostępnej kwocie kredytu są już znacznie mniejsze.
Jeszcze bardziej zaskakujące są wyliczenia dla gospodarstw domowych z dochodem około 15 tys. zł netto miesięcznie. W takim przypadku rodzina z dzieckiem może mieć nawet nieco wyższą zdolność kredytową niż para bez dzieci.
Głównym powodem jest dodatkowy wpływ ze świadczenia socjalnego 800 plus, który zaczyna mieć większe znaczenie niż koszty utrzymania dziecka.
Rodziny w potrzasku
Eksperci zwracają uwagę na coraz bardziej widoczny paradoks. Gdy rodzi się dziecko, potrzeba większego mieszkania staje się pilniejsza niż kiedykolwiek. Jednocześnie właśnie wtedy maleje zdolność kredytowa, czyli możliwość sfinansowania zakupu.
W efekcie tysiące rodzin stają dziś przed trudnym wyborem: gorsza lokalizacja, mniejszy metraż albo niższy standard mieszkania. A przy stale rosnących cenach nieruchomości problem może być z roku na rok coraz większy. Dla wielu Polaków zakup mieszkania przed narodzinami dziecka przestaje być marzeniem, a staje się finansową koniecznością.
Polecany artykuł: