Spis treści
E-zaświadczenia wchodzą do gry
Ministerstwo Zdrowia przyspiesza cyfryzację medycyny pracy. Od 18 lipca lekarze będą mogli wystawiać zalecenia w formie elektronicznej, a od października obowiązkowa stanie się także cyfrowa forma orzeczeń.
To oznacza koniec części papierologii i szybszy obieg dokumentów między lekarzem, pracownikiem i pracodawcą. Problem w tym, że zmienia się forma dokumentów, a nie ich zawartość.
„Zdolny do pracy” nie oznacza zdrowy
Większość Polaków traktuje badania medycyny pracy jak obowiązkowy przystanek przed zatrudnieniem lub kolejnym okresem pracy. Wizyta, kilka pytań, podstawowe badania i gotowe.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że takie orzeczenie nie jest kompleksowym badaniem zdrowia.
Pracownik może otrzymać pozytywną decyzję, a jednocześnie rozwijać nadciśnienie, cukrzycę, choroby serca czy nawet zmiany nowotworowe. Takie schorzenia często pozostają niewykryte przez lata.
Choroby rozwijają się po cichu
Lekarz Piotr Leszczyński, dyrektor medyczny LongLife, podkreśla, że obecny system skupia się głównie na zagrożeniach związanych z konkretnym stanowiskiem pracy.
Sprawdzany jest wzrok, ciśnienie czy wpływ hałasu i warunków pracy. Znacznie mniej uwagi poświęca się chorobom cywilizacyjnym, które dziś są jedną z głównych przyczyn absencji pracowników.
– Elektroniczny dokument niczego nie zmieni, jeśli jego zawartość nadal będzie checklistą dotyczącą stanowiska, a nie oceną kondycji zdrowotnej pracownika – wskazuje ekspert.
Co trzeci pracownik z ryzykiem cukrzycy
Dane przytoczone przez specjalistów są alarmujące.
Wśród osób posiadających aktualne zaświadczenia z medycyny pracy aż 33 proc. miało podwyższone, wysokie lub bardzo wysokie ryzyko zachorowania na cukrzycę.
To jednak nie wszystko.
Badania spirometryczne wykazały nieprawidłowości układu oddechowego u co dziesiątego pracownika, a problemy wykrywane przez EKG pojawiały się średnio u jednej osoby na dwadzieścia.
Ministerstwo zapowiadało zmiany
Resort zdrowia dostrzega problem. W planach było rozszerzenie zakresu badań medycyny pracy o lipidogram, badanie poziomu cukru we krwi oraz wyliczanie wskaźnika BMI.
Takie badania mogłyby pomóc wcześniej wykrywać choroby cywilizacyjne. Ostatecznie jednak nowe obowiązki nie zostały wprowadzone.
W efekcie wielu ekspertów uważa, że system nadal nie nadąża za wyzwaniami starzejącego się społeczeństwa.
Firmy płacą za to ogromne pieniądze
Eksperci przekonują, że skutki odczuwają nie tylko pracownicy, ale również pracodawcy.
Długotrwałe zwolnienia lekarskie, spadek efektywności i rosnące koszty opieki zdrowotnej to coraz większe obciążenie dla firm.
– To tak, jakby raz na trzy lata sprawdzać samochód tylko pod kątem tego, czy ma opony, a potem dziwić się, że silnik odmówił posłuszeństwa w trasie – obrazowo tłumaczy Paulina Werczyńska z LongLife.
Według badań aż 64 proc. pracowników chciałoby mieć dostęp do regularnych badań profilaktycznych w miejscu pracy. Tymczasem tylko co piąty Polak uczestniczył kiedykolwiek w takiej akcji organizowanej przez pracodawcę.
Cyfrowa medycyna pracy wchodzi więc w nową erę. Pytanie tylko, czy elektroniczna pieczątka wystarczy, by zadbać o zdrowie milionów pracowników. Coraz więcej ekspertów odpowiada, że na obecną chwilę zdecydowanie nie wystarczy.
Polecany artykuł: