Spis treści
Mediana kontra średnia krajowa. Co mówią nowe dane GUS?
Średnie wynagrodzenie wyniosło w kwietniu 9651,59 zł brutto. Wartość tę mocno zawyżają jednak pensje niewielkiej grupy najlepiej zarabiających – menedżerów, specjalistów IT czy lekarzy. Znacznie bliższy prawdy jest inny wskaźnik; mediana. A ta, zgodnie z danymi GUS, w kwietniu 2026 roku wyniosła 7695 zł brutto.
Oznacza to, że połowa wszystkich zatrudnionych w Polsce zarabiała mniej niż ta kwota, a druga połowa – więcej. To właśnie mediana, a nie średnia, pokazuje, gdzie znajduje się "finansowy środek ciężkości" naszego społeczeństwa.
Różnica między medianą a średnią jest więc potężna i wynosi prawie 2000 zł. Mówiąc precyzyjniej, mediana jest aż o 20,3 proc. niższa od przeciętnego wynagrodzenia. Co ciekawe, w porównaniu z kwietniem 2025 roku, mediana wzrosła o 6,0 proc., podczas gdy średnia pensja urosła nieco wolniej – o 5,5 proc. To może być sygnał, że pensje osób zarabiających mniej rosną w nieco szybszym tempie niż te na samej górze.
Jakie są realne zarobki w Polsce w 2026 roku?
Dane GUS pokazują, jak ogromne są różnice w naszych portfelach. Okazuje się, że w kwietniu 2026 roku 10 proc. najmniej zarabiających pracowników otrzymało pensję nieprzekraczającą 4806 zł brutto. To kwota, która ledwo co przewyższa płacę minimalną i pokazuje, jak duża grupa Polaków musi sobie radzić za bardzo skromne pieniądze.
Na drugim biegunie jest 10 proc. najlepiej opłacanych osób w kraju. Ich wynagrodzenie zaczynało się od 14 926 zł brutto. Ta przepaść doskonale tłumaczy, dlaczego średnia krajowa jest tak myląca. Realne zarobki w Polsce są skrajnie zróżnicowane, a pensje niewielkiej grupy zamożnych osób ciągną w górę statystykę, która ma niewiele wspólnego z doświadczeniami większości pracowników.
Wielkość firmy ma znaczenie. Gdzie zarabia się najmniej?
Okazuje się, że na wysokość pensji wpływa nie tylko zawód, ale przede wszystkim wielkość firmy, w której pracujemy. To jeden z najważniejszych wniosków płynących z analizy Głównego Urzędu Statystycznego. W mikrofirmach, czyli tych zatrudniających do 9 osób, sytuacja wygląda najsłabiej. To właśnie tam połowa pracowników zarabia pensję na poziomie płacy minimalnej.
Oznacza to, że w tysiącach małych, lokalnych biznesów – sklepach, warsztatach czy niewielkich firmach usługowych – standardem jest najniższe dopuszczalne prawem wynagrodzenie. Polska gospodarka ma dwie prędkości: duże korporacje, gdzie zarobki są wyższe, oraz sektor małych przedsiębiorstw, gdzie walka o każdą złotówkę jest codziennością.