Michał Kołodziejczak ma setki tysięcy złotych na koncie. Ujawnił też majątek wart miliony

2026-10-12 8:40

Michał Kołodziejczak znalazł się w centrum politycznej burzy po publikacji relacji byłych współpracownic, które postawiły mu poważne zarzuty. Polityk zaprzecza oskarżeniom, a klub Koalicji Obywatelskiej zawiesił go w swoich prawach. Tymczasem uwagę przyciąga także jego oświadczenie majątkowe. Były wiceminister rolnictwa wykazał ponad 402 tys. zł oszczędności, gospodarstwo rolne wycenione na 3,1 mln zł i kredyt, z którego do spłaty pozostało mu ponad 225 tys. zł.

Kołodziejczak pokazał majątek. Ponad 400 tys. zł na koncie 

Ostatnie dni przyniosły Michałowi Kołodziejczakowi poważne problemy wizerunkowe. W piątek Kanał Zero opublikował relacje byłych współpracownic polityka, które zarzuciły mu agresywne zachowania i nakłanianie do zażywania substancji, którą miał określać jako kokainę. Kołodziejczak stanowczo zaprzeczył tym oskarżeniom, nazywając je pomówieniami.

Sprawa szybko nabrała politycznego wymiaru. Jeszcze tego samego dnia szef klubu parlamentarnego KO Zbigniew Konwiński poinformował o zawieszeniu polityka w prawach członka klubu. Ugrupowanie oczekuje weryfikacji medialnych doniesień przez właściwe służby. 

To mocny cios dla człowieka, który swoją karierę budował na wizerunku bezkompromisowego obrońcy rolników. Kołodziejczak przez lata przedstawiał się jako ktoś spoza politycznego układu, kto potrafi wyjść na ulicę, stanąć naprzeciw urzędników i głośno upominać się o interesy gospodarzy.

Teraz zamiast o protestach i problemach polskiej wsi mówi się o zarzutach byłych współpracownic i reakcji jego politycznego otoczenia. 

Były wiceminister ma na koncie ponad 402 tys. zł oszczędności 

W cieniu afery uwagę mediów przyciągnęło oświadczenie majątkowe byłego wiceministra rolnictwa. Z dokumentu opublikowanego w kwietniu wynika, że Kołodziejczak zgromadził 402 198, 60 zł oszczędności. Nie wykazał pieniędzy w walutach obcych ani papierów wartościowych. To jednak dopiero początek finansowego bilansu polityka. Największym składnikiem jego majątku nie są oszczędności na koncie, lecz ziemia związana z prowadzoną działalnością rolniczą.

W oświadczeniu majątkowym wykazał gospodarstwo o powierzchni 28,87 hektara, którego wartość oszacował na 3,1 mln zł. Wskazał przy tym, że tytuł prawny do gruntów obejmuje własność, współwłasność oraz dzierżawę. To ważne rozróżnienie: podana wartość gospodarstwa nie oznacza, że wszystkie grunty są wyłącznie jego własnością.

Z działalności rolniczej uzyskał dochód w wysokości 133 991, 14 zł. Rolnictwo pozostaje więc istotną częścią jego sytuacji finansowej, a nie tylko elementem politycznego wizerunku.

Nie ma domu ani mieszkania. Ma za to ziemię i maszyny

W oświadczeniu Kołodziejczak nie wykazał własnościowego domu ani mieszkania. Wymienił za to sprzęt wykorzystywany w gospodarstwie, objęty współwłasnością małżeńską. Chodzi o trzy urządzenia: ciągnik John Deere 6095 MC z 2017 roku, podajnik do warzyw UHS/MBE oraz deszczownię OCMI 90 VRS z 2013 roku.

Polityk zadeklarował również udziały w dwóch spółkach. Ma 95 udziałów w Nowoczesnym Rolniku sp. z o.o. oraz 950 udziałów w Startupie Rolniczym sp. z o.o. Samo podanie liczby udziałów nie pozwala jednak określić ich wartości. Do tego potrzebne byłyby dodatkowe dane o spółkach i ich sytuacji finansowej.

Michał Kołodziejczak działa także w organizacjach branżowych. Według przedstawionych informacji stoi na czele Stowarzyszenia Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw Unia Warzywno-Ziemniaczana oraz jest wiceprezesem Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Sieradzkiej.

Zdaniem analityków obraz wyłaniający się z oświadczenia jest zatem dość konkretny: oszczędności przekraczające 400 tys. zł, gospodarstwo wycenione na miliony, sprzęt rolniczy i udziały w dwóch podmiotach gospodarczych.

Ile zarobił jako poseł i urzędnik?

W oświadczeniu znalazły się również dochody z działalności publicznej. Kołodziejczak wykazał 47 267,07 zł diety poselskiej oraz 39 653, 76 zł uposażenia poselskiego. Kolejną pozycją było 171 170, 82 zł z tytułu pracy w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W dokumencie ujęto także 8 902, 13 zł dopłat.

Tych kwot nie należy jednak automatycznie sumować z oszczędnościami i wartością gospodarstwa. Dochody, stan konta i szacunkowa wartość majątku to różne kategorie. Oświadczenie pokazuje poszczególne źródła pieniędzy, ale nie jest prostym rachunkiem tego, ile polityk „zarobił na polityce”.

W oświadczeniu majątkowym jest też zobowiązanie. Kołodziejczak wykazał kredyt zaciągnięty na powiększenie areału gospodarstwa. Początkowo wynosił on 312 tys. zł, a do spłaty pozostało 225 600 zł. Tak wygląda finansowy obraz byłego wiceministra: znaczący majątek związany z rolnictwem, kilkaset tysięcy złotych oszczędności, udziały w spółkach i nadal spłacany kredyt na zakup ziemi.

Tak Kołodziejczak wszedł do wielkiej polityki

Michał Kołodziejczak z wykształcenia jest rolnikiem i właśnie na rolnictwie zbudował swoją rozpoznawalność. Zanim zaczął pojawiać się w ogólnopolskich programach i na sejmowych korytarzach, prowadził działalność polityczną na szczeblu lokalnym.

W 2014 roku zdobył mandat radnego miasta i gminy Błaszki, startując z list Prawa i Sprawiedliwości. Rok później został wykluczony z partii, ale nie zrezygnował z polityki. Prawdziwy przełom przyszedł jednak dopiero w 2018 roku, gdy zaczął organizować protesty rolników.

Wówczas Kołodziejczak postawił na bezpośrednie akcje, mocne hasła i widowiskowe demonstracje. W maju 2018 roku w Sieradzu zgromadził na proteście około 200 ciągników. Rolnicy wysypali na drogę przyczepy kapusty, protestując przeciwko sytuacji w rolnictwie i polityce władz. Takie akcje szybko przyciągnęły uwagę mediów.

Kapusta na drodze, blokady i głośne protesty

Michał Kołodziejczak doskonale rozumiał, że w czasach mediów społecznościowych sam apel o pomoc dla rolników może nie wystarczyć. Potrzebne były obrazy, które przyciągną uwagę kamer. Dlatego protesty organizowane przez jego środowisko często miały spektakularny charakter.

W 2018 roku powołał Unię Warzywno-Ziemniaczaną, a pod koniec tego roku powstała Agrounia, która stała się jego najważniejszym projektem politycznym. Ruch początkowo koncentrował się na problemach gospodarzy, cenach skupu i konkurencji ze strony importowanej żywności. Z czasem zaczął budować szerszą rozpoznawalność.

W grudniu 2018 rok. działacze Agrounii zablokowali autostradę A2 w okolicach Brwinowa. W marcu 2019 roku głośnym echem odbił się protest w Warszawie, podczas którego na ulicach pojawiły się płody rolne, a demonstranci używali radykalnych form protestu. Kołodziejczak stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy rolniczych demonstracji.

Media porównywały go do Andrzeja Leppera, lidera Samoobrony, który również budował karierę na protestach i gniewie ludzi spoza wielkich miast. Kołodziejczak zyskał przydomek „młodego Leppera”, choć sam próbował budować własną markę.

W jego przekazie ważne było to, aby politycy w Warszawie mieli usłyszeć, że rolnicy nie chcą ponosić kosztów decyzji podejmowanych ponad ich głowami. Wystąpienia, blokady i bezpośrednie starcia z przedstawicielami władz uczyniły z niego rozpoznawalnego działacza, choć część jego metod była krytykowana. 

Agrounia miała być przepustką do parlamentu

Michał Kołodziejczak nie zamierzał ograniczać się do organizowania demonstracji. Chciał, by jego ruch stał się realną siłą polityczną. Agrounia stopniowo przekształcała się w projekt o ambicjach ogólnokrajowych, a jej lider próbował znaleźć miejsce na scenie partyjnej.

Nie wszystko szło jednak zgodnie z planem. Kolejne projekty polityczne nie przyniosły mu samodzielnego wejścia do parlamentu. Przełom nastąpił w 2023 roku, kiedy Donald Tusk ogłosił, że Kołodziejczak wystartuje w wyborach parlamentarnych z list Koalicji Obywatelskiej.

Był to ruch, który wywołał sporo emocji. Lider środowiska, które wcześniej ostro krytykowało rządzących, znalazł się na liście największego ugrupowania ówczesnej opozycji. Kołodziejczak przekonywał, że jego celem pozostaje walka o sprawy polskiej wsi, a przeciwnikiem jest Prawo i Sprawiedliwość.

W wyborach 15 października 2023 roku zdobył mandat posła, uzyskując 44 062 głosy w okręgu konińskim. Wkrótce potem został sekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Człowiek, który wcześniej organizował protesty przeciwko polityce władz, sam wszedł do administracji rządowej.

Z protestów do ministerstwa. Potem rozczarowanie i odejście

Wejście do rządu oznaczało dla Kołodziejczaka zupełnie nową rolę. Zamiast wyłącznie krytykować decyzje urzędników, musiał działać w ramach ministerstwa i koalicji rządzącej. Nie oznaczało to końca jego obecności na protestach. W listopadzie 2023 roku pojawił się między innymi w Medyce, gdzie zapewniał protestujących rolników, że nadal będzie reprezentował ich interesy.

Z czasem pojawiły się jednak napięcia. Wiosną 2025 roku Kołodziejczak złożył rezygnację z funkcji wiceministra rolnictwa. Jako powód wskazywał brak realnych postępów w pracach resortu kierowanego przez Czesława Siekierskiego. 

Jego kariera zatoczyła więc koło, od lokalnego radnego, przez lidera protestów, po posła i członka rządu. Jednocześnie Agrounia straciła część dawnej dynamiki, a jej polityczna przyszłość stała się mniej pewna. „Rzeczpospolita” opisywała problemy organizacyjne ugrupowania i osłabienie jego aktywności po wejściu Kołodziejczaka do ministerstwa.

Co dalej z polityczną karierą Kołodziejczaka?

Obecny kryzys może okazać się jednym z najtrudniejszych momentów w jego karierze. Zawieszenie w klubie KO nie oznacza automatycznie utraty mandatu poselskiego, ale jest poważnym sygnałem politycznym. Klub zapowiedział oczekiwanie na weryfikację doniesień, a sam Kołodziejczak odrzuca zarzuty byłych współpracownic.

Na razie nie można przesądzać, jakie będą dalsze konsekwencje tej sprawy. Nie należy też utożsamiać oskarżeń z udowodnioną winą. O przyszłości polityka zdecydują dalszy rozwój wydarzeń, ewentualne ustalenia właściwych organów oraz jego własne działania.

Zdaniem analityków człowiek, który zdobył popularność dzięki bezkompromisowym protestom w obronie rolników, dziś musi zmierzyć się z kryzysem dotyczącym nie polityki rolnej, lecz własnego zachowania. 

Prokuratura bierze pod lupę Michała Kołodziejczaka

Prokuratura Okręgowa w Warszawie zajęła się doniesieniami dotyczącymi zawieszonego posła. Śledczy zarejestrowali materiały z urzędu i rozpoczęli czynności sprawdzające. Chodzi o podejrzenia dotyczące zmuszania do określonego zachowania oraz udzielania środków odurzających.

Sprawa ma związek z doniesieniami medialnymi dotyczącymi byłego wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi. Prokuratura chce zweryfikować informacje, które pojawiły się w przestrzeni publicznej. Na tym etapie prowadzone są czynności sprawdzające, które mają ustalić, czy istnieją podstawy do podjęcia dalszych działań. Michał Kołodziejczak zaprzecza stawianym mu zarzutom i określa oskarżenia jako pomówienia.

Rozpoczęcie czynności sprawdzających nie oznacza, że komukolwiek postawiono zarzuty ani że doniesienia zostały potwierdzone. Śledczy mają dopiero zweryfikować zebrane informacje.

Ósma Runda | KOŁODZIEJCZAK OPUŚCI TUSKA? “A CZEMU NIE, MAM TAKIE MYŚLI”
Dokończ tytuł kultowego filmu lub serialu
Pytanie 1 z 12
"Czterej pancerni…"

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI