Rolnik sprzedaje tanio, a w sklepie płacimy fortunę. Co dzieje się z cenami warzyw i owoców?

Dlaczego za warzywa i owoce w sklepie płacimy coraz więcej, skoro rolnicy często sprzedają je za niewielkie pieniądze? Producenci mierzą się z nadwyżką towaru, importem, rosnącą popularnością gotowych posiłków i skaczącymi kosztami produkcji. – Rolnicy mówią, że sprzedają bardzo tanio, a konsumenci twierdzą, że w sklepach jest bardzo drogo. I obie strony mają rację – mówi Paweł Myziak, plantator i właściciel firmy Euro-Papryka.

Różnorodne świeże warzywa ułożone przy drewnianym płocie. O cenach żywności przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: hiphoto40/ Getty Images Co siać w warzywniku po zebranych warzywach?

Rolnik dostaje mało, klient płaci dużo

To jeden z największych paradoksów na rynku owoców i warzyw. Z jednej strony konsumenci widzą wysokie ceny na sklepowych półkach. Z drugiej – producenci często narzekają, że za ich towar dostają zbyt mało, by produkcja była naprawdę opłacalna.

Mamy więc pewien dysonans. Rolnicy mówią, że sprzedają bardzo tanio, a konsumenci twierdzą, że w sklepach jest bardzo drogo. I obie strony mają rację – zauważa Paweł Myziak na łamach serwisu portalspozywczy.pl.

Skąd ta różnica? Po drodze od gospodarstwa do sklepu jest cały łańcuch kosztów i pośredników. Dochodzą transport, magazynowanie, sortowanie, pakowanie, przetwarzanie i marże kolejnych uczestników rynku.

Warzywa znikają z talerzy? Wchodzi gotowiec

Zmieniają się również przyzwyczajenia Polaków. Coraz więcej osób szuka przede wszystkim wygody. Zamiast kupować osobno mięso, ziemniaki, warzywa i przygotowywać obiad, wybieramy gotowe dania.

I nie chodzi już tylko o fast foody.

Coraz mocniej idziemy w kierunku wygody i gotowych produktów. Nie chodzi tylko o fast foody, ale o całe formaty, które przygotowują setki tysięcy posiłków dziennie – mówi Myziak.

To oznacza, że część popytu na świeże produkty przejmują gotowe posiłki, sałatki czy dania mrożone. A warzywa znajdujące się w takich produktach nie zawsze muszą pochodzić z polskich gospodarstw.

Towaru jest za dużo

Kolejny problem to nadpodaż. Owoców i warzyw na rynku nie brakuje. Wręcz przeciwnie – według plantatora Europa zmaga się z nadwyżką produkcji.

Półki sklepowe są pełne. Nie mamy problemu z dostępnością produktów. Mamy wręcz do czynienia z europejską nadwyżką produkcyjną, a jednocześnie udział polskich owoców i warzyw na sklepowych półkach jest coraz mniejszy – wskazuje.

Dla konsumenta pełne półki mogą być dobrą wiadomością. Dla rolnika oznaczają jednak większą konkurencję. Jeśli towaru jest dużo, producent ma mniejszą możliwość negocjowania ceny.

Rolnik sam staje się handlowcem

Zmienia się także sposób działania gospodarstw. Kiedyś schemat był prosty: rolnik produkował, sprzedawał towar pośrednikowi, a ten przekazywał go dalej.

Dzisiaj role coraz częściej się mieszają.

Rolnik może nie tylko produkować własne warzywa czy owoce, ale także kupować towary od innych gospodarstw i dostarczać większe partie bezpośrednio do sieci handlowych.

Brzmi jak sposób na większy zarobek? Niekoniecznie.

Gospodarstwo wchodzące w dystrybucję przejmuje również nowe obowiązki. Pojawiają się kwestie podatkowe, identyfikowalność produktów, odpowiedzialność za towar oraz wymagania sanitarne.

Koszty produkcji skaczą jak szalone

Na tym problemy się nie kończą. Rolnicy muszą przewidywać, ile będzie kosztowała produkcja w kolejnym sezonie. A to jest coraz trudniejsze.

W górę i w dół potrafią zmieniać się ceny nawozów, paliwa, gazu, maszyn oraz pracy.

Wszystkie te „suwaki” opłacalności są przesuwane jednocześnie – mówi Myziak.

Rolnik może kupić nawozy wcześniej, licząc na zabezpieczenie kosztów przed kolejnym sezonem. Kilka miesięcy później może się jednak okazać, że ich cena spadła nawet o połowę. Podobnie jest z paliwem czy innymi kosztami prowadzenia gospodarstwa.

Coraz trudniej cokolwiek zaplanować

Dawniej doświadczenie i obserwacja rynku pozwalały rolnikom w większym stopniu przewidywać, co wydarzy się w kolejnym sezonie. Dziś – jak przekonuje plantator – jest znacznie trudniej.

Ceny zmieniają się szybko, a na sytuację polskich gospodarstw wpływają również import, sytuacja na europejskim rynku, koszty energii i zmieniające się zachowania konsumentów.

Coraz więcej zależy od szczęścia, a coraz mniej od planowania – podsumowuje Paweł Myziak.

I właśnie to jest dziś jednym z największych problemów producentów. Rolnik może ciężko pracować, dobrze zaplanować uprawy i pilnować kosztów, a mimo to na końcu sezonu nie mieć pewności, czy jego produkcja przyniesie zysk.

Rolnicy stracą, państwo zyska? Minister rolnictwa o Mercosur
Quiz. Biznesz w "Ranczo" na różne sposoby. Dobrze pamiętasz te działalności?
Pytanie 1 z 10
Na kogo założył firmę Więcławski, aby wójt był zadowolony?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki