Spis treści
Wielka wojna o elektrownię za miliardy
We wtorek, 12 maja, Grupa Azoty Puławy poinformowała, że Sąd Okręgowy w Lublinie zawiesił postępowanie dotyczące pozwu złożonego przez wykonawcę inwestycji — firmę Polimex Mostostal.
Obie strony od miesięcy przerzucają się oskarżeniami i żądają od siebie gigantycznych pieniędzy.
Elektrownia miała dawać prąd i ciepło, jest chaos
Cały konflikt dotyczy budowy bloku węglowego BW100 w Puławach. Inwestycję rozpoczęto w 2019 roku.
Nowy blok miał zapewnić 100 MW energii elektrycznej i 300 MW ciepła.
Gigantyczne opóźnienie i regularne awarie
Problem w tym, że zamiast sukcesu pojawiły się gigantyczne opóźnienia i kolejne awarie.
Pierwotnie blok miał zostać oddany do użytku już w 2022 roku. Tak się jednak nie stało. Według Azotów opóźnienie urosło aż do 593 dni.
Spółka twierdzi też, że podczas prób rozruchowych urządzenia regularnie się psuły, a instalacja nie osiągała parametrów zapisanych w kontrakcie.
Spółka chce ćwierć miliarda złotych kar umownych
W styczniu 2025 roku Grupa Azoty wypowiedziała umowę wykonawcy i zażądała gigantycznego odszkodowania. Chodzi o blisko 250 mln zł kar umownych za opóźnienia i niewywiązanie się z kontraktu.
Polimex Mostostal nie zgadza się z tym stanowiskiem. Firma twierdzi, że to ona wcześniej skutecznie odstąpiła od umowy z winy zamawiającego. Dodatkowo domaga się od Azotów wypłaty ponad 189 mln zł zaległego wynagrodzenia.
Państwowa spółka walczy z inną państwową spółkę w sądzie
Sąd zdecydował, że najpierw rozpatrzona zostanie sprawa pozwu Azotów, a obie strony mają spróbować mediacji. Jeśli nie uda się dojść do porozumienia, ruszy normalny proces.
Cała historia robi jeszcze większe wrażenie, gdy spojrzy się na właścicieli obu spółek. Zarówno Grupa Azoty, jak i Polimex Mostostal są kontrolowane przez państwowe podmioty. W praktyce więc państwowa firma walczy w sądzie z inną państwową firmą o setki milionów złotych.
Miliard z dymem? Mediacje między państwowymi spółkami
Kontrakt na budowę bloku opiewał na ponad 1,16 mld zł netto, a cały projekt kosztował około 1,2 mld zł. Dziś inwestycja zamiast produkować energię, stała się symbolem problemów wielkich państwowych projektów.
Prezes Grupy Azoty Marcin Celejewski przekonuje jednak, że spółka nadal liczy na rozwiązanie konfliktu przy stole mediacyjnym. Pytanie tylko, czy po latach opóźnień i wzajemnych oskarżeń uda się jeszcze uratować tę inwestycję.