- Niemieckie Ministerstwo Gospodarki zatwierdziło przejęcie firmy TanQuid, kontrolującej kluczową infrastrukturę paliwową, przez amerykańską spółkę Sunoco LP, powiązaną z miliarderem bliskim Donaldowi Trumpowi.
- Dzięki transakcji Sunoco LP zyskało kontrolę nad około 20% niemieckich zdolności magazynowych paliw oraz ponad 1000 km rurociągów, w tym tych dostarczających paliwo do niemieckich baz wojskowych.
- Przejęcie wzbudziło kontrowersje, szczególnie wśród Zielonych, którzy krytykują zwiększanie zależności Niemiec od USA w strategicznych sektorach i domagają się, aby kluczowa infrastruktura pozostawała w rękach krajowych.
- Mimo obaw o bezpieczeństwo narodowe, Ministerstwo Gospodarki wydało zgodę na przejęcie pod "surowymi warunkami", mającymi zapewnić ciągłość dostaw i zachowanie pojemności magazynów paliw
Zgoda na kontrowersyjną transakcję w niemieckiej energetyce
Jak podaje tygodnik „Der Spiegel”, ministerstwo gospodarki Niemiec wydało zgodę na sfinalizowanie transakcji, która miała miejsce 16 stycznia. Amerykańskie przedsiębiorstwo Sunoco LP, będące spółką zależną potężnego koncernu Energy Transfer, przejęło niemiecką firmę TanQuid. Mimo że resort gospodarki badał, czy transakcja może negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo Niemiec lub innego państwa UE, ostatecznie dał jej zielone światło, choć obwarowane pewnymi warunkami. Na czele koncernu Energy Transfer, do którego należy Sunoco LP, stoi amerykański miliarder Kelcy Warren, opisywany przez niemieckie media jako darczyńca ruchu Make America Great Again (MAGA) i bliski współpracownik Donalda Trumpa. To właśnie ten personalny i polityczny kontekst sprawia, że decyzja Berlina jest przedmiotem ostrej debaty publicznej.
Jakie znaczenie ma przejęta infrastruktura paliwowa Niemiec?
Firma TanQuid jest określana jako największy niezależny operator baz paliwowych w Niemczech. W jej posiadaniu znajduje się około 15 takich obiektów na terenie RFN oraz jeden w Polsce. Dzięki transakcji amerykańska spółka kontroluje obecnie około jednej piątej niemieckich zdolności magazynowych paliw oraz ponad tysiąc kilometrów rurociągów, co ma strategiczne znaczenie dla gospodarki i obronności kraju.
Znaczenie przejętej infrastruktury jest tym większe, że TanQuid dostarcza paliwo lotnicze do kluczowych niemieckich baz wojskowych. Wśród nich znajduje się baza w Buechel, gdzie, według nieoficjalnych informacji, składowana jest amerykańska broń jądrowa, a także baza lotnicza Neuburg, z której startują myśliwce Eurofighter w ramach misji ochrony niemieckiej przestrzeni powietrznej. Przejęcie kontroli nad tak wrażliwymi punktami logistycznymi przez podmiot powiązany z potencjalnie nieprzewidywalną administracją amerykańską budzi uzasadnione obawy.
Rząd uspokaja, ale politycy grzmią: "całkowicie niezrozumiałe"
W odpowiedzi na narastającą krytykę, rzeczniczka ministerstwa gospodarki zapewniła, że zgoda na przejęcie TanQuid została wydana pod „surowymi warunkami”. Mają one obejmować m.in. gwarancje zapewnienia ciągłości dostaw oraz zachowania dotychczasowej pojemności magazynów paliw. Te zapewnienia nie przekonują jednak części sceny politycznej.
Decyzja ministerstwa gospodarki o zatwierdzeniu przejęcia niemieckiej firmy energetycznej TanQuid przez spółkę kontrolowaną przez miliardera bliskiego Donaldowi Trumpowi wywołała w Niemczech falę krytyki. Głos w sprawie zabrał m.in. Michael Kellner, deputowany partii Zielonych. Uznał on decyzję za „całkowicie niezrozumiałą”.
W swoim komentarzu podkreślił strategiczny błąd, jaki jego zdaniem popełnił rząd. „Musimy zmniejszać, a nie zwiększać naszą zależność od USA. Kluczowa infrastruktura nie powinna znajdować się w rosyjskich, amerykańskich czy chińskich rękach” – ocenił polityk. Jego słowa oddają szerszy niepokój związany z wyprzedażą strategicznych aktywów podmiotom zagranicznym, zwłaszcza w tak niestabilnych geopolitycznie czasach.
