- Miliardy z KPO trafią do polskich szpitali na inwestycje w sprzęt i infrastrukturę, ale czas na ich wydanie jest ograniczony.
- Pieniądze z KPO wesprą onkologię, kardiologię, opiekę długoterminową i cyfryzację, tworząc m.in. 3,5 tysiąca dodatkowych łóżek.
- Mimo inwestycji, narasta obawa o przyszłość finansowania leczenia, ponieważ budżet NFZ może mieć ogromną lukę.
- Czy nowoczesny sprzęt i odnowione szpitale przełożą się na krótsze kolejki, czy wręcz przeciwnie?
Czas na wydawanie pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy w ochronie zdrowia powoli się kończy. Do końca czerwca szpitale i inne placówki medyczne muszą mieć podpisane umowy na dostawy sprzętu i zakończone roboty budowlane. Oznacza to, że już jesienią pacjenci powinni odczuć pierwsze efekty tych gigantycznych inwestycji. Mowa o dodatkowych miejscach w opiece długoterminowej, nowym sprzęcie w onkologii czy kardiologii.
Ministerstwo Zdrowia przedstawiło dokładny podział pieniędzy. To w sumie 18 mld zł, które mają trafić w najbardziej newralgiczne punkty systemu. Jak to wygląda w szczegółach?
- 5,2 mld zł trafi do placówek Krajowej Sieci Onkologicznej.
- 2,65 mld zł wzmocni szpitale z Krajowej Sieci Kardiologicznej.
- 1,5 mld zł przeznaczono na rozwój opieki długoterminowej i geriatrii w szpitalach powiatowych.
- 4,3 mld zł pójdzie na cyfryzację szpitali i Centrum e-Zdrowia.
- 3 mld zł to wsparcie dla kształcenia kadr medycznych i rozwoju infrastruktury uczelni.
- 1 mld zł zasili badania naukowe w medycynie.
Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk zapowiedziała, że dzięki tym środkom powstanie m.in. 3,5 tysiąca dodatkowych łóżek w opiece długoterminowej. To kluczowa informacja, bo jak wynika z raportu Banku Gospodarstwa Krajowego, już pod koniec 2024 roku w Polsce brakowało 33 tysięcy takich miejsc. Należy jednak pamiętać, że pieniądze z KPO na ochronę zdrowia można wydać wyłącznie na inwestycje i sprzęt – nie można z nich sfinansować samego leczenia czy pensji personelu.
Gigantyczna luka w budżecie NFZ
Pieniądze na sprzęt i remonty to jedno, ale prawdziwe wyzwanie dopiero przed nami. Chodzi o finansowanie samego leczenia. Nowoczesne urządzenia i dodatkowe łóżka szpitalne nie zadziałają same. Potrzebni są lekarze, pielęgniarki i technicy, którzy je obsłużą, a także pieniądze na zabiegi i badania. A tych w kasie Narodowego Funduszu Zdrowia zaczyna brakować.
Eksperci alarmują, że największym wyzwaniem będzie gigantyczna luka w budżecie NFZ, która według szacunków w 2026 roku może sięgnąć nawet 18 mld zł. To kwota równa całej puli z KPO na zdrowie. Fundusz już teraz szuka oszczędności – od 1 kwietnia ograniczył finansowanie niektórych badań diagnostycznych, co ma dać 625 mln zł oszczędności rocznie. Sytuacja jest na tyle poważna, że prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, Władysław Malinowski, komentuje ją z gorzką ironią: "Należy mieć wiarę, że Fundusz znajdzie pieniądze".
Z drugiej strony wiceprezes NFZ Jakub Szulc zapewnia, że środki na sfinansowanie dodatkowych łóżek w opiece długoterminowej są zabezpieczone. Jednak eksperci mają więcej wątpliwości. Wojciech Wiśniewski, ekspert do spraw ochrony zdrowia, zwraca uwagę na pośpiech, w jakim wydawano środki z KPO.
Pytanie, czy część inwestycji nie była realizowana kompulsywnie, czyli dlatego, że były pieniądze i trzeba je było wydać i to szybko. Z rozmów z dyrektorami szpitali wiem, że pojawienie się na rynku tak gigantycznej sumy doprowadziło do wzrostu cen sprzętu, serwisu, które utrzymają się na tym poziomie – powiedział Wojciech Wiśniewski w rozmowie z PAP.
"Najdłuższe kolejki do najpiękniejszych ośrodków"
Eksperci kreślą czarny scenariusz, w którym pieniądze wydane na nowoczesny sprzęt nie przełożą się na krótszy czas oczekiwania na leczenie. Wręcz przeciwnie. Wojciech Wiśniewski, ekspert ds. ochrony zdrowia, ujął to wprost: "Może się okazać, że będziemy mieli najdłuższe kolejki do najpiękniejszych ośrodków". To paradoks, w którym Polska może mieć jedne z najnowocześniejszych placówek w Europie, do których dostęp będzie jeszcze trudniejszy niż dotychczas.
Skąd ten pesymizm? Nowy tomograf czy rezonans magnetyczny to nie wszystko. Ktoś musi go obsłużyć, a Narodowy Fundusz Zdrowia musi zapłacić za każde wykonane na nim badanie. Tymczasem dziura w budżecie NFZ zmusza go do szukania oszczędności, a nie do zwiększania kontraktów. Niestety, to nie jest nowy problem. Raport Najwyższej Izby Kontroli z maja 2022 roku pokazał, że nieefektywne inwestycje w szpitalach to problem znany od lat, a większość skontrolowanych placówek nie wykorzystywała w pełni potencjału drogiego sprzętu. Jako przyczyny NIK wskazywała wtedy właśnie ograniczone umowy z NFZ, złą organizację pracy i braki kadrowe. Zdarzało się, że nierozpakowane urządzenia zalegały w szpitalnych piwnicach.
Sytuacja jest więc poważna. Miliardy z KPO dały szpitalom potężny zastrzyk gotówki na modernizację, ale nie rozwiązały fundamentalnego problemu, jakim jest niedofinansowanie samego leczenia. Bez systemowych zmian i załatania dziury w budżecie NFZ, istnieje realne ryzyko, że pacjenci zamiast szybszej pomocy, zobaczą jedynie odnowione fasady budynków i nowoczesny sprzęt, do którego nie będą mieli dostępu.