
Spis treści
- "Czas nieoczywistych rozwiązań" – minister chce sięgnąć po zyski banków
- Ogromne zyski banków a bezpieczeństwo państwa
- Podatek bankowy jako impuls rozwojowy dla gospodarki?
- Reakcja "pro-bankowego lobby" i konflikty w rządzie
- Sektor bankowy ostrzega przed konsekwencjami
"Czas nieoczywistych rozwiązań" – minister chce sięgnąć po zyski banków
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej, wyraziła w Radiu Zet jednoznaczne poparcie dla wprowadzenia nowego obciążenia podatkowego dla sektora bankowego.
– Tak dla podatku od nadmiarowych zysków banków, który można przeznaczyć na zdrowie lub obronność – stwierdziła minister Pełczyńska-Nałęcz. Jak podkreśliła, obecna sytuacja wymaga niestandardowych działań: – To czas nieoczywistych rozwiązań. Tak, jak było nie powinno być i nie będzie. Przekonuję do tego stopniowo i mam nadzieję, że to zaskutkuje.
Ogromne zyski banków a bezpieczeństwo państwa
Szefowa resortu funduszy wyjaśniła motywacje stojące za jej propozycją. – Są ogromne zyski banków, a mamy dziś ekstraordynaryjną sytuację i potrzebujemy pieniędzy na bezpieczeństwo – argumentowała Pełczyńska-Nałęcz. – Jak można pozyskać środki własne, niedłużne na bardzo ważny cel, to trzeba to robić.
Minister zaznaczyła również, że banki obecnie nie koncentrują się na swojej podstawowej działalności: – Banki dzisiaj nie zarabiają na tym, na czym zarabiać powinny, czyli na aktywnej akcji kredytowej, która daje rozwojowe kredyty polskim przedsiębiorcom.
Podatek bankowy jako impuls rozwojowy dla gospodarki?
Według Pełczyńskiej-Nałęcz, wprowadzenie dodatkowego podatku mogłoby paradoksalnie przynieść korzyści także samemu sektorowi bankowemu.
– To jest ten moment, kiedy polscy przedsiębiorcy powinni dostać impuls rozwojowy, czyli możliwość dostępu do kredytów – podkreśliła. – Podatek, zdjęcie nadmiarowych zysków, manny z nieba uruchomi własną aktywność banków, że one zechcą zarabiać na tym, na czym powinny, czyli na atrakcyjnej i ciągle bezpiecznej dla banków akcji kredytowej.
Reakcja "pro-bankowego lobby" i konflikty w rządzie
Propozycja minister wywołała falę krytyki, którą sama określiła jako "reakcję pro-bankowego lobby". Na portalu X napisała: "Dowiadujemy się, że banków nie wolno tykać, bo grozi to jakimś strasznym kataklizmem. A w ogóle i tak nie warto nic robić, bo banki wszystko odbiją sobie na klientach. Niezła mieszanka zastraszania i powielania postaw 'wyuczonej bezradności'".
Pomysł spotkał się z negatywną reakcją ze strony innych członków rządu Donalda Tuska. Minister finansów Andrzej Domański przypomniał, że banki już teraz płacą wysokie podatki: "Banki są – jeżeli chodzi o sektory gospodarki – największym płatnikiem. To jest z CIT-u ponad 13 mld zł (...), mamy jeszcze osobny podatek już nałożony na banki, to jest ponad 6 mld zł dodatkowego świadczenia".
Jeszcze bardziej krytyczny był minister aktywów państwowych Jakub Jaworowski, który ocenił pomysł Pełczyńskiej jako "zły". – Nie uważam, że były to nadmiarowe zyski, są one elementem cyklu gospodarczego i dosyć wysokich stóp procentowych, a nie odpowiadają za nie ani banki, ani rząd. Te nawoływania są nie na miejscu – powiedział.
Sektor bankowy ostrzega przed konsekwencjami
Zdecydowaną odpowiedź na propozycję minister funduszy przedstawił również Związek Banków Polskich. Prezes ZBP, dr Tadeusz Białek, w rozmowie z Money.pl ostrzegł: – Pomysły tego typu są skrajnie niebezpieczne. Stoją w absolutnej sprzeczności z planami inwestycyjnymi zapowiedzianymi przez premiera Donalda Tuska. Sektor bankowy ma fundamentalną rolę do odegrania w procesie finansowania tych inwestycji.
Polecany artykuł: