Spis treści
Budowlanka ma pełne ręce roboty
Polski sektor budowlany odpowiada za około 10 proc. krajowego PKB i od lat jest jednym z motorów gospodarki. Teraz przed branżą stoi ogromne wyzwanie. W najbliższych miesiącach ruszy rekordowa liczba inwestycji finansowanych m.in. z pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy.
Już dziś efekty programu są widoczne. Ocieplono setki tysięcy budynków, wybudowano nowe obwodnice, powstały kolejne odcinki linii kolejowych i rozbudowano sieć szybkiego internetu. To jednak dopiero początek wielkich inwestycji.
Fachowców jest coraz mniej
Choć pracy jest sporo, coraz większym problemem staje się niedobór ludzi, którzy mogliby ją wykonać. Z najnowszego raportu Grafton Recruitment wynika, że branża zmaga się z poważnym niedoborem inżynierów i pracowników technicznych.
Eksperci zwracają uwagę, że liczba absolwentów kierunków budowlanych maleje, a wielu młodych ludzi kończy edukację bez zdobycia pełnych uprawnień zawodowych. To oznacza mniej specjalistów zdolnych samodzielnie prowadzić inwestycje.
Niepokojące sygnały płyną także z uczelni. Na Politechnice Krakowskiej po raz pierwszy w historii nie udało się uruchomić stacjonarnej specjalności drogowej. Jeszcze dziesięć lat temu na tym kierunku studiowało nawet kilkudziesięciu studentów rocznie.
Miliardy czekają, ale kto je wyda?
Branża obawia się, że niedobór wykwalifikowanych kadr może doprowadzić do opóźnień przy realizacji inwestycji. Firmy walczą dziś o tych samych specjalistów, a konkurencja jest coraz ostrzejsza.
Problem jest tym większy, że równocześnie realizowane będą projekty związane z energetyką, odnawialnymi źródłami energii, drogami, koleją i budownictwem mieszkaniowym. W wielu regionach kraju znalezienie doświadczonego inżyniera graniczy już z cudem.
Pensje rosną szybciej niż ceny
Dobra wiadomość dla specjalistów jest taka, że ich wynagrodzenia rosną bardzo szybko. Według raportów płace inżynierów budownictwa posiadających uprawnienia zawodowe wzrosły w latach 2023–2025 średnio o 18–20 proc.
To tempo wyraźnie wyższe od inflacji. Największe podwyżki odnotowano wśród projektantów drogowych, których zarobki wzrosły o ponad 22 proc.
Eksperci podkreślają, że rynek coraz bardziej premiuje osoby posiadające specjalistyczne kompetencje techniczne oraz doświadczenie w zarządzaniu inwestycjami.
Nawet 36 tysięcy złotych miesięcznie
Rozpiętość wynagrodzeń w branży jest ogromna. Najlepiej opłacani specjaliści mogą liczyć na pensje, o których wielu Polaków może tylko pomarzyć.
Liderami zestawienia są kierownicy ds. uruchomień w energetyce. Ich miesięczne wynagrodzenie wynosi od 26 do nawet 36 tys. zł brutto. Niewiele mniej zarabiają dyrektorzy kontraktowi, którzy mogą liczyć na pensje od 29 do 35 tys. zł brutto.
Ponad 20 tys. zł miesięcznie trafia także do kierowników budowy w sektorze energetycznym.
Na drugim końcu tabeli znajdują się początkujący pracownicy. Asystent projektanta zarabia od 7 do 10 tys. zł brutto miesięcznie, a inżynier budowy od 8 do 11 tys. zł.
Młodzi chcą czegoś więcej niż wysoka pensja
Pracodawcy zauważają, że samo wynagrodzenie przestaje wystarczać. Młodzi kandydaci coraz częściej pytają o możliwość rozwoju zawodowego, elastyczne godziny pracy, dodatkowe benefity oraz zachowanie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.
Dlatego firmy budowlane muszą dziś walczyć o talenty nie tylko pieniędzmi, ale także atrakcyjnymi warunkami zatrudnienia. W przeciwnym razie może się okazać, że mimo miliardów złotych przeznaczonych na inwestycje nie będzie najważniejszego elementu każdej budowy, czyli ludzi.
Polecany artykuł: