- Na Wszystkich Świętych możesz legalnie zarobić nawet ponad 10 tys. zł bez firmy, korzystając z działalności nierejestrowanej, której limit kwartalny w 2026 roku wynosi 10 813,50 zł przychodu.
- Sprzątanie grobów (stawki 80-250 zł za usługę) oraz sprzedaż zniczy i chryzantem z wysoką marżą to najprostsze sposoby na szybki, sezonowy zarobek.
- W ciągu kilku dni pracy sezonowej przed 1 listopada możesz zarobić więcej niż miesięczną pensję na etacie, wykorzystując wysokie marże na handlu i rosnący popyt.
- Polska jest światowym potentatem w eksporcie zniczy (3. miejsce globalnie) i sztucznych kwiatów, a praca sezonowa ma kluczowe znaczenie dla realizacji tych ogromnych zamówień.
Gorączka złota przed 1 listopada. Jak legalnie zarobić bez zakładania firmy?
Zbliżający się dzień Wszystkich Świętych to nie tylko czas zadumy, ale też prawdziwa gorączka złota dla osób szukających dodatkowego zarobku. Jak wskazują eksperci z Personnel Service w swoim najnowszym raporcie, na handlu przy cmentarzu można w ciągu kilku dni zarobić więcej niż przez miesiąc na etacie. Co ważne, nie trzeba od razu zakładać firmy, by robić to w pełni legalnie.
Kluczem jest tu działalność nierejestrowana. To forma drobnej działalności zarobkowej, która nie wymaga wpisu do ewidencji przedsiębiorców (CEIDG). Jest jednak jeden warunek – limit przychodu. Od 2025 roku liczy się go kwartalnie. Działalność nierejestrowana w 2026 roku pozwala na osiągnięcie przychodu do 10 813,50 zł w czwartym kwartale bez konieczności rejestracji firmy. Wartość ta stanowi 75 proc. płacy minimalnej (4 806 zł brutto) za każdy z trzech miesięcy kwartału (październik, listopad, grudzień).
Kto kupi towar wcześniej u producenta lub w hurtowni i znajdzie dobre miejsce przy cmentarzu, może w ciągu kilku dni zarobić więcej niż przez miesiąc na etacie. Trzeba jednak pamiętać, że limit 10 813,50 zł dotyczy przychodu, a nie zysku. Przy dobrej sprzedaży można go przekroczyć w kilka dni i wtedy trzeba zarejestrować firmę – zaznacza Krzysztof Inglot z Personnel Service.
Sprzątanie grobów – ile można zarobić w 2026 roku?
Jednym z najprostszych sposobów na dorobienie jest mycie i porządkowanie nagrobków. To zajęcie, które nie wymaga dużych inwestycji, a popyt na takie usługi rośnie lawinowo tuż przed 1 listopada. Stawki są zróżnicowane i zależą głównie od lokalizacji oraz zakresu prac. Z analizy Personnel Service wynika, że za sprzątanie pojedynczego grobu trzeba zapłacić zwykle od 80 do nawet 250 zł, w zależności od regionu i zakresu prac.
Jak wyglądają ceny w poszczególnych częściach Polski?
- Na Pomorzu: usługa sprzątania pojedynczego grobu kosztuje 80-120 zł. W przypadku grobu podwójnego cena wzrasta do 110-150 zł.
- W Warszawie i Krakowie: jest wyraźnie drożej. Za kompleksową usługę przy pojedynczym nagrobku trzeba zapłacić od 149 do 249 zł. Niektórzy wykonawcy rozliczają się godzinowo, licząc 100-150 zł za godzinę pracy.
- Usługi specjalistyczne: gruntowne czyszczenie z impregnacją kamienia to wydatek rzędu 250-350 zł. Jeśli nagrobek jest z lastryka, cena może sięgnąć nawet 450 zł.
Handel przy cmentarzu. Na czym zarabia się najwięcej?
Prawdziwe żniwa dla sezonowych sprzedawców zaczynają się na kilka dni przed Wszystkimi Świętymi. Handel przy cmentarzach przeżywa wtedy największy ruch w roku. Najlepiej sprzedają się oczywiście chryzantemy, znicze i wkłady, ale klienci chętnie sięgają też po zapalniczki, zapałki czy gotowe stroiki.
Model biznesowy jest prosty: kupić taniej w hurtowni lub u producenta, a sprzedać drożej przy cmentarzu. Marże potrafią być naprawdę imponujące. Eksperci z Personnel Service podają konkretny przykład. Chryzantema w doniczce kosztuje u producenta od 15 do 30 zł. Przy cmentarzu jej cena bez problemu sięga 30-70 zł. Sprzedawcy zarabiają na marży – przykładowo, na samych chryzantemach można zarobić około 2 tys. zł, sprzedając 100 sztuk. Wystarczy sprzedać każdą z nich o 20 zł drożej, niż się kupiło.
Polska potęgą w eksporcie zniczy i kwiatów
Skala tego sezonowego biznesu jest ogromna, co widać nie tylko na polskich cmentarzach, ale i w danych eksportowych. Okazuje się, że Polska jest prawdziwym potentatem w produkcji zniczy i świec. Według danych International Trade Centre (ITC), w 2025 roku nasz kraj wyeksportował takie produkty za blisko 3 mld zł. To aż 16,3 proc. światowego eksportu, co daje nam trzecie miejsce na świecie i pierwsze w Europie. Ponad jedna trzecia polskich zniczy trafia do Niemiec.
Równie dobrze radzimy sobie w eksporcie sztucznych kwiatów, które także są nieodłącznym elementem Wszystkich Świętych. W ubiegłym roku wartość ich eksportu wyniosła 199 mln zł, co oznacza wzrost o 65 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. W tej kategorii zajmujemy czwarte miejsce na świecie, a nasze produkty najchętniej kupują Niemcy, Czesi i Słowacy. Jak zauważa Krzysztof Inglot, bez pracy sezonowej wiele zakładów nie byłoby w stanie zrealizować tak ogromnych zamówień, również tych eksportowych.