- Karol Nawrocki odmówił podpisania ustawy o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, co rząd ostro skrytykował, zarzucając mu brak dbałości o portfele Polaków.
- Odrzucona ustawa miała zasilić budżet państwa o 4 mld zł z zysków koncernów, by pieniądze te trafiły do konsumentów, a nie do firm.
- Nawrocki odesłał ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, argumentując, że prawo nie działa wstecz, a nowy podatek nie obniży cen paliwa.
- Decyzja Nawrockiego oznacza, że kosztowny pakiet osłonowy CPN (1,5 mld zł miesięcznie) będzie w całości finansowany z pieniędzy podatników, a rząd rozważa ponowne złożenie ustawy.
Co rząd zarzuca prezydentowi w sprawie cen paliw?
Sprawa rozbiła się o ustawę, która miała opodatkować ponadprzeciętne zyski koncernów paliwowych. Te zarobiły krocie, gdy po wybuchu wojny między USA a Iranem na Bliskim Wschodzie ceny na stacjach poszły gwałtownie w górę. Rząd Donalda Tuska chciał, by część tych pieniędzy wróciła do budżetu, a docelowo do obywateli. Prezydent Karol Nawrocki odmówił jednak podpisu i odesłał ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.
Reakcja rządu była natychmiastowa i bardzo ostra. Rzecznik rządu Adam Szłapka w programie TVP Info nie przebierał w słowach. – Prezydent marzy o paliwach za 10-12 zł, nie myśli o Polakach – stwierdził. Mówiąc wprost, rząd uważa, że weto prezydenta to działanie na szkodę zwykłych kierowców. Chodziło o to, by pieniądze, które koncerny zarobiły w czasie kryzysu na Bliskim Wschodzie, dzięki ustawie o podatku od zysków nadzwyczajnych, trafiły z powrotem do kieszeni Polaków. Według rzecznika rządu, blokada ustawy to cios w budżet i zgoda na to, by koszty kryzysu ponosili wyłącznie podatnicy.
Dlaczego prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę?
Argument prezydenta jest prosty i opiera się na fundamentalnej zasadzie prawnej: prawo nie działa wstecz. Ustawa, która miała wejść w życie w sierpniu, zakładała opodatkowanie zysków, które firmy osiągnęły już od marca. Zdaniem głowy państwa jest to niedopuszczalna próba nałożenia podatku z mocą wsteczną.
Kancelaria Prezydenta tłumaczy, że nie można karać firm za legalnie osiągnięte dochody w przeszłości, nawet jeśli były one wyjątkowo wysokie. Prezydent Karol Nawrocki podkreślił również, że jego zdaniem nowy podatek wcale nie obniżyłby obecnych cen paliw, a jedynie stanowił próbę nałożenia kary z mocą wsteczną. Zamiast podpisać ustawę, skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, który ostatecznie rozstrzygnie, czy takie rozwiązanie jest zgodne z polską konstytucją. Rząd Donalda Tuska zapowiada jednak, że może złożyć projekt ponownie.
