Spis treści
Uciekał przed niemieckim wymiarem sprawiedliwości
Sensacyjne zatrzymanie w Chorwacji. Policja w Puli schwytała w środę Ukraińca podejrzanego o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream. Mężczyzna został zatrzymany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez niemiecki wymiar sprawiedliwości.
Według niemieckiej prokuratury zatrzymany, określany jako Wołodymyr Z., jest wyszkolonym nurkiem. Śledczy zarzucają mu udział w operacji, podczas której na dnie Bałtyku miały zostać umieszczone ładunki wybuchowe.
Niemieckie służby podejrzewają go o spowodowanie eksplozji, sabotaż i zniszczenie infrastruktury.
To on miał zejść na dno Bałtyku?
Śledczy twierdzą, że Wołodymyr Żurawlow brał udział w misjach na Morzu Bałtyckim, podczas których przy gazociągach Nord Stream umieszczono materiały wybuchowe.
Mężczyzna nie przyznaje się jednak do winy. Jak podaje dpa, Żurawlow twierdzi, że nie miał nic wspólnego z atakiem. Według jego wersji w czasie eksplozji przebywał w Ukrainie.
Teraz Niemcy chcą sprowadzić go przed tamtejszy wymiar sprawiedliwości. Nie stanie się to jednak automatycznie.
Najpierw decyzja chorwackiego sądu
Żurawlow zostanie przekazany Niemcom dopiero po zakończeniu procedury ekstradycyjnej w Chorwacji.
– Przekazanie wymaga zgody chorwackich sądów na ekstradycję – powiedziała PAP rzeczniczka Federalnego Trybunału Sprawiedliwości Ines Peterson. Jak dodała, na razie nie wiadomo, jak długo potrwa postępowanie.
To ważny szczegół, bo mężczyzna już raz uniknął wydania Niemcom.
Polska wcześniej odmówiła jego ekstradycji
Żurawlow został zatrzymany w Polsce pod koniec września 2025 roku. Niemcy wystąpiły wtedy o jego wydanie. W październiku Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił jednak przekazania Ukraińca niemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości.
Sąd uchylił również areszt i nakazał jego niezwłoczne zwolnienie. Mężczyzna ponownie znalazł się więc na wolności.
Niemcy nie zrezygnowały jednak z poszukiwań. Teraz podejrzany został zatrzymany w Chorwacji.
Nord Stream wysadzony 80 metrów pod wodą
Do eksplozji gazociągów doszło 26 września 2022 roku na dnie Morza Bałtyckiego, około 80 metrów pod powierzchnią wody.
Zniszczone zostały trzy z czterech nitek Nord Stream 1 i Nord Stream 2, które miały transportować gaz z Rosji do Niemiec. Stało się to kilka miesięcy po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie.
Niemieckie śledztwo w sprawie sabotażu trwa od dłuższego czasu. W lipcu prokuratura federalna skierowała akt oskarżenia przeciwko innemu obywatelowi Ukrainy – Serhijowi K., którego śledczy podejrzewają o kierowanie grupą odpowiedzialną za atak.
K. został zatrzymany we Włoszech w sierpniu 2025 roku, gdy spędzał tam wakacje z rodziną. Następnie został przekazany Niemcom i osadzony w areszcie.
Teraz niemieccy śledczy mają kolejnego podejrzanego w swoich rękach. Czy Chorwacja wyda Żurawlowa Niemcom? O tym zdecydują tamtejsze sądy.