Spis treści
Trzy rzeczy, których uczą szachy
Co wspólnego mają szachy z prowadzeniem firmy? Zdaniem Michała Kanarkiewicza bardzo dużo. Przede wszystkim szachy uczą myślenia kilka ruchów do przodu.
– Szachy uczą strategicznego myślenia, przewidywania konsekwencji podejmowanych przez nas decyzji – mówi ekspert.
Na szachownicy każdy ruch może mieć konsekwencje kilka, a nawet kilkanaście posunięć później. W biznesie jest podobnie. Decyzja podjęta dzisiaj może przynieść efekty dopiero za kilka miesięcy czy lat.
Jest jeszcze jedna ważna umiejętność. Podejmowanie decyzji pod presją czasu. W szachach działa zegar i zawodnik nie może analizować jednego ruchu w nieskończoność. W biznesie presja czasu również jest codziennością.
Człowiek nie wygra już z komputerem
Kanarkiewicz zwraca uwagę, że szachy są również świetnym przykładem tego, jak technologia zmieniła nasze podejście do podejmowania decyzji.
Jeszcze w latach 90. człowiek próbował rywalizować z komputerem. W 1997 roku słynny Garri Kasparow przegrał mecz z komputerem Deep Blue. Od tego czasu stało się jasne, że maszyny są w stanie liczyć warianty znacznie szybciej niż człowiek.
Dzisiaj – zdaniem eksperta – nie ma więc sensu walczyć z komputerem na jego zasadach. Trzeba wykorzystać technologię jako narzędzie.
Ryzyko jak gambit
A co z ryzykiem? W szachach gambit oznacza poświęcenie materiału, aby osiągnąć inną korzyść. W biznesie podobnie – przedsiębiorca może zainwestować pieniądze i zasoby, licząc na większą nagrodę.
Granica między odważną decyzją a hazardem nie zawsze jest jednak oczywista.
– Należy zacząć od zdefiniowania, co jesteśmy gotowi zainwestować i co możemy wygrać – podkreśla Kanarkiewicz.
Każdy ma też inną tolerancję na ryzyko. Dla jednej osoby ryzyko na poziomie 8 w dziesięciostopniowej skali będzie do zaakceptowania. Dla innej już poziom 3 może być zbyt wysoki.
Jednej recepty więc nie ma. Najważniejsze jest policzenie możliwych strat i zysków.
Bez ryzyka trudno wygrać
Ekspert ostrzega jednak przed jednym. Nadmierna ostrożność również może prowadzić do porażki.
– Jeżeli nie podejmujemy ryzyka, to troszeczkę zmniejszamy sobie szansę w ogóle na zwycięstwo – mówi.
W szachach całkowicie pasywna gra często kończy się remisem, a czasem przegraną. W biznesie może być podobnie. Firma, która cały czas tylko obserwuje konkurencję i boi się wykonać pierwszy ruch, może szybko zostać w tyle.
Sama charyzma nie wystarczy
Dobry przedsiębiorca musi być liderem. Ale czy charyzma wystarczy, aby odnieść sukces?
Kanarkiewicz nie ma wątpliwości: potrzebne są zarówno charyzma, jak i strategia.
Charyzmatyczny szef może porwać za sobą ludzi, wyznaczyć wizję i wskazać kierunek rozwoju firmy. Ale bez konkretnego planu sama wizja niewiele znaczy.
– Strategia to nie jest takie lanie wody pod tytułem „chcemy być liderem rynku”. To nie jest strategia. Strategia rozwiązuje konkretny problem – tłumaczy ekspert.
Tak jak szachista dobiera debiut do swojego stylu gry, tak firma powinna dobrać strategię do własnej sytuacji. Nie ma jednego sposobu na sukces.
AI daje więcej możliwości. Uwaga na pułapkę
Sztuczna inteligencja dodatkowo zmienia reguły gry. Jeszcze niedawno menedżerowie analizowali kilka możliwych scenariuszy. Dzisiaj AI pozwala błyskawicznie przeanalizować ich znacznie więcej. I tutaj pojawia się pułapka.
Można bowiem analizować bez końca, zamiast w końcu podjąć decyzję.
Zdaniem Kanarkiewicza w obecnych czasach szybkość działania jest niezwykle ważna. Nie oznacza to oczywiście podejmowania decyzji na ślepo. Chodzi o to, aby nie czekać w nieskończoność na idealny moment.
– Wygrywają ci, którzy proaktywnie podejmują decyzję i mają takie założenie: po drodze najwyżej będę trochę korygować ten kierunek – przekonuje ekspert.
To jedna z najważniejszych lekcji, jakie można wyciągnąć z szachownicy. Nie zawsze trzeba znać wszystkie ruchy przeciwnika. Czasem trzeba po prostu wykonać swój.