Spis treści
Puste obietnice i pusty budżet. Niemcy nie pomogą polskim ofiarom
To zimny prysznic dla ostatnich żyjących w Polsce ofiar niemieckiej okupacji. Jak donosi niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, w projekcie budżetu na 2027 rok rząd w Berlinie nie zaplanował żadnych pieniędzy na wsparcie dla nich. Oznacza to, że osoby, które przeżyły piekło wojny i często znajdują się dziś w trudnej sytuacji materialnej, po raz kolejny nie otrzymają pomocy.
Co więcej, szanse na zmianę tej decyzji są praktycznie zerowe. „FAZ” informuje, że nawet ci niemieccy posłowie, którzy są przychylni sprawie, uważają, że wprowadzenie poprawek do budżetu na tym etapie jest już mało prawdopodobne. Dla tysięcy starszych i schorowanych Polaków to cios.
Nie chodzi o reparacje, a o godne ostatnie lata życia
Trzeba to powiedzieć jasno: w sprawie nie chodzi o wielką politykę i miliardowe reparacje wojenne, o które spierają się rządy. Chodzi o coś znacznie bardziej podstawowego – o ludzką przyzwoitość i zapewnienie godności ludziom, którym historia odebrała młodość i szansę na normalne życie. To kluczowe rozróżnienie. Fundacja, która posiada największe w Polsce archiwum z danymi ofiar niemieckiej okupacji, na co dzień widzi, z czym borykają się ci ludzie. Jej przewodniczący Jakub Deka podkreśla, że wiele osób, które w młodości były zmuszane do niewolniczej pracy, nie mogło chodzić do szkoły, zdobyć zawodu czy pójść na studia. W efekcie przez całe życie zarabiały mniej, a dziś ich emerytury są dramatycznie niskie i nie wystarczają na pokrycie podstawowych potrzeb, leków czy opieki.
Ci ludzie widzą w nas organizację pomocową, ponieważ trudno im wyżyć z niskich emerytur
– mówi Deka. Dodaje, że dla tych schorowanych i samotnych osób nawet niewielkie, regularne wsparcie finansowe byłoby ogromną ulgą w ostatnich miesiącach czy latach życia.
Historia obietnic bez pokrycia. Jak Niemcy pomagały do tej pory?
Obecna sytuacja to kolejny rozdział w długiej historii gestów, które okazywały się niewystarczające. Po zjednoczeniu Niemiec, w 1990 roku rząd w Berlinie przekazał Polsce jednorazowo 500 milionów marek. Miała to być symboliczna pomoc, a pieniądze rozeszły się błyskawicznie. Każda z 800 tysięcy uprawnionych osób dostała zaledwie po kilkaset marek.
Kolejna tura wsparcia nadeszła w 2000 roku z Fundacji Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość. Wtedy świadczenia trafiły do pół miliona Polaków, ale były zróżnicowane – byli więźniowie obozów koncentracyjnych otrzymali po 15 tys. marek, a robotnicy przymusowi znacznie mniej. Co kluczowe, warunkiem wypłaty było zrzeczenie się dalszych roszczeń.
Najnowsza historia to już pasmo niespełnionych nadziei. W 2025 roku niemiecki rząd oficjalnie zapowiedział, że „zbada możliwość” stałego wsparcia dla polskich ofiar, jednak ta obietnica do dziś nie została zrealizowana. Już wtedy premier Donald Tusk ostrzegał, że jeśli Niemcy nie podejmą szybkiej decyzji, polski rząd rozważy pomoc ofiarom z własnego budżetu. Na początku tego roku mówiło się nieoficjalnie o kwocie 10 tys. złotych rocznie na osobę, ale i z tego nic nie wyszło.
Co dalej z pomocą dla ofiar wojny? Czasu jest coraz mniej
Brak decyzji ze strony niemieckiego rządu spotyka się z jednoznaczną krytyką. Polsko-niemiecka Grupa Kopernik, zrzeszająca ekspertów i osoby publiczne działające na rzecz dialogu, nazwała zwlekanie z gestem humanitarnym wprost: „zawstydzające i niedopuszczalne”. Trudno o dosadniejsze słowa. Czas jest tu kluczowym wrogiem, bo mówimy o ostatnich żyjących świadkach tamtych wydarzeń.
Nadziei nie traci jednak Jakub Deka, którego fundacja jest najbliżej tych ludzi. Mimo że szanse na zmianę w budżecie są niewielkie, zapowiada dalszą walkę o godność dla podopiecznych.
Nie tracimy nadziei, chociaż widzimy, że szanse są niewielkie. Dopóki żyją ofiary, będziemy apelować o pomoc dla nich.
To pokazuje determinację, ale i gorzką rzeczywistość, w jakiej znaleźli się seniorzy. Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie podkreśla, że niezbędna jest stała pomoc humanitarna dla ofiar III Rzeszy, a nie jednorazowe, symboliczne gesty, które nie rozwiązują problemu biedy na starość. Sprawa pozostaje więc otwarta, ale z każdym rokiem okno na wykonanie prawdziwie ludzkiego gestu przez niemiecki rząd bezpowrotnie się zamyka.