Kolejny podatek od alkoholu i papierosów. Rząd chce uzyskać 225 mln zł. Kto zapłaci?

Rząd Donalda Tuska pracuje nad wprowadzeniem nowego podatku od alkoholu i papierosów. Specjalna opłata od sprzedaży alkoholu i wyrobów tytoniowych ma wynieść 0,25 proc. i zasilić budżet kwotą ponad 200 mln zł rocznie. Pomysł ma jednak przeciwników w samym rządzie.

Sklep monopolowy z napisem alkohole papierosy 24h. O nowym podatku od używek przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Kamil Durajczyk

Nowy podatek w rządzie Donalda Tuska. Co dokładnie się szykuje?

Wygląda na to, że rząd Donalda Tuska znalazł nowy sposób na podreperowanie publicznych finansów. Tym razem na celownik trafiły branże alkoholowa i tytoniowa. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarł dziennik „Rzeczpospolita”, wynika, że trwają prace nad wprowadzeniem zupełnie nowej daniny.

Pomysł polega na nałożeniu specjalnej opłaty, która miałaby zasilać Fundusz Zdrowia Publicznego. Rząd Donalda Tuska pracuje nad wprowadzeniem nowego podatku od alkoholu i papierosów, który miałby formę 0,25-procentowej opłaty od rocznej wartości sprzedaży tych produktów. W praktyce oznacza to, że część zysków ze sprzedaży każdej butelki wódki czy paczki papierosów trafiłaby do specjalnej puli przeznaczonej na cele zdrowotne.

Nowe przepisy to jednak nie tylko kwestia pieniędzy. Nowa opłata od sprzedaży alkoholu i wyrobów tytoniowych wiązałaby się również z dodatkowym obowiązkiem dla firm. Producenci i dystrybutorzy byliby zobowiązani do składania szczegółowych, corocznych raportów dotyczących swojej sprzedaży. To kolejne obciążenie administracyjne dla biznesu, który już teraz zmaga się ze sporą biurokracją.

Celnicy zlikwidowali nielegalną fabrykę papierosów. Przejęli towar warty ponad 10 milionów

Skąd pomysł na nową daninę i kto jest przeciw?

Oficjalnie Ministerstwo Zdrowia potwierdziło, że prace nad nowymi źródłami finansowania zdrowia publicznego faktycznie trwają. Cel jest prosty i, zdaniem resortu, sprawiedliwy. Chodzi o to, by firmy, które zarabiają na handlu alkoholem i papierosami, wzięły na siebie część kosztów związanych z leczeniem skutków ich używania. Głównym celem nowego podatku od alkoholu i papierosów jest przeniesienie części kosztów społecznych i zdrowotnych na producentów i dystrybutorów. Mówiąc wprost: zarabiasz na używkach, dołóż się do leczenia chorób, które one powodują.

Okazuje się jednak, że w samym rządzie Donalda Tuska nie ma zgody co do tego pomysłu. Jak donosi „Rzeczpospolita”, głośny sprzeciw wyraziło Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Wiceminister rozwoju i technologii Michał Baranowski w piśmie skierowanym do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z 10 sierpnia 2026 roku, wskazał, że to zły kierunek.

Jego zdaniem branża tytoniowa i alkoholowa już teraz są mocno obciążone podatkami, głównie akcyzą. Wiceminister Baranowski argumentuje, że dokładanie kolejnej daniny i dodatkowych obowiązków sprawozdawczych to „nadmierna ingerencja w swobodę działalności gospodarczej”.

Ile pieniędzy trafi do budżetu i jakie są zagrożenia?

Na papierze plan wygląda całkiem nieźle. Ministerstwo Zdrowia liczy na konkretny zastrzyk gotówki. Według szacunków agencji badawczej NielsenIQ oraz Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, roczna wartość polskiego rynku alkoholu to około 51,5 mld zł, a wyrobów tytoniowych – między 30 a 40 mld zł. Łącznie mówimy więc o kwocie rzędu 90 mld zł.

Prosta matematyka pokazuje, że 0,25-procentowa danina od takiej sumy dałaby solidny dochód. Szacuje się, że nowa opłata od sprzedaży alkoholu i papierosów przyniosłaby do Funduszu Zdrowia Publicznego około 225 milionów złotych rocznie. To kwota orientacyjna, bo rząd nie sprecyzował jeszcze kluczowego szczegółu – czy podatek byłby naliczany od kwoty sprzedaży netto, czy brutto. Różnica jest spora i wpłynie na ostateczną sumę, jaka trafi do budżetu.

Jest jednak i druga strona medalu. Eksperci, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita”, studzą entuzjazm i wskazują na poważne ryzyko. Ich zdaniem każda kolejna danina nakładana na legalnie działające firmy to prosta droga do powiększenia szarej strefy. Mówiąc wprost: im droższe będą legalne papierosy i alkohol, tym chętniej część Polaków sięgnie po tańsze produkty z przemytu. Straci na tym nie tylko budżet państwa, który nie zobaczy z tego tytułu ani złotówki podatku, ale także uczciwi przedsiębiorcy. Rząd Donalda Tuska stoi więc przed trudnym wyborem między dodatkowymi wpływami a potencjalnym uderzeniem w legalny rynek.

QUIZ PRL: Alkohol i kultura picia w PRL-u. Co z tego pamiętasz?
Pytanie 1 z 9
Podziemna ulotka rozpowszechniana w stanie wojennym głosiła:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki