Atmosfera wokół spółki windykacyjnej GetBack się zagęszcza. Jeszcze przed kilkoma miesiącami osoby, które zainwestowały w obligacje spółki cieszyły się z dobrego ulokowania swoich oszczędności. Problem pojawił się, kiedy wstrzymano sprzedaż akcji i obligacji, mimo że spółka była notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych. A Komisja Nadzoru Finansowego złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Podjęcie takich kroków było spowodowane podejrzeniami przez KNF o przestępstwo dotyczące manipulowania informacją, a dokładniej komunikatu GetBacku, z którego wynikało, że spółka negocjuje z Polskim Funduszem Rozwoju i PKO BP warunki finansowania kredytowo-inwestycyjnego do 250 mln złotych. Tymczasem ani PFR, ani PKO BP nie potwierdziły tych informacji.
Zobacz: Afera GetBack - poszkodowani walczą o odzyskanie pieniędzy
Pod koniec kwietnia GetBack okazał się niewypłacalny i złożył w sądzie wniosek o przyspieszone postępowanie układowe, czyli plan naprawczy. Propozycja przedstawiona przez spółkę polega na spłacie 65 proc. wierzytelności w ciągu 7 lat i zamianie reszty zobowiązań na akcje. Osoby, które zainwestowały w papiery wartościowe spółki – jest ich ponad 9 tys., w dużej mierze nie są usatysfakcjonowane propozycją spółki i szykują się do walki o odzyskanie swoich pieniędzy.
Przeczytaj: Co dalej z GetBack i pieniędzmi zainwestowanymi w papiery wartościowe tej spółki?