Spis treści
Upadł biznes najbogatszego Polaka
Jeszcze niedawno nic nie zapowiadało katastrofy. Restauracje North Fish działały w prestiżowych galeriach handlowych, a za marką stał jeden z najbogatszych ludzi w kraju.
Dziś po popularnej sieci serwującej ryby i owoce morza zostały zamknięte lokale, niezapłacone rachunki i rozgoryczeni pracownicy.
Mieli wierzyć, że wszystko jest pod kontrolą
North Fish Polska z siedzibą w Kielcach przez lata rozwijała sieć restauracji w całym kraju. Firma należała do grupy spółek kontrolowanych przez Michała Sołowowa, którego majątek szacowany jest na 25–30 miliardów złotych.
Jak opisują byli pracownicy, jeszcze przed upadłością kierownictwo uspokajało załogę, że nie ma powodów do obaw. Mieli słyszeć, że skoro właścicielem jest najbogatszy Polak, firma poradzi sobie z problemami. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Dziesiątki tysięcy złotych do odzyskania
W listopadzie 2025 roku spółka ogłosiła upadłość. Od tego momentu rozpoczęła się walka wierzycieli o odzyskanie pieniędzy.
Według informacji, do których dotarła „Gazeta Wyborcza”, część byłych pracowników do dziś nie otrzymała należnych wynagrodzeń. Jeden z menedżerów ma czekać na około 50 tys. zł. Inni mówią o trzech lub nawet pięciu zaległych pensjach.
Na liście wierzycieli znaleźli się nie tylko pracownicy. Pieniądze mają odzyskać również dostawcy, właściciele lokali oraz inne podmioty współpracujące z firmą.
Czynsze w galeriach mogły pogrążyć sieć
Restauracje North Fish działały głównie w największych centrach handlowych w Polsce. Lokale można było znaleźć m.in. w warszawskich Złotych Tarasach, łódzkiej Manufakturze czy kieleckiej Galerii Echo.
Eksperci rynku handlowego od lat zwracają uwagę, że utrzymanie punktów gastronomicznych w takich miejscach wiąże się z bardzo wysokimi kosztami. W przypadku słabszej sprzedaży rentowność biznesu szybko spada.
Pandemia była początkiem problemów
Z dokumentów przywoływanych przez „Gazetę Wyborczą” wynika, że przyczyn upadku było kilka. Firma wskazywała m.in. na gwałtowny wzrost kosztów działalności, drożejące ryby i produkty spożywcze oraz skutki pandemii COVID-19.
To właśnie okres pandemicznych ograniczeń miał być momentem, od którego zaczęły się największe kłopoty sieci.
Do tego doszedł jeszcze jeden problem – coraz mniejsze zainteresowanie klientów. Według przedstawicieli spółki Polacy po prostu jedzą mniej ryb niż jeszcze kilka lat temu.
Biznes przestał się spinać
Z danych finansowych wynikało, że roczne przychody North Fish oscylowały wokół 80 mln zł. Przy około 33 lokalach oznaczało to średnio 2,5 mln zł przychodu na jeden punkt rocznie, czyli około 200 tys. zł miesięcznie.
Choć kwoty mogą robić wrażenie, przy wysokich kosztach najmu, wynagrodzeń i zakupów towarów nie wystarczyły do utrzymania rentowności biznesu.
Jedna porażka w imperium miliardera
North Fish był tylko niewielką częścią biznesowego imperium Michała Sołowowa. Kielecki przedsiębiorca kontroluje również takie firmy jak Cersanit oraz Barlinek, które od lat należą do najbardziej rozpoznawalnych marek w swoich branżach.
Tym razem jednak nawet zaplecze finansowe najbogatszego Polaka nie zdołało uratować sieci restauracji. A dla części byłych pracowników historia North Fish wciąż się nie skończyła, gdyż nadal czekają na swoje pieniądze.