- Sieć restauracji North Fish, związana z Michałem Sołowowem, praktycznie zniknęła z rynku, pozostawiając za sobą kontrowersje wokół zaległych wypłat.
- Byli pracownicy alarmują, że nie otrzymali obiecanych pensji i odpraw, a sąd oddalił wniosek o upadłość spółki z powodu braku majątku.
- Sprawdź, jak doszło do upadku znanej marki i co oznacza to dla setek poszkodowanych pracowników w obliczu tej trudnej sytuacji.
Jak opisuje wyborcza.biz, sytuacja w spółce North Food Polska – właścicielu marki North Fish – od miesięcy była coraz trudniejsza. Firma przez lata należała do najbardziej rozpoznawalnych sieci gastronomicznych w Polsce. Restauracje działały głównie w galeriach handlowych, a jeszcze niedawno było ich około 33. Roczne przychody miały sięgać nawet 80 mln zł.
Według relacji byłych pracowników, biznes utrzymywał się głównie dzięki finansowemu wsparciu właściciela, czyli spółki MSC Galeon należącej do grupy kontrolowanej przez Michała Sołowowa. Problemy miały jednak narastać od dawna. Jeden z byłych kierowników regionalnych powiedział wyborcza.biz, że firma jest mu winna ponad 50 tys. zł. Inni twierdzą, że do dziś nie otrzymali kilku zaległych wynagrodzeń ani odpraw.
„Możecie spać spokojnie”. Kilka tygodni później był wniosek o upadłość
Największe emocje budzi dziś to, że jeszcze zimą pracownicy mieli słyszeć uspokajające zapewnienia od zarządu. Według relacji cytowanych przez wyborcza.biz, nowy prezes Paweł Wojnowski mówił, że „nic złego się nie dzieje” i że pracownicy „mogą spać spokojnie”. W tle miały pojawiać się zapowiedzi rebrandingu, inwestycji i wymiany wyposażenia lokali. Tym większym szokiem była informacja z końca stycznia o złożeniu wniosku upadłościowego.
Z dokumentów spółki wynika, że North Food utracił płynność finansową już w listopadzie 2025 r. Firma tłumaczyła problemy m.in. skutkami pandemii, rosnącymi kosztami działalności, wysokimi cenami produktów oraz koniecznością zwrotu części pomocy publicznej.
Restauracje działały, ale zaczęło brakować towaru
Po złożeniu wniosku o upadłość, restauracje North Fish nadal działały jeszcze przez pewien czas. Jak relacjonują byli pracownicy, z tygodnia na tydzień sytuacja stawała się jednak coraz trudniejsza. Pojawiały się problemy z dostawami, ograniczano menu, a część kontrahentów miała przestać współpracować z siecią z powodu zaległości finansowych.
Problemy miały dotyczyć nawet odbioru gotówki z restauracji. Po zakończeniu współpracy z Pocztą Polską pieniądze z lokali – według relacji pracowników – wpłacali do wpłatomatów sami kierownicy regionalni.
21 marca większość zatrudnionych otrzymała wypowiedzenia w ramach zwolnień grupowych. Firma miała obiecać wypłatę zaległych pensji, odpraw i odszkodowań za skrócone okresy wypowiedzenia. Pieniądze miały pojawić się na kontach w maju.
Na czatach pytaliśmy, czy ktoś dostał przelew. Nikt nie dostał – relacjonował jeden z byłych pracowników cytowany przez wyborcza.biz.
Sąd oddalił wniosek. Powód? „Ubóstwo masy upadłości”
31 marca Sąd Rejonowy w Kielcach oddalił wniosek o upadłość North Food Polska. Jak ustaliła wyborcza.biz, zadłużenie spółki miało sięgać kilkunastu milionów złotych. Problemem okazał się jednak brak majątku wystarczającego nawet na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego.
To sytuacja określana jako „ubóstwo masy upadłości” – tłumaczył w rozmowie z portalem dr Bartosz Sierakowski z kancelarii Zimmerman Sierakowski Frosztęga.
Spółka miała nie posiadać nieruchomości, a jej majątek ograniczał się głównie do wyposażenia restauracji i kilku samochodów. W praktyce oznacza to, że nawet ewentualne wygrane sprawy sądowe mogą nie gwarantować odzyskania pieniędzy przez byłych pracowników.
Byli pracownicy walczą o wypłaty
Część byłych pracowników kieruje już sprawy do Państwowej Inspekcji Pracy oraz sądów pracy. Inni próbują odzyskać należności z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, który może pokryć część zaległych wynagrodzeń i odpraw.
Upadek North Fish pokazuje, jak szybko może runąć nawet marka obecna na rynku od ponad dwóch dekad. Dla klientów to koniec jednej z najbardziej rozpoznawalnych sieci restauracji rybnych w Polsce. Dla pracowników – walka o pieniądze, które według ich relacji nadal nie trafiły na konta.