Spis treści
Owoce jak luksusowy towar
Na jednym z bazarków na warszawskim Mokotowie klienci przecierali oczy ze zdumienia, gdy usłyszeli rachunek za kilka podstawowych produktów. Jeden z kupujących wziął kilogram czereśni, kilogram truskawek, borówki, pół kilo malin, ziemniaki, pieczarki, boczniaki, pomidory i dwa awokado. Przy kasie usłyszał kwotę przekraczającą 400 zł.
"Ile?" – dopytywali z niedowierzaniem inni klienci stojący w kolejce.
Ceny jak z kosmosu
Lista cen produktów może przyprawiać o zawrót głowy. Kilogram czereśni kosztował aż 100 zł, polskie truskawki 40 zł, borówki 85 zł, a młode ziemniaki 15 zł za kilogram. Na fasolkę szparagową w cenie 65 zł/kg, czy orzechy łuskane po 80 zł/kg klienci nawet nie chcieli patrzeć. Nawet zwykłe pieczarki kosztowały 20 zł, a boczniaki 35 zł za kilogram.
Klienci nie kryją frustracji. "Takiej drożyzny jeszcze nie było. Owoce stały się rarytasem" – narzekali kupujący.
Wielu z nich rezygnuje z droższych produktów albo kupuje symboliczne ilości. Najczęściej wybierają tańsze jabłka, ogórki, marchew czy stare ziemniaki, które są nawet trzy razy tańsze od młodych kartofli.
Sprzedawcy też mają problem
Na wysokie ceny narzekają również sami handlowcy. Tłumaczą, że drogi jest już sam zakup towaru na giełdach i w hurtowniach.
"Każdego dnia muszę się tłumaczyć klientom z tych cen, ale co ja mogę zrobić" – mówi pan Kazimierz, sprzedawca z mokotowskiego bazarku. "Na giełdzie ceny zmieniają się praktycznie z tygodnia na tydzień".
Efekt jest taki, że klientów szybko ubywa. Coraz więcej osób szuka promocji w marketach albo objeżdża kilka bazarków, by znaleźć choć trochę tańszy towar.
Kupują na sztuki i obchodzą bazarek kilka razy
Polacy zaczęli mocno pilnować wydatków. Wielu klientów przychodzi dziś na targ z dokładną listą zakupów i trzyma się jej co do grosza. Inni chodzą od stoiska do stoiska i porównują ceny.
Coraz częściej owoce kupowane są dosłownie na sztuki. Sprzedawcy kroją arbuzy na ćwiartki, a maliny czy borówki pakują do malutkich pojemników po 125 gramów.
Dzięki temu klient zamiast wydać ponad 100 zł za kilogram malin, płaci „tylko” 16 zł za małe pudełko.
Młodzi zamawiają pod drzwi i nie patrzą na ceny
Sprzedawcy próbują ratować handel na różne sposoby. Najtańsze produkty ustawiają przed stoiskami, by przyciągnąć klientów, a najdroższe owoce chowają głębiej, żeby ceny aż tak nie odstraszały.
Coraz popularniejsze stają się też telefoniczne zamówienia z dostawą do domu. Jak przyznają handlarze, młodzi klienci chętnie korzystają z takiej opcji.
"To nasi najlepsi klienci. Oni bardziej patrzą na jakość niż na cenę" – mówi jeden ze sprzedawców.
Dla wielu warszawiaków codzienne zakupy stały się jednak prawdziwym wyzwaniem. Wszyscy liczą, że wraz z nadejściem lata ceny owoców i warzyw wrócą do normalności.
Polecany artykuł: