Paragon grozy za taksówkę w Łodzi. Ponad 70 zł za 8 km kursu

Ceny taksówek w Łodzi potrafią zszokować. Przekonała się o tym łodzianka, która za niespełna 8-kilometrowy kurs zapłaciła ponad 70 zł. To prawdziwy paragon grozy. Okazuje się, że kierowca zastosował maksymalną stawkę, choć w innych korporacjach ten sam przejazd byłby o połowę tańszy.

Rząd samochodów z kogutami TAXI w pobliżu centrum handlowego. O cenach przejazdów w Łodzi przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: MAREK KUDELSKI/SUPER EXPRESS Taksówkarze chcą większych stawek maksymalnych za przejazd. "Za tę cenę nie opłaca się już jeździć!"
  • Łodzianka zapłaciła ponad 70 zł za niespełna 8-kilometrowy kurs taksówką.
  • Firma zastosowała maksymalną stawkę za kilometr, zatwierdzoną przez Radę Miejską w Łodzi.
  • Inne korporacje taksówkarskie wyceniły ten sam kurs na kwotę niemal o połowę niższą.
  • Kluczem do uniknięcia wysokich opłat jest sprawdzanie cennika przed kursem i korzystanie z aplikacji lub znanych sieci.

Szokujący rachunek za krótki kurs taksówką w Łodzi

Trasa, która sobotnim popołudniem miała być rutynowym, krótkim przejazdem, zamieniła się w finansowe zaskoczenie i przykrość. Łódzka "Gazeta Wyborcza" podaje, że ich czytelniczka, która na co dzień korzysta z aplikacji takich jak Bolt czy Uber, tym razem postanowiła skorzystać z tradycyjnej taksówki czekającej na postoju w Łodzi. Czas oczekiwania na auto z aplikacji był zbyt długi, natomiast tradycyjna taksówka stała tuż obok. To skłoniło kobietę do skorzystania z jej przejazdu. Jak się jednak okazało, finał podróży okazał się bolesny dla portfela.

Po przejechaniu niespełna ośmiu kilometrów, z łódzkiej Manufaktury (centrum handlowe) w okolice ulicy Pabianickiej, kierowca wręczył jej rachunek na kwotę 73,60 zł. Można z czystym sumieniem powiedzieć, że to prawdziwy paragon grozy, zwłaszcza że spodziewała się zapłacić co najwyżej połowę tej sumy.

Paragon grozy! Spodziewałam się, że zapłacę o połowę mniej. Gdybym znała koszt kursu wcześniej, nie skorzystałabym z tej taksówki - powiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" zdumiona kobieta. 

Zaskoczona zapytała kierowcę, skąd wzięła się tak wysoka kwota. Ten odpowiedział krótko, że właśnie tyle wskazał taksometr. To prawdziwy paragon grozy za taksówkę, zwłaszcza że przejazd nie odbywał w taryfie nocnej czy świątecznej. Kobieta czuła się oszukana, choć – jak się później okazało – wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującymi w Łodzi przepisami.

Skąd taka drożyzna?

Jak to możliwe, że krótki przejazd w godzinach popołudniowych przez Łódź kosztował tyle, co bilet kolejowy na drugi koniec Polski? Z paragonu, który pokazała klientka drogiej taksówki, wynika, że opłata startowa wyniosła 11,50 zł, a każdy przejechany kilometr kosztował 4,60 zł. Do tego doszła opłata za czas postoju, na przykład w korkach czy na światłach.

"Gazeta Wyborcza" skontaktowała się z szefem firmy Mafia Group, z której usług skorzystała kobieta. Wyjaśnił, że rachunek jest w pełni zgodny z taryfą firmy.

Wszystko zostało naliczone według wskazań taksometru. Zgodnie z przepisami została zastosowana maksymalna stawka za kilometr, która obowiązuje w Łodzi – podkreślił właściciel firmy tansportowo-taksówkowej.

Jego słowa potwierdza Urząd Miasta Łodzi. Rosnące ceny taksówek w Łodzi to po części efekt uchwały Rady Miejskiej, która ustaliła maksymalną stawkę za kilometr właśnie na poziomie 4,60 zł. Oznacza to, że kierowca, choć naliczył bardzo wysoką opłatę, nie złamał prawa. Szef firmy dodaje, że jego sieć zrzesza tylko 30 kierowców i nie może konkurować cenowo z wielkimi korporacjami. Podkreśla też, że cennik jest zawsze umieszczony w widocznym miejscu na szybie każdej taksówki.

Jak uniknąć pułapki cenowej?

Historia mieszkanki Łodzi pokazuje, że niezwrócenie uwagi na cennik usług taksówkarskich może bardzo słono kosztować. Aby uniknąć wysokiego rachunku, wystarczyło porównać ceny taksówek w Łodzi, które potrafią różnić się diametralnie. Oczywiście trudno bawić się w porównywarkę cenową, kiedy nam się spieszy i wychodzimy z założenia, że nie zapłącimy za przejazd horrendalnej sumy. "Wyborcza" zadzwoniła do innej, dużej, łódzkiej korporacji, Tele-Taxi, i zapytała o wycenę tego samego kursu. W odpowiedzi redakcja usłyszała, że koszt to maksymalnie 40 złotych, czyli prawie o połowę taniej. 

Skąd wzięła się różnica? W tej sieci opłata początkowa to 9 zł, a stawka za kilometr wynosi 3,40 zł. To znacznie mniej niż maksymalne, dopuszczone przez miasto stawki.

Taksówkarz z innej popularnej sieci, 400-400, nie ma wątpliwości.

Widać, że pani skorzystała z usług tzw. "głuchej" taksówki, która nie współpracuje z żadną aplikacją, dlatego opłata wyniosła prawie 40 procent więcej niż w wielu innych łódzkich korporacjach – ocenił.

Wniosek z tej sytuacji jest jasny. Zanim zdecydujemy się na kurs taksówką z postoju, warto poświęcić chwilę na sprawdzenie cennika przejazdu. Zgodnie z prawem musi on być umieszczony na szybie samochodu, najczęściej na jednej z tylnych drzwi. Dzięki temu unikniemy nieprzyjemnego zaskoczenia przy płaceniu rachunku.

Następnym razem na pewno sprawdzę cenę i taryfę. Nie chcę ponownie przeżyć takiego zaskoczenia - podsumowała mieszkanka Łodzi.

Czujny taksówkarz ocalił pieniądze małżeństwa
QUIZ. Naprawdę sądzisz, że znasz ulice Warszawy jak zawodowy taksówkarz? Sprawdźmy to
Pytanie 1 z 10
Gdzie znajdziemy ulicę Światowida?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki