- Ważna polska fabryka zbrojeniowa mierzy się z pytaniami o miliardy z budżetu i przyszłość produkcji, a w tle pojawia się temat możliwych zwolnień.
- Poseł PiS Przemysław Czarnek zakwestionował działania rządu wobec radomskiej fabryki broni „Łucznik”, wskazując na brak zamówień.
- Spółka „Łucznik” w oświadczeniu podkreśla, że produkcja odbywa się normalnie, sprzedaż rośnie, a doniesienia o zwolnieniach są nieprawdziwe.
- Jakie są rzeczywiste perspektywy dla „Łucznika” i czy polski przemysł zbrojeniowy ma zapewnioną stabilność?
Jak informuje PAP, konflikt dotyczy wypowiedzi posła PiS, Przemysława Czarnka, który publicznie zakwestionował działania rządu wobec radomskiej fabryki broni „Łucznik”. Polityk wskazywał, że przy ogromnych wydatkach na obronność – liczonych w dziesiątkach miliardów złotych – zabrakło wystarczających zamówień dla polskiego producenta.
Zdaniem Czarnka, aby zakład mógł stabilnie funkcjonować, potrzebne są roczne zamówienia na poziomie około 40 tys. karabinków Grot. Pytał wprost, dlaczego – mimo dostępnych środków – takie kontrakty nie zostały złożone i czy państwo nie zaniedbuje własnego przemysłu.
Polecany artykuł:
„Łucznik” odpowiada: zarzuty wprowadzają w błąd
Na te słowa zareagowała sama fabryka. W oficjalnym oświadczeniu „Łucznik” podkreśla, że część tez przedstawionych przez polityka PiS jest niezgodna z rzeczywistością i wprowadza opinię publiczną w błąd.
Spółka zaznacza, że produkcja odbywa się normalnie i w sposób ciągły, a zmiany między kolejnymi etapami realizacji zamówień są naturalnym elementem działalności. To oznacza, że – wbrew pojawiającym się opiniom – nie ma mowy o zatrzymaniu produkcji czy kryzysie operacyjnym.
Produkcja trwa, a sprzedaż rośnie
Według informacji przekazanych przez zakład, sytuacja biznesowa nie jest tak dramatyczna, jak sugerują niektóre wypowiedzi. „Łucznik” podkreśla, że sprzedaż broni rozwija się zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym, a zdolności produkcyjne zwiększyły się dzięki inwestycjom.
Kluczową rolę odegrało uruchomienie nowej hali produkcyjnej oraz jej doposażenie w nowoczesny sprzęt. Zarząd zwraca też uwagę, że rozwój firmy to proces wieloetapowy i nie można go przypisywać wyłącznie decyzjom jednego rządu.
Zwolnienia? Spółka stawia sprawę jasno
Jednym z najbardziej niepokojących wątków były doniesienia o możliwych zwolnieniach. W tym przypadku firma mówi wprost: takie informacje nie znajdują potwierdzenia. Zarząd zapewnia, że priorytetem jest utrzymanie pracowników i ich kompetencji. Dotychczasowe decyzje kadrowe – jak podkreślono – miały charakter jednostkowy i organizacyjny, a nie systemowy. Nie ma też sygnałów, by w najbliższym czasie zabrakło zamówień, które mogłyby zagrozić stabilności zatrudnienia.
Co dalej z „Łucznikiem”?
Spór pokazuje, jak duże znaczenie ma dziś sektor zbrojeniowy – zarówno dla gospodarki, jak i polityki. Z jednej strony mamy pytania o publiczne pieniądze i wsparcie dla krajowych firm, z drugiej – zapewnienia spółki, że sytuacja jest stabilna.
Na razie jedno jest pewne: „Łucznik” odpiera zarzuty, a temat zamówień i przyszłości polskiego przemysłu zbrojeniowego wraca do debaty publicznej z nową siłą.