- Polscy pisarze zarabiają średnio zaledwie 2,87 zł za sprzedany egzemplarz książki, głównie przez niekorzystne umowy z wydawnictwami.
- Michał Szafrański na samodzielnie wydanej książce zarobił 7,5 mln zł, co jest 13 razy więcej, niż otrzymałby od tradycyjnego wydawcy.
- Self-publishing pozwala autorom zatrzymać do 70% przychodu ze sprzedaży, oferując znacznie wyższe zarobki niż standardowe honoraria.
- Sukces w samodzielnym wydawaniu książek wymaga od autora roli przedsiębiorcy i posiadania zbudowanej, aktywnej publiczności.
Ile naprawdę zarabia autor książki w Polsce? Szokująco niskie stawki
Jeśli wyobrażasz sobie, że autorzy bestsellerów zarabiają krocie, rzeczywistość może być brutalnym rozczarowaniem. Z raportu przygotowanego przez Polską Sieć Ekonomii w 2025 roku wynika, że statystyczny twórca w Polsce dostaje do kieszeni ułamek kwoty, którą płacisz w księgarni. Średnie zarobki pisarzy w Polsce to zaledwie 2,87 zł za jeden sprzedany egzemplarz książki. To kwota, która często nie wystarcza nawet na pokrycie kosztów czasu i pracy włożonych w jej napisanie.
Problem leży w nieprzejrzystych i niekorzystnych dla autorów umowach. Standardowe honorarium to 8-12 proc., ale haczyk tkwi w tym, od czego jest liczone. Rzadko kiedy jest to cena z okładki. Zazwyczaj podstawą jest cena netto po wszystkich rabatach, na którą autor nie ma żadnego wpływu. W praktyce książka o cenie okładkowej 60 zł jest sprzedawana dystrybutorom za 35-40 zł, a pisarz dostaje swój niewielki procent od tej niższej kwoty. Co gorsza, na rozliczenie czeka miesiącami, bez bieżącego wglądu w to, jak jego dzieło się sprzedaje.
Walka o wyższe stawki kontra self-publishing. Dwie drogi dla pisarzy
Środowisko literackie ma dość. Unia Literacka od lat walczy o ustawę, która zagwarantowałaby autorom minimum 10 proc. od ceny okładkowej. To zmieniłoby zasady gry, ale droga do takiej regulacji jest długa i wyboista. Dlatego część twórców bierze sprawy w swoje ręce.
Polski rynek książki od lat działa na zasadach, które autorzy akceptują z konieczności, a środowisko czeka na regulację od blisko 30 lat. Dlatego część autorów wchodzi w rolę przedsiębiorcy i wybiera drogę self-publishingu, wymagającą, ale też bardziej opłacalną – zauważa Krzysztof Bartnik, prezes i założyciel firmy Imker.
Samodzielne wydawanie książek, czyli self-publishing w Polsce, to model, w którym autor omija tradycyjne wydawnictwo. Choć wymaga to wejścia w rolę przedsiębiorcy, potencjalne zyski są nieporównywalnie wyższe. Zamiast kilku procent, twórca może zatrzymać dla siebie nawet 70 proc. przychodu z każdego sprzedanego egzemplarza.
Jak autor Michał Szafrański zarobił 7,5 mln zł na jednej książce?
Jak ogromna może być ta różnica, pokazał w maju 2026 roku autor Michał Szafrański. Twórca bestsellerowego poradnika „Finansowy Ninja” podsumował wyniki sprzedaży swojej samodzielnie wydanej książki. Liczby są spektakularne: w ciągu niemal 10 lat sprzedał 130 tys. egzemplarzy, co przyniosło mu 7,5 mln zł dochodu przed opodatkowaniem.
Szafrański zestawił to z symulacją zarobków u tradycyjnego wydawcy. Przy tej samej sprzedaży i standardowej umowie jego honorarium wyniosłoby zaledwie 609 tys. zł. Jak ogromna jest różnica w zarobkach pisarzy w zależności od wybranego modelu wydawniczego – w tym przypadku niemal 13-krotna. Aby zarobić u wydawcy tyle, ile zarobił sam, musiałby sprzedać nie 130 tysięcy, a aż 1,6 miliona egzemplarzy. „Marża 73 proc. to skutek tego, że między mną a czytelnikiem nie ma nikogo” – podsumował krótko Szafrański.
Self-publishing: czy to rozwiązanie dla każdego autora?
Wysokie zarobki w self-publishingu nie biorą się jednak znikąd. Autor staje się jednoosobową firmą – sam odpowiada za redakcję, projekt okładki, marketing, sprzedaż i wysyłkę. Każdy z tych etapów kosztuje czas i pieniądze. Wydawnictwo bierze to na siebie, ale pobiera za to lwią część zysków.
Kluczem do sukcesu w samodzielnym wydawaniu jest posiadanie własnej publiczności. Self-publishing w Polsce jest najskuteczniejszy dla osób z aktywną społecznością – newsletterem, kanałem YouTube czy blogiem, które mają już zbudowaną relację z odbiorcami. Jak dodaje Krzysztof Bartnik, przykład Michała Szafrańskiego pokazuje mechanizm, który można z powodzeniem zastosować na mniejszą skalę. Dla wielu twórców, zmęczonych czekaniem na systemowe zmiany, staje się to jedyną realną drogą do godziwych zarobków z własnej pracy.
Polecany artykuł: