- Poczta Polska, po latach problemów, stawia na transformację w nowoczesny hub logistyczno-retailowy, z naciskiem na cyfryzację.
- Udział Poczty w rynku paczkowym spadł z 20 proc. do 5 proc., a wolumen przesyłek listowych drastycznie maleje.
- Kluczowym elementem strategii są e-Doręczenia, które mają moc prawną tradycyjnego listu, ale działają elektronicznie.
- Czy Poczta Polska ma szansę dogonić europejskich gigantów i uniknąć dalszej marginalizacji?
Hubert Biskupski: Zacznijmy od osobistego wątku. Wraca pan do Katowic, gdzie zaczynał pan swoją drogę w Poczcie Polskiej.
Sławomir Żurawski: Tak, zaczynałem tutaj w 1999 roku, w węźle sortowniczym przy dworcu. Dziś wracam w zupełnie innej roli, ale w tej samej organizacji. To pokazuje, jak bardzo zmieniła się zarówno Poczta Polska, jak i cały rynek.
HB: No właśnie – Poczta Polska od lat mówi o transformacji. Czy to wciąż proces, czy dopiero teraz zaczyna się realna zmiana?
SŻ: Dopiero teraz możemy mówić o prawdziwej transformacji. Przez lata Poczta Polska doprowadziła się do poważnych problemów – zarówno finansowych, jak i organizacyjnych. Dziś nie myślimy tylko o tym, jak przetrwać, ale jak zbudować nowy model biznesowy.
Chcemy odejść od wizerunku tradycyjnej, niescyfryzowanej instytucji i stać się nowoczesnym hubem logistyczno-retailowym. Cyfrowym, elastycznym i przede wszystkim nastawionym na potrzeby klientów indywidualnych.
Hubert Biskupski: Jak chcecie to osiągnąć, skoro rynek jest dziś bardzo konkurencyjny?
Sławomir Żurawski: W Europie wiele poczt przeszło tę transformację wcześniej – często przy wsparciu państwa. Dziś widzimy efekty. Poczta włoska ma silny segment finansowy, francuska La Poste to grupa ponad 200 spółek, a niemiecka poczta to globalny DHL.
W Polsce sytuacja jest trudniejsza, bo rynek nam uciekł. W segmencie paczkowym nasz udział spadł z około 20 proc. w 2016 roku do około 5 proc. obecnie. To oznacza, że jesteśmy marginalnym graczem.
Hubert Biskupski: A co z rynkiem listowym?
Sławomir Żurawski: Nadal jest ważny dla naszych przychodów, ale to rynek schyłkowy. Dziś obsługujemy około 800 milionów listów rocznie, ale w ciągu 5–7 lat ten wolumen może spaść do 250–300 milionów.
Dlatego rozwijamy rozwiązania cyfrowe, które mają zastąpić tradycyjną korespondencję.
Hubert Biskupski: Czyli cyfrowe listy polecone i e-Doręczenia?
Sławomir Żurawski: Tak. Mamy już ponad 3 miliony skrzynek e-Doręczeń. Każdego dnia nadawanych jest około 320–330 tysięcy przesyłek, a łącznie było ich już ponad 70 milionów.
Na razie korzysta z tego głównie administracja, ale w kolejnych etapach dołączą przedsiębiorcy, a później także obywatele.
Hubert Biskupski: Jak działa taki system?
Sławomir Żurawski: Nadawca wysyła dokument elektronicznie, odbiorca odbiera go w swojej skrzynce – podobnie jak maila, ale z potwierdzeniem nadania i doręczenia oraz archiwizacją.
Możliwa jest też forma hybrydowa – jeśli odbiorca nie ma skrzynki, dokument trafia do naszego centrum, gdzie jest drukowany i dostarczany tradycyjnie.
Hubert Biskupski: 3 miliony użytkowników to dużo czy mało?
Sławomir Żurawski: To dopiero początek. W kraju tej wielkości potencjał jest na kilkanaście milionów użytkowników.
Hubert Biskupski: Dziękuję bardzo za rozmowę.
Sławomir Żurawski: Dziękuję.