Podatkowa rewolucja w Sejmie
Szykuje się gorąca dyskusja o podatkach. Polska 2050 chce podnieść próg podatkowy z obecnych 120 tys. zł do 140 tys. zł. Projekt ustawy ma zostać zaprezentowany w Sejmie i pomóc przede wszystkim klasie średniej. Problem w tym, że pomysł już wywołał spore napięcia w koalicji rządzącej.
Nawet 4 tysiące złotych więcej
Projekt jest krótki i prosty. Zakłada jedną zasadniczą zmianę - podniesienie progu podatkowego o 20 tys. zł. Nowe przepisy miałyby zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku.
Jeśli reforma weszłaby w życie, część podatników zapłaciłaby wyraźnie niższy podatek. To niemal 4 tys. zł oszczędności rocznie dla osób, które dziś wpadają w drugi próg podatkowy.
Nowe zawody wchodzą w próg podatkowy
Politycy Polski 2050 przekonują, że liczba takich osób szybko rośnie. Jeszcze dwa lata temu było to około 5 proc. podatników, a dziś może to być już nawet 9–10 proc. W praktyce oznacza to, że w wyższy podatek wpadają coraz częściej nauczyciele, ratownicy medyczni czy pielęgniarki.
„Z roku na rok przybywa osób obciążonych wyższym podatkiem. To już nie są tylko najlepiej zarabiający” – przekonują autorzy projektu.
Minister finansów nie ma pieniędzy
Pomysł nie wszystkim się jednak podoba. Resort finansów obawia się, że państwa zwyczajnie nie stać na takie zmiany. Według wyliczeń koszt dla budżetu mógłby wynieść nawet 9 miliardów złotych.
Dlatego minister finansów Andrzej Domański nie jest entuzjastą podnoszenia progu. W tle jest też rosnący deficyt budżetowy i napięte finanse państwa.
Polska 2050 przekonuje jednak, że pieniądze można znaleźć. Wśród możliwych źródeł finansowania wymienia m.in. podatek cyfrowy, dodatkowe opodatkowanie banków czy wyższą akcyzę na alkohol.
Spór w koalicji rządzącej trwa
Największe emocje wywołuje jednak polityczny spór wokół projektu. Część polityków Koalicji Obywatelskiej uważa, że takie pomysły powinny być wcześniej uzgodnione z rządem.
Sceptyczni są także niektórzy politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Twierdzą oni, że projekt pojawił się nagle i może być bardziej elementem politycznej gry niż realną reformą podatków.
Z kolei politycy Lewicy nie wykluczają poparcia zmian. Stawiają jednak warunek, że nie odbędzie się to kosztem wydatków na zdrowie czy edukację.