Krystyna Pawłowicz, mimo że – jak sama twierdzi – czuje się „na liceum”, to już od 1 października 2012 roku pobiera, jak wielu Polaków, emeryturę z ZUS. O ile jednak zwykli emeryci często nie mają już sił by dorobić, a nawet jeśli pracują dorywczo, to za marny pieniądz, o tyle Krystyna Pawłowicz o przypływ gotówki martwić się nie musi. Zwłaszcza, że ten wkrótce się zwiększy.
Ile kosztuje sanatorium, które uzdrowisko w Polsce wybrać? Poradnik kuracjusza
Wychodzi więc na to, że zapowiedziane przejście na polityczną emeryturę niespecjalnie uderzy w portfel Krystyny Pawłowicz. Choć nie będąc posłanką straci miesięcznie ok. 10 tys. złotych, to i tak będzie miała stałe i spore źródła dochodu. Po pierwsze wspomniana emerytura posłanki Pawłowicz.
Kiedy zaczęła pobierać świadczenia emerytalne z ZUS, miesięcznie były one na poziomie 2,8 tys. złotych. Według ostatniego oświadczenia majątkowego Krystyny Pawłowicz po 5 latach pobierała z ZUS już 4,5 tys. złotych. Teraz, podobnie jak wszystkich emerytów w Polsce, czeka Krystynę Pawłowicz waloryzacja rent i emerytur na poziomie 2,86 proc.. 1 marca 2019 roku emerytura Krystyny Pawłowicz wzrośnie o niemal 130 złotych! O takiej podwyżce tysiące emerytów marzy.
To jednak nie koniec zapewniania sobie spokojnej starości przez posłankę Prawa i Sprawiedliwości. Krystyna Pawłowicz bowiem wciąż, według oświadczenia majątkowego, zatrudniona jest na pełen etat w Wyższej Szkole Administracji Publicznej w Ostrołęce. Z tego tytułu miesięcznie zarabia ponad 5,8 tys. złotych i to wciąż nie wszystko! Pani profesor posiada też lokal, który wynajmuje. Za niego co miesiąc dostaje niemal 600 złotych.
Ile więc, nawet nie będąc posłanką, miesięcznie zarabiać będzie Krystyna Pawłowicz? Ok. 11 tys. złotych! Doliczając do tego, że na własność posłanka ma jeszcze dwa mieszkania, to o złotą jesień życia nie musi się zupełnie martwić.