- Brak pelletu w Polsce to problem ogólnokrajowy, nasilający się zimą, z limitami zakupu i długimi czasami oczekiwania na dostawy.
- Ceny pelletu są bardzo wysokie, przekraczając 2000 zł za tonę, co czyni ogrzewanie nim bardzo kosztownym (120-150 zł dziennie).
- Główną przyczyną kryzysu jest niedobór trocin – kluczowego surowca – oraz gwałtowny wzrost popytu po programie „Czyste Powietrze”.
- UOKiK monitoruje sytuację, a Minister Energii zapowiada ewentualną interwencję rządu, jeśli potwierdzą się nieprawidłowości na rynku.
Brak pelletu coraz dotkliwszy
Właściciele kotłów na biomasę alarmują, że pellet znika ze sklepów i składów opału. W wielu punktach sprzedaży obowiązują limity zakupu lub listy oczekujących, a czas realizacji zamówień liczony jest w tygodniach. Problem ma charakter ogólnokrajowy i nasila się wraz z niskimi temperaturami - pisze Portal Samorządowy.
Tam, gdzie pellet jest jeszcze dostępny, ceny odstraszają klientów. Za tonę opału trzeba zapłacić nawet ponad 2 tys. zł, a w skrajnych przypadkach stawki sięgają znacznie wyższych poziomów. Jeszcze w styczniu notowano oferty przekraczające 2,5 tys. zł za tonę.
Dlaczego brakuje pelletu do ogrzewania
Źródłem kryzysu jest ograniczona dostępność surowca. Jak wyjaśnia Filip Suski z punktu sprzedaży supergroszek.pl, problem trwa od miesięcy:
„Problem tkwi w trocinie, której notorycznie nie ma. Nie ma produkcji na stolarniach, tego surowca jest mniej i w związku z tym dostępność pelletu stała się bardzo niska. Jest bardzo duża ilość pieców, które zostały pomontowane z racji programu "Czyste Powietrze", a do tego jeszcze sytuacja z tą dostępnością trociny, no i zima, która dała o sobie znać, trociny suchej jest po prostu bardzo mało”Do ograniczonej produkcji dochodzi gwałtowny wzrost popytu, będący efektem wymiany źródeł ciepła w ramach programu „Czyste Powietrze”.
Ogrzewanie pelletem coraz droższe
Skutki kryzysu szczególnie odczuwają mieszkańcy mniejszych miejscowości. Na Dolnym Śląsku pellet dostępny był tylko w pojedynczych punktach i w symbolicznych ilościach. Jak podaje Tygodnik Zamojski, w wielu regionach można kupić maksymalnie jedną tonę pelletu, a na dostawę trzeba czekać nawet 5 tygodni.
Przy obecnych mrozach zużycie wynosi 3–4 worki dziennie, co oznacza koszt ogrzewania rzędu 120–150 zł na dobę.
UOKiK i minister energii reagują
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta nie potwierdził na razie zmowy cenowej, podkreślając, że wysokie ceny mogą wynikać z mechanizmów rynkowych. Jednocześnie urząd zapowiedział dalszy monitoring sytuacji.
Minister energii Miłosz Motyka w rozmowie z TVN24 zapowiedział, że w razie potwierdzenia nieprawidłowości rząd wraz z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych (RARS) może podjąć interwencję w celu zwiększenia podaży pelletu i zahamowania wzrostu cen.
