Urugwajska wołowina z hormonami w Polsce. Jest alert RASFF

2026-03-18 15:14

Urugwajska wołowina z niedozwoloną zawartością hormonów trafiła do Europy, a jej część przeznaczona była na polski rynek. System RASFF ostrzega o przekroczeniu norm progesteronu w mięsie. Budzi to pytania o bezpieczeństwo żywności i skuteczność kontroli importu.

Duży kawałek surowej wołowiny z widocznymi przerostami tłuszczu, trzymany w dłoniach na tle ciemnego tła. Mięso ma intensywny czerwony kolor i jest świeże, symbolizując kwestię bezpieczeństwa żywności, o której przeczytasz na portalu Super Biznes.

i

Duży kawałek surowej wołowiny z widocznymi przerostami tłuszczu, trzymany w dłoniach na tle ciemnego tła. Mięso ma intensywny czerwony kolor i jest świeże, symbolizując kwestię bezpieczeństwa żywności, o której przeczytasz na portalu Super Biznes.
  • Do Polski trafiła partia urugwajskiej wołowiny z przekroczonymi normami progesteronu, co rodzi pytania o bezpieczeństwo żywności i skuteczność kontroli importu.
  • Eksperci uspokajają, że progesteron nie jest efektywnym stymulatorem wzrostu i naturalnie występuje w tkankach zwierzęcych, co utrudnia jednoznaczne określenie jego pochodzenia.
  • Branża apeluje do Komisji Europejskiej o reakcję, wskazując na rozbieżności w standardach bezpieczeństwa żywności między UE a krajami Mercosur, zwłaszcza w kontekście importu.
  • Incydent podkreśla potrzebę uszczelnienia systemu kontroli żywności sprowadzanej do UE, szczególnie w obliczu planowanej umowy z krajami Mercosur.

Co wiemy o skażonej wołowinie z Urugwaju?

Alarm podniósł unijny System Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach (RASFF). Zgodnie z opublikowanym komunikatem, do Europy trafiła partia mięsa, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnych norm progesteronu, czyli jednego z hormonów. Sprawa jest poważna, bo produkt był przeznaczony do dystrybucji na rynku polskim i niemieckim.

Niestety, na ten moment oficjalne informacje są bardzo skąpe. Wiadomo, że mięso pochodzi z Urugwaju, a do Unii Europejskiej sprowadziła je firma z Holandii. Komisja Europejska nie ujawniła jednak, jak duże było przekroczenie normy ani o jakiej dokładnie partii produktu mówimy. Wciąż nie ma też odpowiedzi na kluczowe pytanie: czy ta urugwajska wołowina trafiła już na sklepowe półki? Główny Inspektorat Weterynarii w Polsce analizuje sprawę, ale na szczegółowe wyjaśnienia trzeba jeszcze poczekać.

SKARGA DO TSUE W SPRAWIE MERCOSUR NA DNIACH!

Czy hormony w mięsie są groźne dla zdrowia?

Wykrycie progesteronu w wołowinie od razu budzi skojarzenia z nielegalnym tuczeniem zwierząt. Sprawę wyjaśnia jednak profesor Marcin Gołębiewski z Wydziału Hodowli, Bioinżynierii i Ochrony Zwierząt SGGW. Zwraca on uwagę, że progesteron to naturalny hormon, kluczowy dla procesów rozrodczych u bydła, a nie typowy stymulator wzrostu.

– W produkcji zwierzęcej progesteron nie jest uznawany za efektywny środek anaboliczny. Klasyczne promotory wzrostu stosowane poza UE obejmują przede wszystkim estrogeny czy androgeny. Progesteron nie wykazuje porównywalnej aktywności w zakresie stymulacji wzrostu tkanki mięśniowej – tłumaczy cytowany przez portal farmer.pl profesor Marcin Gołębiewski.

Ekspert dodaje, że stężenie tego hormonu w organizmie zwierzęcia zmienia się w zależności od jego wieku czy fazy cyklu płciowego. Dlatego sama podwyższona wartość nie musi oznaczać, że zwierzęciu podawano niedozwolone substancje. "Samo stwierdzenie podwyższonego stężenia tego hormonu w tkance nie stanowi wystarczającego dowodu jego nielegalnego zastosowania" – podkreśla profesor Marcin Gołębiewski. Do jednoznacznego potwierdzenia, że hormon podano z zewnątrz, potrzebne są zaawansowane badania izotopowe.

Branża mięsna żąda reakcji. Chodzi o umowę z Mercosur

Niezależnie od naukowej oceny, sprawa wywołała ostrą reakcję polskiej branży mięsnej. Dla niej to kolejny dowód na to, że system kontroli żywności importowanej z krajów Ameryki Południowej jest nieszczelny. Chodzi przede wszystkim o państwa zrzeszone w Mercosur, z którymi Unia Europejska negocjuje umowę handlową.

– To jest kolejny dowód na to, że standardy, które są w krajach Mercosur, są zupełnie inne niż w UE, a teoretycznie zabronione substancje znajdują się jednak w tych produktach. Jest to sprawa bezpieczeństwa żywności i Komisja powinna absolutnie na to zareagować – mówi Jerzy Wierzbicki, prezes zarządu Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Źródło: Farmer.pl

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki