Polacy pracują wydajniej, a Niemcy dostają 4 razy wyższą premię. Wrze w znanej fabryce

W fabryce ciężarówek MAN w Niepołomicach atmosfera gęstnieje z dnia na dzień. Pracownicy nie kryją oburzenia po ogłoszeniu wysokości tegorocznych premii. Twierdzą, że w Polsce mają dostać 1,5 tys. zł brutto, a ich koledzy w Niemczech otrzymają równowartość niemal 7 tys. zł. Związkowcy szykują spór zbiorowy i ostrzegają, że jeśli nie będzie porozumienia, możliwy jest strajk.

Pracownik w fabryce MAN. Obok dłoń z banknotami euro. O sporze o premie w Niepołomicach przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Parilov/ Shutterstock pracownicy

Załoga fabryki MAN mówi "dość"

W jednej z największych i najnowocześniejszych fabryk ciężarówek w Polsce, zakładzie MAN Trucks w Niepołomicach, wrze. Pracownicy nie kryją oburzenia po tym, jak dowiedzieli się o wysokości tegorocznych premii. Coraz głośniej mówi się o nierównym traktowaniu w porównaniu do kolegów z niemieckich oddziałów koncernu. Niezadowolenie jest na tyle duże, że związki zawodowe szykują się do formalnego sporu zbiorowego, a widmo strajku staje się coraz bardziej realne.

O co toczy się spór?

Punktem zapalnym okazała się premia roczna. Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez stronę związkową, pracownicy w Polsce mają otrzymać 1,5 tys. zł brutto. W tym samym czasie ich koledzy w Niemczech mogą liczyć na 1632 euro, czyli równowartość niemal 7 tys. zł. Ta ponad czterokrotna różnica wywołała w załodze poczucie upokorzenia.

Dodatkowe emocje budzi fakt, że premia dla doświadczonego pracownika w Polsce jest porównywalna do tej, jaką w Niemczech mają otrzymać uczniowie i studenci (365 euro).

„Produkujemy więcej, a dostajemy mniej”

Pracownicy podkreślają, że dysproporcja jest tym bardziej bolesna, że polski zakład jest wyjątkowo wydajny. Jak wskazują, podczas jednej zmiany w Niepołomicach z taśmy zjeżdża około 105 ciężarówek. Dla porównania, w niemieckiej fabryce w tym samym czasie ma powstawać około 40 pojazdów. Argument ten jest jednym z najmocniejszych w sporze z zarządem, a sama premia stała się symbolem większego problemu.

Związki zawodowe stawiają ultimatum

Przedstawiciele załogi nie zamierzają odpuścić. Związkowcy rozpoczęli już przygotowania do sporządzenia „protokołu rozbieżności”, co jest formalnym krokiem do wejścia w spór zbiorowy z pracodawcą. Ich postulat jest jasny: podniesienie premii do 5 tys. zł. Jeśli rozmowy nie przyniosą rezultatu, cytowani przez Gazetę Wyborczą ostrzegają, że strajk i wstrzymanie produkcji stają się bardzo prawdopodobne.

Przedstawiciele fabryki MAN podkreślają, że wysokość świadczeń jest dostosowywana do warunków obowiązujących w poszczególnych krajach. Według firmy premie i inne dodatki są powiązane z poziomem wynagrodzeń w danym państwie i nie mogą być porównywane w prosty sposób między różnymi rynkami. Spór wybucha jednak w momencie ogromnych inwestycji. Firma planuje przeznaczyć 2,5 mld zł na rozwój zakładu w Niepołomicach, gdzie jeszcze w tym roku ma ruszyć produkcja elektrycznych ciężarówek (model eTGL). Zapowiadane jest również utworzenie setek nowych miejsc pracy. Na razie jednak przyszłość fabryki stoi pod znakiem zapytania z powodu konfliktu o premie. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, w jednej z najważniejszych fabryk regionu może dojść do protestu pracowników.

PRZYSPIESZAMY! MINISTER KLIMCZAK O INWESTYCJACH W KOLEJ I DROGI | Poranny Ring
QUIZ. I, II, czy III rozbiór Polski? Test z historii, gdzie łatwo o pomyłkę
Pytanie 1 z 11
No to na początek podstawy. Wskaż datę I rozbioru Polski:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki