Polska bez ustawy o krypto. Firmy będą musiały uciekać za granicę

Nadchodzi rewolucja na rynku kryptowalut, a Polska nie jest na nią gotowa. Od 1 lipca firmy z branży będą musiały mieć licencję wymaganą przez regulację MiCA. W kraju jej nie uzyskają, bo wciąż nie ma kluczowej ustawy o kryptoaktywach, która wyznaczyłaby organ nadzoru.

Osoba w kapturze korzystająca z laptopa z widocznym na ekranie logo Bitcoina, obok stosy monet kryptowalutowych i wykresy giełdowe. W tle flaga Polski, a w okręgach kadry z Sejmu RP i premiera Donalda Tuska, symbolizujące problem z regulacją kryptowalut w Polsce. Więcej na ten temat przeczytasz na Super Biznes.

i

Autor: Super Express, Shutterstock (3)/ Shutterstock Osoba w kapturze korzystająca z laptopa z widocznym na ekranie logo Bitcoina, obok stosy monet kryptowalutowych i wykresy giełdowe. W tle flaga Polski, a w okręgach kadry z Sejmu RP i premiera Donalda Tuska, symbolizujące problem z regulacją kryptowalut w Polsce. Więcej na ten temat przeczytasz na Super Biznes.
  • Od 1 lipca wchodzi w życie unijna regulacja MiCA, wprowadzająca rewolucyjne zmiany na rynku kryptowalut, na które Polska nie jest gotowa.
  • Brak kluczowej ustawy o kryptoaktywach w Polsce uniemożliwia krajowym firmom uzyskanie licencji, zmuszając je do działania z zagranicy.
  • Odkryj, dlaczego Polska jako jedyny kraj w UE nie jest gotowa na te zmiany i jakie polityczne przeszkody blokują rozwój branży.

1 lipca 2026 roku to kluczowa data dla całego europejskiego rynku kryptowalut. Od tego dnia każda firma, która chce oferować usługi związane z kryptoaktywami w Unii Europejskiej, będzie musiała posiadać specjalne zezwolenie. Wymóg ten wprowadza unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets Regulation). I tu zaczyna się problem dla Polski.

Rozporządzenie obowiązuje w całej Unii, mimo to w naszym kraju uzyskanie takiej licencji jest na razie niemożliwe. Problem polega na tym, że choć regulacja MiCA w Polsce obowiązuje, to wciąż nie ma kluczowej ustawy o kryptoaktywach, która pozwoliłaby na jej stosowanie. Bez tej ustawy nie ma organu, który mógłby przyjmować wnioski i wydawać zezwolenia.

Sytuacja jest patowa, co potwierdziła sama Komisja Nadzoru Finansowego. W stanowisku z 10 lutego 2026 roku KNF jasno wskazała, że nie może rozpocząć postępowań licencyjnych, dopóki parlament nie wyznaczy jej do tego w ustawie. Co gorsza, termin 1 lipca jest nieprzekraczalny i ani KNF, ani polski rząd nie mogą go przesunąć.

W praktyce oznacza to jedno: polskie firmy z branży krypto, które chcą legalnie działać, będą zmuszone szukać pomocy za granicą. Będą musiały uzyskać licencję w innym kraju Unii Europejskiej – na przykład w Niemczech, Hiszpanii czy na Litwie – a następnie na jej podstawie świadczyć usługi w Polsce. To stawia polski sektor w bardzo niekorzystnej sytuacji, uzależniając go od zagranicznych regulatorów.

Czym jest regulacja MiCA i dlaczego jest ważna?

Żeby zrozumieć, dlaczego brak polskiej ustawy jest tak dużym problemem, trzeba wiedzieć, czym w ogóle jest MiCA. Mówiąc najprościej, to jednolity zbiór zasad dla całego unijnego rynku kryptowalut. Unia Europejska chciała w ten sposób uporządkować chaos regulacyjny i sprawić, by we wszystkich 27 krajach obowiązywały te same, wysokie standardy ochrony inwestorów.

Głównym celem regulacji MiCA było ujednolicenie zasad nadzoru nad rynkiem kryptowalut i zakończenie ery, w której firmy, szukając jak najłatwiejszych warunków, uciekały do państw z łagodniejszymi przepisami. Chodziło o to, by uniemożliwić tzw. arbitraż regulacyjny, czyli wybieranie kraju, w którym prawo jest najbardziej liberalne.

Najważniejszym mechanizmem, jaki wprowadza MiCA, jest zasada „jednolitego paszportu”. Oznacza to, że firma z branży krypto (w unijnej terminologii nazywana CASP – Crypto-Asset Service Provider), która uzyska licencję w jednym państwie członkowskim, może na jej podstawie działać w całej Unii. To ogromne ułatwienie, ale jednocześnie pokazuje, jak ważna jest jakość nadzoru w każdym z krajów.

Dlatego nadzór ma być bardzo dokładny. Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) wydał instrukcje dla krajowych regulatorów. Zanim wydadzą licencję, będą musieli prześwietlić nie tylko finanse firmy, ale też jej model biznesowy, systemy informatyczne, ład korporacyjny i to, czy w przeszłości miała problemy z prawem. To pokazuje, że MiCA ma stworzyć bezpieczny i przejrzysty rynek, ale żeby być jego pełnoprawnym uczestnikiem, trzeba mieć działające prawo i wyznaczony organ nadzoru.

Jak inne kraje regulują rynek kryptowalut?

Unia Europejska nie jest jedyna, która próbuje zaprowadzić porządek w świecie cyfrowych aktywów. Kiedy Polska wciąż czeka na kluczowe przepisy, reszta świata już dawno wprowadziła własne rozwiązania. I choć modele są różne, łączy je jedno: wszędzie istnieje regulator, który wydaje licencje i pilnuje porządku.

Globalny rynek kryptowalut jest regulowany na wiele sposobów, od skomplikowanych systemów w USA, po całkowite zakazy w Chinach. W Stanach Zjednoczonych nie ma jednej, spójnej ustawy. Kompetencje są podzielone między kilka potężnych agencji, takich jak Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) czy sieć ds. zwalczania przestępstw finansowych (FinCEN). W Wielkiej Brytanii główną rolę odgrywa nadzór finansowy FCA, a rząd pracuje nad jeszcze szerszymi regulacjami.

Inne kraje postawiły na jasne zasady licencyjne. Szwajcaria, finansowe serce Europy, już w 2018 roku wydała wytyczne dotyczące rynku krypto. Azjatyckie tygrysy, takie jak Singapur, Hongkong, Japonia czy Korea Południowa, również wprowadziły systemy rejestracji lub licencjonowania firm z tej branży. Ciekawym przykładem jest Dubaj, który powołał specjalny urząd (VARA) tylko do nadzorowania aktywów wirtualnych.

Na drugim biegunie znajdują się Chiny, które we wrześniu 2024 roku po prostu zakazały wszelkiej działalności związanej z kryptowalutami. Ta różnorodność pokazuje, że nie ma jednego idealnego rozwiązania, ale też dowodzi, że brak jakichkolwiek regulacji, jak ma to miejsce w Polsce, jest dziś anomalią.

Dlaczego w Polsce wciąż nie ma ustawy o kryptoaktywach?

Polska i Rumunia to dziś jedyne kraje w Unii Europejskiej, które nie zdążyły na czas z wdrożeniem przepisów MiCA i nie wskazały organu nadzorczego. Jednak przyczyny tej sytuacji są zupełnie inne. W przypadku Rumunii powodem są po prostu opóźnienia w procesie legislacyjnym. W Polsce problem ma charakter polityczny.

Poprzednie dwie próby wprowadzenia przepisów zostały zablokowane przez prezydenta, który dwukrotnie zawetował ustawy w tej sprawie. Obecnie w parlamencie trwają prace nad trzecim podejściem do tematu. To właśnie ta nowa ustawa o kryptoaktywach ma wreszcie wyznaczyć Komisję Nadzoru Finansowego jako organ odpowiedzialny za nadzór nad rynkiem.

Bez tych przepisów regulacja MiCA w Polsce pozostaje martwym prawem, a polskie firmy nie mogą ubiegać się o licencje w swoim kraju. Sytuacja jest kuriozalna: podczas gdy polski parlament próbuje po raz trzeci uchwalić prawo, regulatorzy z innych państw członkowskich już od 1 lipca będą mogli wydawać licencje, które będą w pełni legalnie obowiązywać również na terenie Polski. Czas ucieka, a polski rynek traci przewagę konkurencyjną.

EKG 2026 - Marcin Chludziński, przewodniczący Rady Centrum Strategii Rozwojowych
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy? Tak pracowano w PRL-u
Pytanie 1 z 15
Jak brzmiało słynne powiedzenie o pracy w PRL z końca lat 60. XX wieku?
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy. Tak pracowano w PRL-u

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki