Polska gospodarka wyhamowała. Ekonomiści wskazują winnego, chodzi o pogodę

Polska gospodarka wyraźnie zwalnia. Według prognoz ekonomistów wzrost PKB w Polsce w pierwszym kwartale 2026 roku wyniósł 3,8 proc. To mniej niż pod koniec 2025 r. Analitycy wskazują, że główną przyczyną spowolnienia była zła pogoda, która uderzyła w inwestycje.

Polska flaga i wykresy giełdowe na tle nocnego miasta, symbolizujące spowolnienie gospodarcze oraz spadek PKB. Czerwona strzałka w dół wskazuje na obniżenie wzrostu inwestycji, o czym można przeczytać na Super Biznes.

i

Autor: Shutterstock Polska flaga i wykresy giełdowe na tle nocnego miasta, symbolizujące spowolnienie gospodarcze oraz spadek PKB. Czerwona strzałka w dół wskazuje na obniżenie wzrostu inwestycji, o czym można przeczytać na Super Biznes.
  • Polska gospodarka doświadcza spowolnienia na początku 2026 roku, a ekonomiści rewidują swoje prognozy wzrostu PKB.
  • Mimo solidnego wzrostu PKB na poziomie 3,8 proc. w Q1, fatalne warunki pogodowe mocno uderzyły w inwestycje, hamując ogólny rozwój.
  • Dowiedz się, jaki kluczowy czynnik uchronił gospodarkę przed większym spadkiem i poznaj ostateczne dane, na które czekają wszyscy.

Polska gospodarka na początku 2026 roku rozwijała się w tempie 3,8 proc. rok do roku. Tak przynajmniej wynika z prognoz ekonomistów, którzy podzielili się swoimi szacunkami tuż przed publikacją oficjalnych danych przez Główny Urząd Statystyczny. Zarówno dyrektor departamentu analiz ekonomicznych w Erste Bank Polska, Piotr Bielski, jak i ekonomista Banku Pekao, Kamil Łuczkowski, są zgodni co do tej liczby.

Choć 3,8 proc. to wciąż solidny wynik, oznacza on lekkie wyhamowanie w porównaniu z końcówką 2025 roku, kiedy gospodarka urosła o 4,1 proc. Jak zauważa Piotr Bielski, to i tak „więcej niż można było zakładać, widząc jak słaba była aktywność gospodarcza w dwóch pierwszych miesiącach tego roku”.

Ekonomista Erste Bank Polska przyznaje, że jego instytucja musiała nieznacznie obniżyć swoje wcześniejsze prognozy.

Lekko zrewidowaliśmy w dół naszą prognozę w porównaniu z tym, czego spodziewaliśmy się w grudniu, ale skalę rewizji ograniczyła wyraźna poprawa wskaźników ekonomicznych w marcu oraz solidny wzrost obserwowany w usługach – podkreśla Piotr Bielski, wskazując, że ostateczny wzrost PKB w Polsce okazał się lepszy od pierwotnych obaw.

Teraz wszyscy czekają na oficjalny, tzw. szybki szacunek produktu krajowego brutto, który w czwartek ma przedstawić Główny Urząd Statystyczny. Dopiero wtedy dowiemy się, czy przewidywania analityków były trafne.

Zła pogoda i spadek inwestycji

Analitycy są zgodni: za spowolnieniem polskiej gospodarki stoją przede wszystkim fatalne warunki pogodowe z początku roku. Niskie temperatury i obfite opady śniegu w styczniu i lutym mocno uderzyły w kluczowy dla gospodarki sektor – inwestycje. To właśnie ich gorszy wynik jest głównym powodem, dla którego ogólny wzrost PKB okazał się niższy niż pod koniec 2025 roku.

Piotr Bielski z Erste Bank Polska szacuje, że dynamika inwestycji mogła spaść do około 2 proc. rok do roku, podczas gdy jeszcze w drugiej połowie ubiegłego roku rosły one w tempie blisko 7 proc. Jeszcze bardziej pesymistyczne przewidywania ma Kamil Łuczkowski z Banku Pekao, który prognozuje spadek inwestycji o 1,5 proc. w ujęciu rocznym.

Według prognoz ekonomistów, trudne warunki pogodowe na początku roku uderzyły przede wszystkim w sektor budowlany, co bezpośrednio przełożyło się na zahamowanie inwestycji. Jak tłumaczy Kamil Łuczkowski, „niskie temperatury oraz pokrywa śnieżna znacząco ograniczyły aktywność na placach budów w styczniu i lutym”.

Jest jednak światełko w tunelu. Piotr Bielski spodziewa się, że to tylko przejściowe problemy. „Liczę jednak, że wzrost inwestycji będzie wyraźnie przyspieszać w dalszej części tego roku, w miarę realizacji projektów współfinansowanych ze środków z KPO” – zauważa ekonomista.

Konsumpcja wciąż silna

Mimo że inwestycje wyraźnie ucierpiały z powodu mroźnej zimy, inny kluczowy motor napędowy gospodarki wciąż pracował na wysokich obrotach. Mowa o konsumpcji prywatnej, czyli o tym, ile pieniędzy my, Polacy, wydajemy na zakupy i usługi. To właśnie nasze portfele w dużej mierze uratowały wynik PKB przed większym spadkiem.

Co ciekawe, ekonomiści nie są do końca zgodni co do tego, jak silny był ten impuls. Piotr Bielski z Erste Bank Polska uważa, że wzrost konsumpcji nieco wyhamował, ale utrzymał się na solidnym poziomie blisko 4 proc. w skali roku. Z kolei Kamil Łuczkowski z Banku Pekao jest większym optymistą – jego zdaniem wydatki Polaków wzrosły aż o 5,2 proc. Ta rozbieżność pokazuje, że sytuacja nie jest czarno-biała, a na pełny obraz trzeba będzie poczekać do danych GUS.

Analitycy zwrócili też uwagę na czynniki zewnętrzne. Jak zauważa Kamil Łuczkowski: „wybuch wojny w Zatoce Perskiej nie miał jeszcze większego wpływu na polską gospodarkę, jednak obawy o dostępność komponentów i surowców mogły skłonić część firm do zwiększenia produkcji na zapas”. Oznacza to, że niektóre przedsiębiorstwa, bojąc się problemów z dostawami, mogły celowo gromadzić towary, co również miało niewielki, ale pozytywny wpływ na ogólną aktywność gospodarczą.

Podsumowując, początek 2026 roku przyniósł polskiej gospodarce lekką zadyszkę spowodowaną głównie przez pogodę. Spadek inwestycji został jednak zrównoważony przez wciąż mocną konsumpcję. Ostateczny, oficjalny wynik poznamy już wkrótce, gdy swoje dane opublikuje Główny Urząd Statystyczny.

EKG 2026 - prof. Piotr Wachowiak, rektor SGH
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy? Tak pracowano w PRL-u
Pytanie 1 z 15
Jak brzmiało słynne powiedzenie o pracy w PRL z końca lat 60. XX wieku?
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy. Tak pracowano w PRL-u

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki