- Polska szykuje własny, niezależny plan uwolnienia strategicznych rezerw paliw, odsuwając się od natychmiastowych działań IEA i stawiając na regionalne bezpieczeństwo.
- Głównym powodem ostrożności jest priorytetowe zabezpieczenie dostaw na Ukrainę, co sprawia, że rząd nie widzi pilnej potrzeby uruchamiania zapasów.
- Sprawdź, kiedy poznamy szczegóły tego kluczowego harmonogramu i czy decyzje te wpłyną na ceny paliw w Polsce.
Polska przygotowuje własny plan dotyczący uwolnienia strategicznych zapasów ropy naftowej i paliw. Choć inne państwa uzgadniają działania w ramach Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), polski rząd chce dostosować tempo ewentualnego uruchamiania rezerw do sytuacji w regionie. Minister energii Miłosz Motyka poinformował, że harmonogram powinien być gotowy do końca listopada 2026 roku.
Na razie konkretne daty ani wielkość zapasów, które Polska mogłaby skierować na rynek, nie zostały ustalone. Jak wynika z wypowiedzi ministra cytowanej przez PAP Biznes, rozmowy z zagranicznymi partnerami wciąż trwają.
Rozmawiamy, ale nie mamy przyjętego harmonogramu – powiedział Miłosz Motyka dziennikarzom.
Ministerstwo Energii nie wyklucza więc uwolnienia rezerw jeszcze w tym roku, ale nie zapowiada natychmiastowych działań. Według szefa resortu obecna sytuacja nie wymaga pilnego sięgania po zgromadzone zapasy.
Dlaczego Polska nie chce od razu uwalniać zapasów?
Jednym z najważniejszych powodów ostrożnego podejścia Polski jest bezpieczeństwo dostaw paliw na Ukrainę. Podczas ostatniego posiedzenia Rady Zarządzającej Międzynarodowej Agencji Energetycznej polska delegacja zgłosiła zdanie odrębne, zwracając uwagę na szczególne uwarunkowania naszego regionu.
Polska chce zachować możliwość samodzielnego określenia terminu i sposobu uwolnienia rezerw, uwzględniając zarówno własne bezpieczeństwo paliwowe, jak i ryzyka związane z zaopatrywaniem Ukrainy.
Tak jak do tej pory, nie widzimy nadmiernej potrzeby tego, by dzisiaj te zapasy uwolnić – podkreślił Miłosz Motyka.
Nie oznacza to jednak rezygnacji z międzynarodowych uzgodnień. Polska zamierza przygotować osobny harmonogram, ale jednocześnie skoordynować swoje działania z innymi państwami.
Rezerwy paliw pod lupą. Polska rozmawia z kolejnymi państwami
Minister energii zapowiedział dalsze konsultacje z zagranicznymi partnerami. Wśród państw, z którymi Polska chce uzgadniać działania, wymienił kraje nordyckie oraz Holandię. Celem rozmów jest ustalenie, kiedy poszczególne państwa planują uruchomić swoje zapasy i jak skoordynować te działania. Wspólne podejście ma znaczenie dla rynku ropy i paliw, ponieważ uwalnianie rezerw przez kilka krajów może zwiększyć dostępną podaż surowca. Zapytany, czy Polska może nie uwolnić zapasów do końca 2026 roku, minister nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi.
Trudno powiedzieć, bo nie mamy dzisiaj harmonogramu – przyznał.
Dodał jednak, że dokument powinien powstać do końca listopada. To termin przygotowania planu, a nie zapowiedziana data rozpoczęcia uwalniania rezerw.
Ponad 400 mln baryłek ropy i paliw. W tle wojna z Iranem
Działania Polski są częścią szerszych międzynarodowych uzgodnień dotyczących bezpieczeństwa energetycznego. Międzynarodowa Agencja Energetyczna poinformowała w październiku, że łączna ilość zapasów przeznaczonych do uwolnienia przekroczy poziom 400 mln baryłek, uzgodniony w marcu.
Decyzje o uruchomieniu rezerw były odpowiedzią na wybuch wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, która zwiększyła niepewność na światowym rynku ropy. Strategiczne rezerwy paliw służą zabezpieczeniu dostaw w sytuacjach kryzysowych. Ich uwolnienie może zwiększyć ilość surowca dostępnego na rynku i ograniczać skutki zakłóceń, ale nie oznacza automatycznej obniżki cen benzyny czy oleju napędowego na stacjach.
Czy kierowcy w Polsce odczują skutki tych działań? Na razie jest za wcześnie na takie prognozy. Ministerstwo Energii nie podało jeszcze wielkości planowanego uwolnienia polskich zapasów ani terminu rozpoczęcia operacji. Więcej szczegółów powinno być znanych do końca listopada.
