- Przedłużenie terminu naboru na prezesa spółki Centralny Port Komunikacyjny do 7 października 2026 r.
- Oficjalne uzasadnienie: chęć starannego wyboru kandydata o najwyższych kompetencjach.
- Wsparcie procesu rekrutacyjnego przez zewnętrzną firmę doradczą dla zapewnienia obiektywizmu.
- Nieoficjalne informacje o braku chętnych z powodu ryzyka politycznego związanego ze zbliżającymi się wyborami.
Oficjalnie wszystko odbywa się zgodnie z planem, a pośpiech jest złym doradcą. W komunikacie spółki czytamy, że decyzja wynika „z chęci przeprowadzenia procesu z najwyższą starannością i zapewnienia najlepszego wyboru spośród zgłoszonych kandydatów”. Mówiąc prościej: rada chce mieć więcej czasu, żeby znaleźć naprawdę najlepszą osobę - relacjonuje Puls Biznesu.
Aby cały proces był obiektywny i profesjonalny, spółka Centralny Port Komunikacyjny zatrudniła do pomocy zewnętrznego doradcę, czyli firmę headhunterską specjalizującą się w rekrutacji topowych menedżerów. Ma to zagwarantować, że ocena kandydatów będzie transparentna i rzetelna.
Gorące krzesło w CPK. Menedżerowie boją się polityki?
Za oficjalnymi komunikatami kryje się jednak mniej optymistyczny obraz sytuacji. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, do objęcia sterów w spółce wcale nie ustawiła się długa kolejka chętnych. Dlaczego najlepsi gracze na rynku nie palą się do tej pracy?
Głównym problemem ma być ryzyko polityczne, bo do wyborów parlamentarnych został już tylko rok. Każdy doświadczony menedżer z sektora prywatnego wie, że objęcie tak eksponowanego stanowiska w państwowej spółce tuż przed wyborami to ogromne ryzyko. Nowy prezes Portu Polska musiałby związać się z projektem na lata, a zmiana rządu w 2027 roku mogłaby oznaczać dla niego szybkie pożegnanie ze stanowiskiem. Nikt nie chce być „prezesem na rok”, zwłaszcza gdy rezygnuje dla takiej posady ze stabilnej kariery w biznesie.
Wygląda na to, że dopóki sytuacja polityczna się nie wyjaśni, znalezienie odpowiedniego kandydata może być trudniejsze, niż ktokolwiek przypuszczał.