Pozbyłeś się swojej kolekcji CD? To wielki błąd, płyty wracają do łask

2022-01-23 7:03
Kolekcja płyt CD
Autor: Shutterstock

Już od lat w dobrym guście jest słuchanie muzyki z "czarnej płyty", drugą młodość przeżywają także kasety. Nikt jednak nie spodziewał się, że podobny los może spotkać CD. Gdy były nowinką, oceniano je jako "bezduszne", a z czasem stawały się coraz mniej popularne na rzecz rozpowszechnienia się formatu mp3, a później streamingu. Rok 2021 przyniósł nie lada niespodziankę i tym razem nie był nią kolejny śmiercionośny wirus. Po raz pierwszy od 17 lat odnotowano wzrost sprzedaży płyt kompaktowych.

Po raz pierwszy od 17 lat wzrosła sprzedaż płyt CD z muzyką

Według MRC Data, wolumen sprzedaży płyt winylowych w USA wyniósł w 2021 roku 41,7 mln (wzrost o 8,8 proc. rdr), a płyt CD 40,6 mln (wzrost o 1,1 proc. rdr). Wśród formatów fizycznych króluje więc czarna płyta. Dla porównania jeszcze w 2011 roku winyl miał zaledwie 1,7 proc. udziału rynku, a obecnie to już 50,4 proc. Moda na czarne płyty cały czas się rozpędza, co jest kontynuacją trendu z ostatnich lat. Jednak największym zaskoczeniem jest pierwszy od 2004 roku wzrost sprzedaży CD.

ZOBACZ Sklep z płytami winylowymi [POMYSŁ NA FIRMĘ]

Groby polskich muzyków rockowych. Tragiczne śmierci idoli młodzieży. Niezapomniani

Oczywiście skok popularności kompaktów nie jest tak spektakularny, jak winyli, ale srebrnych krążków nie można deprecjonować. Tak samo jak faktu, że kompakty wciąż mają niemal połowę udziału w rynku nośników fizycznych, który wzajemnie się napędza. Tłocznie czarnych płyt były w 2021 roku tak zajęte zamówieniami od największych wytwórni, że mniejsi twórcy albo musieli czekać długie miesiące, albo wydawali swoje materiały na płytach CD i w formie cyfrowej. Rozgrzany popyt przekroczył możliwości produkcyjne tłoczni, na czym skorzystał rynek kompaktów.

Spory udział w boomie na nośniki fizyczne mieli artyści ze szczyt list przebojów, choćby Adele z płytą "30" oraz Taylor Swift z "Red (Taylor's Version)". Szeroką ekspansję rozpoczęły także zespoły k-popowe. To świadczy przede wszystkim o tym, że kompakty i winyle nie są już tylko domeną audiofilii i fanów muzyki niezależnej. Nośnikami fizycznymi ponownie zainteresował się masowy odbiorca. Ponad 80 mln sprzedanych płyt, zarówno CD, jak i winylowych to nie jest wolumen, który można sprowadzić do kategorii niszowego produktu.

Czy płyty CD czeka renesans podobny do winyli?

Gdy kompakty były nowinką w latach 80' XX wieku, krytycy nazywali je "bezdusznymi". Srebrne krążki zamknięte w małym, plastikowym pudełku nie wyglądały tak efektownie jak wielkoformatowe, kartonowe okładki winyli, a brzmienie CD było krystalicznie czyste, pozbawione analogowego ciepła. To jednak nie przeszkadzało konsumentom, którzy docenili wygodę i dobre brzmienie nowego formatu, co też przełożyło się na jego wysoką sprzedaż. Przynajmniej do czasu upowszechnienia się szerokopasmowego internetu.

Wydawało się, że hekatomba CD jest nie do uniknięcia. Symbolem snobistycznej rebelii przeciwko muzyce cyfrowej stał się winyl, a w mniejszych kręgach kaseta. Ceny czarnych płyt wystrzeliły w górę, rosło zainteresowanie kolekcjonerów, a wielu niezależnych twórców chętnie wydawało swoje materiały na wosku. Masowy odbiorca, poniekąd słusznie niezainteresowany udziałem w "analogowej krucjacie" przerzucił się na słuchanie muzyki najpierw w formie plików mp3, a później na portale streamingowe, takie jak Spotify, czy Tidal.

Jednak jakimś cudem, płyty CD nie tylko przez lata stanowiły sporą część rynku, ale także zanotowały pierwszy od lat wzrost sprzedaży. To wciąż efekt uboczny wysokiego popytu na winyle, ale są spore szanse, że tendencja na rynku kompaktów się utrzyma. Pokolenie wychowane na kompaktach wchodzi w najlepszy wiek na inwestycje (40-50 lat). Płyty kompaktowe budzą w nich nostalgię, a nostalgia to potężne narzędzie na rynkach kolekcjonerskich. 

Kompakty przypomniały także o swoich zaletach, który były ich wizytówką w latach 80' XX wieku. Przede wszystkim płyty CD są trwalsze od nośników analogowych. Srebrny krążek z 1992 roku, o ile był prawidłowo przechowywany, odtworzy muzykę równie skutecznie, jak 30 lat temu. Tego samego nie zrobi odtwarzany dziesiątki razy winyl, czy rozmagnesowana kaseta. Płyty CD oferują także wysoką jakość muzyki, z czym streaming miewa czasami problemy (choć z tym jest coraz lepiej). Do tego kompakty - jak sama nazwa wskazuje - są poręczne, możemy bez problemu wozić i odtwarzać je w aucie. 

Sonda
Jak często kupujesz muzykę na nośnikach fizycznych?

Czy na płytach można zarobić?

Kolekcjonerzy od dawna wiedzą, że na nośnikach fizycznych z muzyką da się dobrze zarobić. Jak jednak przy każdej inwestycji, trzeba mieć odpowiednie rozeznanie w rynku. Nie każda czarna płyta jest coś warta, analogicznie w przypadku CD i kaset. Ponadto wciąż na rynku nie brakuje tzw. piratów, czyli nieoryginalnych wydań o znikomej wartości kolekcjonerskiej (z nielicznymi wyjątkami).

W cenę idą przede wszystkim pierwsze, oryginalne wydania, oraz albumy, które były wydane w niskim lub limitowanym nakładzie. Wartość mogą podbijać cechy szczególne, charakteryzujące konkretne wydanie np. inny kolor okładki, zmieniona poligrafia, czy niepoddany masteringowi miks materiału na płycie. Temat jest bardzo szeroki, a elementy typowe dla konkretnych wydawnictw, oraz ich orientacyjne wyceny, możemy sprawdzić choćby na portalu Discogs. Najtańsze płyty mogą kosztować zaledwie kilka złotych, ale niektóre są warte setki, czy nawet tysiące złotych!

Jeśli nie potrzebujemy już starej kolekcji, lub dostaliśmy jakąś po członku rodziny, sprzedaż jej może być dobrym pomysłem na zapewnienie sobie jednorazowego zastrzyku gotówki. Są jednak tacy, którzy z handlu płytami robią długofalowy biznes. Choć stacjonarne sklepy z muzyką nie cieszą się już taką popularnością jak kiedyś, to sprzedaż w internecie wciąż kwitnie, a na giełdy płytowe przychodzą tłumy ludzi.

Rosnący popyt na płyty CD i winyle, jest również dobrą wiadomością dla producentów i inwestorów. Obecnie tłocznie czarnych płyt zmagają się z ogromnymi opóźnieniami przez natłok zamówień. Spowodował to m.in. wcześniej wspomniany album Adele, który w pierwszym tygodniu sprzedał się w liczbie 378 tys. egzemplarzy na CD i 108 tys. egzemplarzy na winylu. Wygląda więc na to, że rynek nośników fizycznych z muzyką to opłacalny biznes, a popyt na czarne płyty jest wciąż niezaspokojony.

Rzecz jasna, na powrót czasów, gdy Mariah Carey w ciągu jednego roku sprzedawała 11 milionów płyt w USA, nie ma co liczyć. Streaming i formaty cyfrowe zdążyły przejąć znaczną część rynku i to właściwie nic złego. Jednak prognozy sprzed lat wieszczące ostateczną śmierć nośników fizycznych, można skwitować jedynie ironicznym uśmieszkiem. 

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze