- Pracodawca w Hiszpanii zlecił śledzenie pracownicy przebywającej na długotrwałym L4 po udarze, posądzając ją o oszustwo.
- Prywatny detektyw nagrał kobietę podczas codziennych czynności, co miało być podstawą do jej dyscyplinarnego zwolnienia.
- Sąd uznał zwolnienie za nieważne, podkreślając, że zwykłe zakupy czy spacer nie dowodzą automatycznie zdolności do pracy.
- Poznaj szczegóły przełomowego wyroku, który jasno określa granice kontroli pracownika i Twoje prawa na zwolnieniu lekarskim.
Jak opisuje portal Chip.de, sprawa rozegrała się w Hiszpanii i może być ważną wskazówką także dla pracowników oraz pracodawców w innych krajach. Sąd pracy w mieście La Coruna uznał za nieważne zwolnienie kobiety, która przez długi czas przebywała na zwolnieniu lekarskim po przebytym udarze. Pracodawca zarzucił jej oszustwo, jednak sąd nie podzielił tej argumentacji.
Prywatny detektyw miał sprawdzić, co robi na L4
Kobieta pozostawała niezdolna do pracy od maja 2023 r. Z czasem pracodawca zaczął podejrzewać, że wyolbrzymia swój stan zdrowia lub symuluje chorobę. Aby to zweryfikować, firma wynajęła prywatnego detektywa.
Śledczy obserwował pracownicę w przestrzeni publicznej i zarejestrował ją podczas codziennych czynności, takich jak zakupy czy spacery. Zdaniem pracodawcy nagrania miały świadczyć o tym, że kobieta jest zdolna do wykonywania obowiązków zawodowych. Na tej podstawie wręczono jej dyscyplinarne wypowiedzenie, zarzucając oszustwo związane z korzystaniem ze zwolnienia lekarskiego.
Sąd: zakupy i spacer to nie dowód na zdolność do pracy
Sprawa trafiła do sądu pracy w La Coruni. Sędziowie uznali, że sama obserwacja pracownicy w miejscach publicznych była zgodna z prawem. Jednocześnie podkreślili, że zgromadzony materiał nie potwierdzał, iż kobieta symulowała chorobę. Zdaniem sądu wykonywanie zwykłych czynności życia codziennego, takich jak spacer czy zakupy, nie oznacza automatycznie, że pracownik odzyskał pełną zdolność do wykonywania obowiązków zawodowych. To oznacza, że sam fakt opuszczenia domu podczas L4 nie może być traktowany jako dowód nadużycia.
Pracownica wróci do pracy
Sąd uznał również, że rozwiązanie umowy stanowiło niedopuszczalną dyskryminację ze względu na stan zdrowia pracownicy. W efekcie przedsiębiorstwo zostało zobowiązane do przywrócenia kobiety do pracy. Dodatkowo musi wypłacić jej zaległe wynagrodzenie za okres pozostawania bez zatrudnienia oraz 5 tys. euro zadośćuczynienia. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny i pracodawca może się od niego odwołać.
Co mówi prawo pracy o L4?
Również w Polsce prawo pracy oraz przepisy dotyczące zwolnienia lekarskiego nie zakazują wykonywania zwykłych czynności życia codziennego. Kluczowe jest natomiast, aby osoba przebywająca na L4 stosowała się do zaleceń lekarza i nie wykonywała działań, które mogłyby utrudnić powrót do zdrowia lub świadczyły o wykorzystywaniu zwolnienia niezgodnie z jego celem. Każda sprawa oceniana jest indywidualnie, dlatego samo wyjście na zakupy czy spacer nie przesądza jeszcze o oszustwie ani nie oznacza automatycznie utraty prawa do świadczeń czy zwolnienia z pracy.