Giełda kryptowalut Zondacrypto, jedna z największych w tej części Europy, znalazła się w centrum afery, która łączy w sobie elementy kryminału, paniki finansowej i wielkiej polityki. Obecny prezes Zondacrypto, Przemysław Kral, ujawnił, że firma nie ma dostępu do portfela z 4,5 tysiącami bitcoinów, których wartość przekracza 300 milionów dolarów. Klucze do tych środków posiada jedynie założyciel giełdy, Sylwester Suszek, który zaginął bez śladu w 2022 roku. Jednocześnie klienci zaczęli zgłaszać trudności z wypłatami, a sprawą zainteresowały się organy ścigania oraz rząd premiera Donalda Tuska.
Utracone miliony i zaginiony założyciel. O co chodzi w sprawie Zondacrypto?
Wyobraź sobie, że masz w portfelu 300 milionów dolarów, ale zgubiłeś do niego klucze. Mniej więcej w takiej sytuacji znalazła się giełda Zondacrypto. Prezes Przemysław Kral publicznie przyznał, że firma jest formalnym właścicielem portfela kryptowalutowego z ogromną sumą, ale nie może z niej skorzystać. Według przedstawionych dokumentów, założyciel giełdy BitBay (poprzedniczki Zondacrypto), Sylwester Suszek, sprzedał aktywa obecnym właścicielom, ale nie zdążył przekazać im kluczy prywatnych do feralnego portfela.
Krótko potem, w marcu 2022 roku, Sylwester Suszek zaginął. To sprawia, że odzyskanie pieniędzy jest na ten moment niemożliwe. Według prezesa Przemysława Krala, Zondacrypto ma poważne problemy, bo tylko odnalezienie założyciela może umożliwić dostęp do gigantycznych środków. Szef giełdy podkreśla, że zdecydował się na publiczne ujawnienie adresu portfela, aby przeciąć spekulacje, jakoby firma przywłaszczyła sobie te pieniądze.
Problemy z wypłatami i panika klientów. Czy giełda Zondacrypto jest wypłacalna?
Ujawnienie informacji o zamrożonych milionach zbiegło się w czasie z doniesieniami medialnymi, które podsyciły niepokój. Portale money.pl i Wirtualna Polska wskazały na możliwe kłopoty finansowe Zondacrypto, pisząc o drastycznym spadku rezerw bitcoinów i trudnościach, jakie użytkownicy napotykali przy próbach wypłaty swoich środków. Co ciekawe, problemy dotyczyły głównie bitcoina, podczas gdy inne kryptowaluty można było wypłacać bez przeszkód.
Doniesienia medialne o problemach Zondacrypto wywołały prawdziwą panikę wśród klientów giełdy. Jak poinformował prezes Przemysław Kral, w ciągu jednego dnia firma otrzymała tyle zleceń wypłat, ile normalnie obsługuje w ciągu kilku miesięcy. Takie obciążenie, jego zdaniem, zachwiałoby każdą instytucją finansową. Mimo to zarząd Zondacrypto stanowczo zaprzecza zarzutom o niewypłacalność, zapewniając, że posiada pełne pokrycie zobowiązań wobec klientów. Firma zapowiedziała również podjęcie kroków prawnych przeciwko redakcjom publikującym krytyczne artykuły.
Prokuratura, rząd i polityczne tło. Jakie będą dalsze losy giełdy?
Sprawa szybko wykroczyła poza świat finansów i technologii. Głos zabrał premier Donald Tusk, który odniósł się do sprawy w kontekście braku odpowiednich regulacji rynku kryptowalut. Szef rządu wspomniał również o informacjach od służb, według których prezes giełdy miał dokonywać wpłat na fundacje powiązane z politykami prawicy.
Niezależnie od tego, Prokuratura Krajowa ogłosiła, że zbada doniesienia o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu giełdy. Prokuratura Krajowa analizuje doniesienia w ramach śledztwa, które dotyczy zaginięcia Sylwestra Suszka. W tej sprawie jednej osobie postawiono już zarzuty pozbawienia wolności. Całości dopełnia spór polityczny o ustawę regulującą rynek kryptoaktywów, którą zawetował prezydent Andrzej Duda, a którą rząd Donalda Tuska stara się przywrócić, odrzucając weto.