Łukasz Trybulski, redaktor Super Biznesu: Jak inwestycje Polski w diagnostykę wypadają na tle reszty Europy? I jakie największe możliwości dostrzega Pan w obszarach profilaktyki i wczesnego wykrywania?
Josh Jordan, Dyrektor Generalny Roche Diagnostics Polska: Kiedy myślę o inwestycjach Polski w diagnostykę, widzę wiele możliwości, zwłaszcza w porównaniu z Europą Zachodnią. Przykładowo, Polska wydaje rocznie na diagnostykę w przeliczeniu na osobę około jednej trzeciej tego, ile wynosi średnia w krajach Europy Zachodniej. Jeśli spojrzymy na wyniki leczenia pacjentów i wydajność systemu opieki zdrowotnej, kluczowe jest umożliwienie lekarzom podejmowania właściwych decyzji. A 70% tych decyzji opiera się na wynikach badań diagnostycznych. Widać więc wyraźnie, że inwestycje w diagnostykę mogą usprawnić proces podejmowania decyzji, obniżyć koszty, a także poprawić wyniki leczenia pacjentów.
Wspomniał Pan, że systemy opieki zdrowotnej przechodzą od reaktywnego leczenia do proaktywnej profilaktyki. Jeśli uda nam się skłonić pacjentów do większej aktywności, czy istnieją konkretne narzędzia lub programy, które mogłyby skutecznie dbać o zdrowie już na wcześniejszym etapie?
Tak, przychodzi mi na myśl kilka takich możliwości. Jedna dotyczy raka szyjki macicy. Polska posiada obecnie kompleksowy, finansowany program badań przesiewowych dla kobiet, którego celem jest wczesne wykrywanie i profilaktyka raka szyjki macicy. Wykorzystuje on wysoce precyzyjne testy DNA HPV i jest dostępny dla wszystkich kobiet. To naprawdę szansa na wyeliminowanie choroby, która wciąż zabija wiele osób.
Drugą rzeczą, z której jestem szczególnie zadowolony i która napawa mnie optymizmem w kontekście Polski, jest program „Moje zdrowie”, umożliwiający wykonywanie podstawowych badań przesiewowych. On również został stworzony z myślą o wczesnym wykrywaniu chorób. Przykładowo, Polska finansuje badanie biomarkera o nazwie Lipoproteina (a), który jest wczesnym wskaźnikiem chorób serca. Zauważyliśmy, że około 60% osób korzystających z tego programu ma 40 lat lub mniej. To naprawdę bardzo dobry znak.
Jakie zmiany są Pana zdaniem potrzebne, aby systemy opieki zdrowotnej stały się bardziej wydajne i zorientowane na pacjenta?
Myślę, że kluczem jest przeniesienie badań i opieki ze szpitali bliżej pacjentów. Istnieją na przykład duże możliwości współpracy z lekarzami rodzinnymi w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, aby wykonywać testy, które mogą zapobiec hospitalizacji pacjentów. Dobrym przykładem jest obszar opieki kardiologicznej. Istnieje test o nazwie NT-proBNP, który może być wykorzystywany do wykluczenia niewydolności serca u pacjentów. To z kolei może obniżyć koszty leczenia i pozwolić pacjentowi pozostać w domu zamiast trafiać do szpitala. Naprawdę uważam, że inwestowanie w testy na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej jest kluczowe.
