Krzysztof Jackowski ma wizje dotyczące gospodarki w 2026 roku. Przyszłość finansów globalnych rysuje się w coraz bardziej dynamicznych barwach. W obliczu napięć geopolitycznych i zmian w układzie sił gospodarczych, coraz częściej słyszymy pytania o stabilność obecnego systemu walutowego. Ekspert kreśli wizję nadchodzących zmian, wskazując na rok 2026 jako potencjalny punkt zwrotny. "Chcę to powiedzieć, a nie byliście żałowali. Ale to jest też o tych o tych Tak, chcę powiedzieć tylko jedną rzecz. Masz? Tak. Idzie czas. Idzie czas i to celowo mówię przed 2026, bo 2026 będzie bardzo ważnym rokiem właśnie, jeżeli chodzi o finanse" - stwierdza jasnowidz. Te słowa, choć wypowiedziane wprost, stanowią ostrzeżenie przed nadchodzącymi zmianami. Rok 2026 jawi się jako data graniczna, moment, w którym obecny porządek finansowy może ulec znaczącemu przeobrażeniu. Co konkretnie może się wydarzyć?
Wojny i napięcia geopolityczne jako katalizator zmian
Ekspert zwraca uwagę na powiązanie między sytuacją geopolityczną a kondycją finansów światowych. Przypomina o wydarzeniach z przeszłości, które, jak twierdzi, zbyt szybko uległy zapomnieniu: "W tamtym roku mówiłem, wojna na Bliskim Wschodzie. Ona była, my szybko zapominamy. Iran został bombardowany, a też Iran bombardował Izrael." - mówi jasnowidz, Krzysztof Jackowski.
Podkreśla, że te wydarzenia mogą się powtórzyć, ale w znacznie bardziej intensywnej formie: "To się powtórzy w 2020 jest w szoku, tylko w gorszym tego natężeniu. Ale to było co mówiłem. I to będzie, znowu będzie to I będzie znowu tylko z większym natężeniem i bardziej łupnia dostanie Izrael."
Niestabilność polityczna i konflikty zbrojne mają bezpośredni wpływ na rynki finansowe, a eskalacja napięć może prowadzić do jeszcze większych turbulencji.
Era "zdrowego pieniądza": Nowy porządek finansowy?
Kluczowym elementem nadchodzących zmian ma być pojawienie się "zdrowego pieniądza". "A teraz mówię tak: idzie czas zdrowego pieniądza. Czy nam się to podoba czy nie? Czy ktoś lubi Chiny czy nie lubi? Idzie czas zdrowego, silnego pieniądza."
Co kryje się pod tym pojęciem? Chodzi o walutę opartą na rzeczywistej wartości, akceptowaną przez znaczną część świata. "A jeżeli na świecie pojawia się zdrowy pieniądz, który będą będzie respektowany przynajmniej połowa świata. W tym na przykład Turcja, która wchodzi w bliskie i wiele innych krajów."
Pojawienie się takiej waluty może zachwiać dotychczasową dominacją dolara i euro, a to z kolei może mieć poważne konsekwencje dla państw zadłużonych.
Upadek "umownego pieniądza": Konsekwencje dla Europy i Stanów Zjednoczonych
Obecny system finansowy opiera się na umowie, na wierze w wartość dolara i euro. Jak zaznacza ekspert: "To czy jest miejsce wtedy na wszelką kombinację finansową na zasadzie są sobie państwa, które mają swoją walutę, którzy podnoszą próg możliwości konstytucyjnego zadłużania państwa są zajebiście zadłużeni. Mają jakiś pieniądz oparty o jakieś my wierzymy w dolara, a to dolar trochę wierzy, to Ameryka trochę wierzy w naszą złotówkę, czy tam inny inną czy czy euro."
Jasnowidz twierdzi, że ten porządek jest skazany na upadek: "Ten porządek umowny będzie musiał upaść, dlatego że wejdzie do świata nowy silny pieniądz oparty na rzeczywistej wartości."
Rok 2026 ma być momentem kulminacyjnym tego procesu: "Nie za dużo I ten czas się zbliża. 2026 będzie czasem właśnie to będzie ten problem" - stwierdza Jackowski.
Konsekwencje mogą być szczególnie dotkliwe dla Europy i Stanów Zjednoczonych: "Znaczy to to będzie duży problem dla i Europy i Stanów, ponieważ runie ten pseudoporządek umownego pieniądza upartego na wierze w dolara i w euro. Państwo które są bardzo mocno w sobie zadłużone" - podkreśla.
Upadek "umownego pieniądza" może prowadzić do kryzysu finansowego, wzrostu inflacji i problemów z zadłużeniem państw.
