Spis treści
Dlaczego raty za samochody elektryczne są tak wysokie?
Jeśli myślałeś o wzięciu nowego auta elektrycznego w leasing lub wynajem długoterminowy, możesz być niemile zaskoczony. Koszty finansowania poszły mocno w górę, a miesięczne raty osiągają poziomy, które wielu ekspertów określa wprost jako zaporowe. Jak ocenia Adam Sojka, koordynator ds. wynajmu w Superauto.pl, obecne raty za samochody elektryczne są "rekordowo wysokie".
Money.pl wskazuje, że najlepiej widać to na konkretnym przykładzie. Weźmy popularny model, jakim jest Skoda Elroq Selection, której cena katalogowa to około 180 tys. zł. Kalkulator na stronie producenta, przy założeniu trzyletniej umowy, rocznego limitu 10 tys. km i braku wpłaty własnej, pokazuje miesięczną ratę w wysokości około 2,2 tys. zł netto.
Jednak gdy zapytamy o ofertę w dużej firmie CFM (Car Fleet Management), warunki zmieniają się diametralnie. Za ten sam samochód, przy identycznych założeniach kontraktu, miesięczna rata wynosi już około 3,85 tys. zł netto. Różnica jest więc ogromna i sprawia, że za miesięczny koszt elektryka można dziś dostać auto spalinowe o klasę, a nawet dwie klasy wyższe.
Skąd biorą się tak duże podwyżki w leasingu?
Kluczem do zrozumienia problemu jest to, jak skonstruowana jest umowa wynajmu długoterminowego. Rata, którą płacisz co miesiąc, to nie tylko koszt finansowania, ubezpieczenia czy serwisu. Jej najważniejszym składnikiem jest spłata utraty wartości samochodu w czasie trwania umowy.
Mówiąc prościej: płacisz za to, o ile tańsze będzie auto za trzy czy cztery lata. Im niższą wartość końcową (tzw. rezydualną) auta prognozuje firma leasingowa, tym większą część jego ceny musisz spłacić w miesięcznych ratach. Problem polega na tym, że firmy leasingowe coraz ostrożniej podchodzą do tego, ile samochód elektryczny będzie wart po zakończeniu kontraktu, co bezpośrednio winduje raty. To właśnie ten mechanizm stoi za obecnymi podwyżkami. Finansujący po prostu zakładają, że używane elektryki będą tanieć szybciej niż jeszcze niedawno sądzono, a ryzyko przerzucają na klienta.
Koniec dopłat hamuje rynek. Co dalej z elektrykami w Polsce?
Wysokie koszty finansowania to nie jedyny problem. Rynek samochodów elektrycznych w Polsce wyraźnie zwolnił, co dodatkowo potęguje niepewność co do ich przyszłej wartości. Główną przyczyną jest wygaśnięcie rządowego programu dopłat "NaszEauto", który mocno napędzał sprzedaż pod koniec 2025 roku.
Dane mówią same za siebie. Po zakończeniu programu dopłat udział aut elektrycznych w rejestracjach nowych samochodów spadł z około 10 proc. do zaledwie 5 proc. W pierwszych ośmiu miesiącach 2026 roku zarejestrowano 23,3 tys. nowych elektryków, co oznacza wzrost o zaledwie 3,4 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. W tym samym czasie cały rynek nowych aut urósł o ponad 10 proc. To pokazuje, że bez wsparcia państwa zainteresowanie autami na prąd słabnie. Mniejszy popyt i niepewna przyszłość to dla firm leasingowych sygnał, by jeszcze bardziej konserwatywnie szacować wartość rezydualną, co zamyka błędne koło i prowadzi do dalszego wzrostu rat.