- Ceny ropy WTI i Brent przekroczyły 100 dolarów za baryłkę, notując wzrosty o 20% i 16%, co jest najszybszym wzrostem WTI od 1983 roku.
- Główną przyczyną wzrostu jest zamknięcie Cieśniny Ormuz, kluczowej dla 20% światowego handlu ropą, co utrudnia eksport i skutkuje ograniczeniem wydobycia przez producentów.
- Wzrost cen ropy natychmiast przełożył się na 15% podwyżkę cen benzyny w USA, największą od 2022 roku.
- Administracja USA bagatelizuje sytuację, przewidując szybkie unormowanie ruchu przez Cieśninę Ormuz w ciągu kilku tygodni.
Ceny ropy naftowej przekroczyły 100 dolarów
Na światowych rynkach energii doszło do gwałtownego wzrostu notowań surowca. W niedzielę amerykańska ropa West Texas Intermediate (WTI) po raz pierwszy od ponad dwóch lat przekroczyła poziom 100 dolarów za baryłkę. W trakcie dnia jej cena wzrosła o prawie 20 proc., osiągając około 108 dolarów za baryłkę.
Podobną dynamikę zanotowała ropa Brent, która jest globalnym punktem odniesienia dla cen ropy. Jej notowania wzrosły o 16 proc., do poziomu około 107 dolarów za baryłkę.
Według danych przytaczanych przez CNBC, od ubiegłego tygodnia cena WTI zwiększyła się już o 58 proc., co oznacza najszybszy wzrost od 1983 roku.
Zamknięcie cieśniny Ormuz wpływa na rynek ropy
Główną przyczyną gwałtownego wzrostu cen jest sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie. W wyniku konfliktu USA i Izraela z Iranem zamknięto Cieśninę Ormuz, przez którą transportowane jest około 20 proc. światowego morskiego handlu ropą naftową.
Blokada tej strategicznej trasy utrudnia eksport surowca z państw Zatoki Perskiej. Dodatkowo część producentów ograniczyła wydobycie.
Produkcję zmniejszyły m.in. Irak, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Kuwejt, ponieważ przy ograniczonym eksporcie szybko zapełniają się magazyny ropy.
Ceny paliw w USA szybko rosną
Rosnące notowania surowca szybko przełożyły się na rynek detaliczny. Na stacjach paliw w Stanach Zjednoczonych ceny benzyny wzrosły średnio o około 15 proc. w krótkim czasie.
To największy wzrost od 2022 roku, gdy ceny ropy również przekroczyły 100 dolarów za baryłkę po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Administracja USA uspokaja sytuację
Przedstawiciele władz w Waszyngtonie starają się tonować nastroje na rynku. Prezydent USA Donald Trump bagatelizował znaczenie wzrostów, sugerując, że ceny mogą spaść po zakończeniu działań militarnych. Podobną ocenę przedstawił minister energii Chris Wright, który w niedzielę komentował sytuację w mediach.
– Wkrótce zobaczymy bardziej regularny ruch statków przez Cieśninę Ormuz – powiedział Wright w wywiadzie dla CNN. – Obecnie jesteśmy daleko od normalnego ruchu. To trochę potrwa. Ale powtarzam, w najgorszym przypadku to kilka tygodni, a nie miesięcy – zapowiedział.
