Spis treści
Zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie
Światowe rynki odetchnęły z ulgą. Po burzliwym weekendzie, podczas którego Izrael i Iran wymieniały się atakami, pojawiły się informacje o wstrzymaniu działań wojennych. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Ceny ropy naftowej zaczęły spadać.
Analitycy podkreślają, że inwestorzy od dawna obawiali się, iż konflikt na Bliskim Wschodzie może wymknąć się spod kontroli i doprowadzić do poważnych problemów z dostawami surowców energetycznych.
Ropa tanieje na światowych giełdach
Wtorkowy handel przyniósł wyraźne spadki notowań ropy. Amerykańska ropa WTI kosztowała około 90 dolarów za baryłkę, a europejska ropa Brent nieco ponad 93 dolary. To wyraźnie mniej niż podczas największego napięcia między Iranem a Izraelem.
Inwestorzy uznali, że ryzyko dalszej eskalacji konfliktu przynajmniej chwilowo zmalało.
Trump apelował: „Przestańcie strzelać”
Do uspokojenia sytuacji nawoływał także prezydent USA Donald Trump. W poniedziałek publicznie zaapelował do obu stron o natychmiastowe zaprzestanie ataków.
Jak podkreślał, trwają rozmowy pokojowe, które mogą doprowadzić do zakończenia konfliktu. Jednocześnie ostrzegał, że każda kolejna eskalacja może przekreślić szanse na porozumienie.
Wojna wywołała strach przed inflacją
Trwający od miesięcy konflikt zbrojny mocno odbił się na światowej gospodarce. Zakłócenia w dostawach ropy i gazu wywołały wzrost cen surowców energetycznych.
To z kolei zwiększyło obawy o powrót wysokiej inflacji. Ekonomiści ostrzegali, że banki centralne mogą zostać zmuszone do utrzymywania wysokich stóp procentowych przez dłuższy czas.
Każdy skok cen ropy oznacza bowiem droższe paliwo, transport i produkcję.
Kluczowa cieśnina nadal pod znakiem zapytania
Eksperci przestrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem. Choć strony konfliktu zgodziły się na zawieszenie broni, sytuacja w regionie nadal pozostaje bardzo napięta.
Szczególne znaczenie ma cieśnina Ormuz, przez którą przepływa ogromna część światowych dostaw ropy. Wciąż występują tam utrudnienia i zagrożenia dla żeglugi.
Dlatego inwestorzy nadal uważnie obserwują rozwój wydarzeń.
Chiny kupują najmniej ropy od lat
Skutki konfliktu odczuły także Chiny, największy importer ropy na świecie. Import surowca do Państwa Środka spadł w maju do najniższego poziomu od ośmiu lat. Chińskie rafinerie ograniczyły produkcję, a sprzedaż paliw gwałtownie wyhamowała.
Jeszcze niedawno do Chin trafiało ponad 11 milionów baryłek ropy dziennie. Obecnie jest to niespełna 8 milionów baryłek.
Czy kierowcy odczują ulgę?
Miliony kierowców zastanawiają się czy spadek cen ropy przełoży się na tańsze tankowanie?
Eksperci studzą emocje i przypominają, że do trwałych obniżek potrzebna jest stabilizacja sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jeśli zawieszenie broni się utrzyma, ceny paliw mogą zacząć stopniowo spadać.
Jeżeli jednak konflikt wybuchnie na nowo, ropa może błyskawicznie wrócić do wzrostów. Dlatego kierowcy i przedsiębiorcy nadal z niepokojem patrzą na wydarzenia rozgrywające się tysiące kilometrów od Polski.