Problem pośredni, ale odczuwalny
Choć ogłoszone przez Ryanaira cięcia w siatce połączeń na 2026 rok nie obejmują bezpośrednio lotów z i do Polski, polscy turyści i tak mogą odczuć ich skutki. Zmiany dotykają popularnych kierunków wakacyjnych i mogą skomplikować plany podróży, zwłaszcza te oparte na przesiadkach. Główne cięcia dotyczą Hiszpanii, Portugalii, Niemiec, Francji i Belgii. Problemem staje się siatka tanich lotów wewnątrz Europy Zachodniej, z której Polacy chętnie korzystają. Zagrożone jest m.in. połączenie z Krakowa na lotnisko Charleroi w Belgii, które ma zniknąć z rozkładu w sezonie zimowym 2026/2027.
Które lotniska są dotknięte cięciami?
Cięcia dotkną miliony miejsc w samolotach i odczują je zwłaszcza pasażerowie korzystający z mniejszych, regionalnych lotnisk. Polscy podróżni mogą napotkać trudności w dotarciu do miejsc, które do tej pory były łatwo dostępne dzięki tanim liniom. To zmiany oznaczają w praktyce.
- Mniej opcji na Wyspy Kanaryjskie i Azory. Ryanair ogranicza liczbę lotów na Wyspy Kanaryjskie i całkowicie rezygnuje z obsługi Azorów. Oznacza to, że dotarcie do tych popularnych archipelagów może stać się droższe i bardziej skomplikowane, wymagając lotów z przesiadką u innych, często droższych przewoźników.
- Utrudnienia w Hiszpanii i Portugalii. Przewoźnik wycofuje się z mniejszych, regionalnych lotnisk w Hiszpanii, takich jak Asturia i Vigo, oraz zamyka bazę w Santiago de Compostela. To cios dla osób planujących zwiedzanie mniej turystycznych regionów Półwyspu Iberyjskiego.
- Ograniczenia w Niemczech i Francji. Znaczna redukcja tras w Niemczech (m.in. z Berlina, Hamburga i Kolonii) oraz we Francji (likwidacja lotów do Bergerac czy Strasburga) zawęża możliwości taniego podróżowania po tych krajach.
Polecany artykuł:
Dlaczego Ryanair likwiduje połączenia?
Główną przyczyną cięć są rosnące koszty. Linia lotnicza wskazuje na wzrost opłat lotniskowych, podatków lotniczych oraz opłat za kontrolę ruchu lotniczego, które nakładane są przez rządy i operatorów portów lotniczych. Władze Ryanaira argumentują, że te czynniki sprawiają, iż utrzymywanie niektórych tras staje się nieopłacalne. Na przykład w Belgii powodem redukcji jest planowany wzrost podatku lotniczego, a w Hiszpanii przewoźnik skrytykował operatora Aena za podniesienie opłat, przez co lotniska regionalne stały się zbyt drogie.
Co to oznacza dla polskiego turysty?
Przede wszystkim cięcia Ryanaira oznaczają mniej elastyczności w planowaniu podróży i potencjalnie wyższe koszty. Polacy często wykorzystywali siatkę irlandzkiego przewoźnika do organizowania wieloetapowych wyjazdów, np. lecąc z Polski do Brukseli, a stamtąd do Portugalii. Teraz takie opcje mogą być ograniczone lub droższe.
Co ciekawe, Polska, obok m.in. Włoch, Albanii czy Maroka, jest wskazywana przez Ryanaira jako rynek o niższych kosztach i potencjale wzrostu. Przewoźnik podkreśla, że kraje bez podatków lotniczych, takie jak Polska, stają się bardziej atrakcyjne do lokowania połączeń w przeciwieństwie do krajów o wysokich kosztach, gdzie trasy są likwidowane.