Spis treści
Krzysztof Gawkowski ostro o platformie X
Piątkowe spotkanie w Ministerstwie Cyfryzacji miało być krokiem w stronę bezpieczniejszego internetu. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zaprosił przedstawicieli największych platform cyfrowych, by porozmawiać o walce z nienawiścią i szkodliwymi treściami, zwłaszcza tymi, które docierają do dzieci. Na miejscu zjawili się reprezentanci m.in. Mety, TikToka i Google. Zadeklarowali oni usprawnienie współpracy z polskimi służbami, szybsze reagowanie na zgłoszenia i specjalne szkolenia.
Zabrakło jednak jednego, ale za to bardzo ważnego gracza. Na spotkanie nie dotarli przedstawiciele platformy X (dawniej Twitter). Ten fakt wywołał ostrą reakcję ministra.
Chciałem napiętnować bezczelne postępowanie przedstawicieli platformy X, którzy nie przyjechali na spotkanie. Nie przyjechali pewnie dlatego, że platforma X ma najgorsze wyniki dotyczące moderacji treści
– mówił poirytowany Gawkowski. Minister podał konkretne dane. Z 57 materiałów zgłoszonych w ostatnim czasie przez polskie instytucje, platforma usunęła lub ograniczyła widoczność zaledwie 20. Aż 37 wpisów, mimo zgłoszeń, pozostało bez żadnej reakcji. Wicepremier ostro skrytykował X, nazywając platformę ją „hejterską” i zarzucając jej brak odpowiedzialności za publikowane treści. To właśnie ta bierność, zdaniem szefa resortu, sprawia, że serwis stał się wylęgarnią hejtu.
Jakie kary grożą platformom? Nadchodzi Akt o usługach cyfrowych
Same słowa i publiczne piętnowanie to jednak za mało, by zmusić globalne korporacje do działania. Wicepremier doskonale zdaje sobie z tego sprawę i dlatego czeka na nową, potężną broń prawną. Jest nią ustawa wdrażająca w Polsce unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). Prace nad nią są na finiszu – po poprawkach Senatu czeka już tylko na podpis prezydenta.
Podpis pod DSA jest mi niezbędny, bym mógł za gardło trzymać platformy
– stwierdził bez ogródek minister cyfryzacji. Co w praktyce oznacza to "trzymanie za gardło"? Nowe przepisy mają dać rządowi narzędzia do egzekwowania prawa i nakładania wysokich kar. Gdy polskie służby zgłoszą nielegalne treści, a platforma nie zareaguje, koordynator do spraw usług cyfrowych (którym będzie prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej) będzie mógł wydać nakaz ich natychmiastowego usunięcia. Jeśli firma zignoruje taki nakaz, posypią się kary. I to niemałe. Krzysztof Gawkowski zapowiedział, że nie będzie pobłażania.
Nie zawaham się, by te milionowe kary platformy płaciły. Nie ma i nie będzie świętych krów w Polsce.