- Rządzący nagminnie pomijają ocenę wpływu ustaw na demografię, mimo pogłębiającego się kryzysu demograficznego w Polsce.
- Kluczowe projekty ustaw, takie jak te dotyczące związków partnerskich czy reformy PIP, nie zawierają analizy wpływu na dzietność.
- Eksperci wskazują, że brak oceny wpływu na demografię to unikanie odpowiedzialności i trudnych pytań.
- Alarmujące dane GUS wskazują na spadek liczby urodzeń i zatrważające prognozy demograficzne na przyszłość.
Rząd pomija rubrykę "demografia" w ocenie skutków regulacji
"Rzeczpospolita" zwraca uwagę na fakt, że do każdego projektu ustawy dołączana jest ocena skutków regulacji. W dokumencie tym znajduje się punkt dotyczący wpływu na demografię. Według gazety legislatorzy rządowi nagminnie pomijają to pole.
Gazeta alarmuje, że "kratki z napisem »demografia« legislatorzy nie zaznaczyli w przypadku projektów o statusie osoby najbliższej (nowej wersji związków partnerskich) czy o reformie PIP, choć zdaniem wielu ekspertów obszary formalizowania związków i rynku pracy są kluczowe dla decyzji prokreacyjnych. W przeszłości oceny wpływu na demografię nie oszacowano nawet w projektach o »babciowym« czy o kredycie 0 proc".
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, odpowiedzialne za reformę PIP, w odpowiedzi na pytania "Rzeczpospolitej" stwierdziło, że "reforma pośrednio wspiera bezpieczeństwo rodzin i obywateli, a w konsekwencji demografię". Resort nie wyjaśnił jednak, dlaczego nie uwzględniono tego w ocenie skutków regulacji. Zapewnił również, że "do wyzwań demograficznych podchodzi w sposób holistyczny" i że funkcjonuje w nim "Rada ds. Polityki Rodzinnej i Demograficznej, a działania w tym obszarze są koordynowane również w formule międzyresortowej".
Ekspert: rząd unika trudnych pytań
Ekspert od demografii, Mateusz Łakomy, w rozmowie z "Rzeczpospolitą" stwierdził, że legislatorzy nie szacują wpływu na dzietność, aby uniknąć kłopotów. "Jeśli kratkę z napisem »demografia« zostawią pustą, nikt nie będzie im zadawał trudnych pytań" – powiedział.
"Rzeczpospolita" cytuje najnowsze dane GUS, które są alarmujące. W listopadzie ubiegłego roku urodziło się 17 tys. dzieci, a zmarło 30,5 tys. osób. Skumulowana liczba urodzeń za ostatnie 12 miesięcy po raz pierwszy spadła poniżej 240 tys. Współczynnik dzietności za 2024 rok wyniósł zaledwie 1,099.
Wstawienie współczynnika dzietności do modeli matematycznych prowadzi do szokujących wniosków. Prognozy wskazują, że w 2100 roku Polaków będzie 11,2 mln, a w 2200 roku zaledwie 1,1 mln.
